Renata Hryniewicz

Słubice: Straty: 5 mln zł. Winnych: brak. Aula Collegium Polonicum po pożarze sporo zyska [ZDJĘCIA]

Tak wyglądał pożar auli w Collegium Polonicum w ubiegłym roku Fot. Renata Hryniewicz Tak wyglądał pożar auli w Collegium Polonicum w ubiegłym roku
Renata Hryniewicz

Nieumyślne zaprószenie ognia było przyczyną ubiegłorocznego pożaru w Collegium Polonicum. Nikomu nie postawiono zarzutów. Uczelnia wyceniła straty na 5 mln zł. Stara się o odszkodowanie. I szykuje się do odbudowy auli.

- Od jednej strony budynku widzę aż 11 zastępów. A to nie wszystkie zastępy straży pracujące tu na miejscu. Jest ich tyle, że nie jestem w stanie ich wszystkich objąć wzrokiem - relacjonowalimy na naszym portalu gazetalubuska.pl, gdy w nocy 31 lipca zeszłego roku płonął budynek Collegium Polonicum. Słubiczanie nie dowierzali: wizytówka miasta w ogniu... Wielu, mimo późnej godziny, szło w stronę uczelni, mając nadzieję, że pożar to tylko plotka. Jednak ogień dosłownie buchał. Wszystko wyglądało dramatycznie.

Około północy pożar został opanowany. I choć szybko udało się stłumić ogień, z budynku wciąż wydostawał się gryzący dym. Dogaszanie trwało aż do 6.00 rano.

Ogień strawił prawie cały dach dużej auli, w której odbywały się wykłady, konferencje, koncerty. Dziś wiadomo już, że przyczyną pożaru były prace na dachu Collegium, które odbywały się w tym dniu.

- Polegały na uszczelnianiu pokrycia dachowego papą. Niestety używane były palniki gazowe, o czym my nawet nie wiedzieliśmy - mówi Gazecie Lubuskiej Krzysztof Wojciechowski, dyrektor administracyjny Collegium Polonicum. - Używanie palników gazowych w normalnych warunkach jest dozwolone. Po zakończeniu prac trzeba jednak przez jakiś okres pilnować miejsca, w którym używane były palniki, żeby się nic nie zapaliło. Pracownicy firmy opuścili miejsce pracy o 16.00, a pożar zauważyliśmy o 20.00 - dodaje Wojciechowski.

Dochodzenie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Słubicach. - Przyczyną pożaru było nieumyślne zaprószenie ognia - mówi Małgorzata Fila, prokurator rejonowy w Słubicach. - Były bardzo wysokie temperatury na dworze, a do położenia papy trzeba było wykorzystać palniki gazowe. Podczas śledztwa nie można było wykluczyć, że po położeniu papa była jeszcze nagrzana, a dodatkowo silnie świecące słońce spowodowało, że gdzieś zaczęło się tlić.

Pracownicy po zakończeniu robót porządkowali miejsce pracy jeszcze przez jakiś czas. Ślady zabezpieczone przez biegłego wykluczyły, że doszło do umyślnego zaprószenia ognia, nie było też żadnego zwarcia instalacji. Postępowanie zostało umorzone „wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego”. Nikomu nie postawiono zarzutów. Biegły stwierdził, że brak jest podstaw.

- Szkody wyceniono na ponad 5 mln zł - mówi Małgorzata Rybczyńska, rzecznik prasowy Uniwersytetu Adama Mickiewicza, który jest właścicielem słubickiego Collegium Polonicum. - Jest to koszt odtworzenia łącznie z wyposażeniem i dostosowaniem auli do wymogów przeciwpożarowych.

Trwa procedura uzyskania odszkodowania. - Ubezpieczenie nie pokryje kosztów dostosowania auli do aktualnych wymogów ppoż. (na przestrzeni lat się zmieniły - dop. red.), a jedynie jej odtworzenie w dotychczasowym standardzie - mówi M. Rybczyńska.

Są już projekty nowej auli. - To będzie najatrakcyjniejsza sala na pograniczu polsko - niemieckim - zapowiada dyr. Wojciechowski.

Jak będzie wyglądała? W auli zwiększy się liczba miejsc (z 380 do 420). Będzie miała lepsze fotele i nowoczesne pulpity do pisania. Będzie także większa scena. Poprawić ma się także akustyka, aula zyska najnowocześniejsze wyposażenie oświetleniowe, a także cyfrowe sterowanie.

Wszystko miałoby być gotowe na otwarcie nowego roku akademickiego. - Do tego dążymy, tego pragniemy i mam nadzieję, że to się uda. Że nie wyskoczy żadna niespodziewana przeszkoda - mówi dyr. Wojciechowski.

Renata Hryniewicz

Jestem otwarta dla innych i staram się pomóc wszystkim, którzy potrzebują mojej pomocy. Jestem optymistką i nigdy się nie załamuję. Wierzę, że zawsze jest jakieś wyjście. Lubię dobry żart i ludzi wesołych z pozytywną energią. Nie znoszę smutasów. Nie lubię się kłócić. Nawet jeśli muszę ustąpić, zrobię to, żeby uniknąć sporów. Moją wadą jest za mała asertywność, zaletą - jak mówią przyjaciele - to, że potrafię wysłuchać. Ponoć zawsze daję dobre rady. Śpiewam w zespole chałturniczym, bo śpiew sprawia mi radość i daje ulgę. Lubię dobrą książkę i film.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.