Sowiecka agresja pociągnęła za sobą ogrom zbrodni

Czytaj dalej
Krzysztof Ogiolda

Sowiecka agresja pociągnęła za sobą ogrom zbrodni

Krzysztof Ogiolda

Dr Ewa Kowalska, autorka książek i artykułów o tematyce wschodniej, pracownik Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, a wcześniej kierownik Muzeum Katyńskiego. 17 września wygłosiła w CMJW w Opolu wykład : „O Katyniu i nie tylko. Dochodzenie do prawdy trwa”.

Nie ma wątpliwości, że konsekwencją agresji sowieckiej 17 września 1939 było masowe prześladowanie i zabijanie polskich obywateli. Mamy w głowach liczby związane z mordem katyńskim. Około 22 tysięcy zabitych. Podczas spotkania w CMJW mówiła pani o wielu innych miejscach zbrodni i o kolejnych wielkich liczbach ofiar. Te liczby zdają się nie mieć końca…

Jesteśmy niestety skazani na to, żeby ciągle dowiadywać się o nowych ofiarach sowieckiej agresji. Wiele osób, które zostały zamordowane, nie jest uwzględnionych na jakichkolwiek listach. Albo ich nazwiska zostały wpisane na inne listy, niezwiązane bezpośrednio z tymi, których uśmiercono zgodnie z tzw. decyzją katyńską wydaną 5 marca 1940 roku. Do liczby ofiar trzeba dodać tych Polaków, którzy zginęli w więzieniach, w katowniach NKWD. A także tych, którzy zmierzali do więzień centralnych i zostali zamordowani niejako po drodze.

Dlaczego tak się działo?

Cechą charakterystyczną sowieckiego systemu było to, że aresztowanych przewożono, czasem kilka razy z więzienia do więzienia. Nierzadko tracili oni życie w czasie tych kolejnych etapów. Część była mordowana bezpośrednio w więzieniach. Przykładem może być choćby transport do Czortkowa. Liczył on - o ile mnie pamięć nie myli 777 obywateli II Rzeczypospolitej. Wszyscy zostali zabici.

Najłatwiej zgubić z pamięci tych, którzy stracili życie nie gdzieś w powszechnie znanych miejscach kaźni, ale gdzieś w głęboko ukrytych katowniach, niekoniecznie w dużych ośrodkach?

To jest najważniejsze, żeby możliwie o wszystkich pamiętać. Dlatego potrzebne są takie wydarzenia jak czwartkowe spotkanie w CMJW. Ci Polacy, którzy zostali zamordowani, a także ich bliscy, zwyczajnie na to pamiętanie zasługują. Przypominamy nie tylko tych, o których bardziej powszechnie wiadomo, że zawieziono ich do Kijowa czy do Chersonia i tam zginęli, ale np. do Mierzyna i tam się ślad po nich urywa.

Proszę przypomnieć, co się zdarzyło w Chersoniu?

W Chersoniu było więzienie centralne, w którym Polacy byli mordowani. Jedno z trzech na Ukrainie. Pozostałe dwa zlokalizowano w Charkowie i Kijowie. Zabici w Chersoniu zostali wymienieni w oficjalnych dokumentach jako ci, którzy do tego miasta zmierzają celem likwidacji. Nie znamy jednak miejsca ich pochówku, nie ma żadnego cmentarza. To jest jedna ze spraw, które wciąż czekają na zbadanie i na załatwienie, Podobnych miejsc na Ukrainie i na Białorusi jest bardzo wiele. Wciąż jesteśmy skazani na mozolne uzupełnianie list ofiar i na zapewnianie zabitym godnego pochówku.

A przecież do ofiar agresji 17 września trzeba doliczyć i tych Polaków, którzy trafili do łagrów albo nie przeżyli warunków życia i pracy w miejscach wywózki na Wschodzie…

Takich miejsc gdzie Polacy ginęli w łagrach, było bardzo wiele. Na Syberii, w Kazachstanie. A gdzie godny pochówek tych, którzy ginęli jako deportowani? Myślę o bliskich osób aresztowanych. Bo tak wyglądał ten mechanizm przemocy. Rodziny aresztowanych były poddane represjom w sposób masowy. Jako pierwsze wywożono na Wschód rodziny osadników i leśników. To był luty 1940 roku. Wielu z nich ginęło w drodze, nigdy nie docierając do miejsca przeznaczenia. Ich ciała zabierano z wagonów i chowano gdzieś po drodze. Kolejna deportacja - kwietniowa - dotknęła krewnych ludzi aresztowanych. W czerwcu wywożono tych, którzy napłynęli na byłe polskie Kresy Wschodnie, uciekając przed wojskiem niemieckim. A kiedy myślano, że to już koniec wywózek, że deportacje nie będą potrzebne, bo byłe polskie ziemie na Wschodzie zmieniły swoje oblicze demograficzne i narodowościowe, przyszła kolejna fala deportacji - w czerwcu 1941.

Nawet osoby zdrowe i w pełni sił nie były w stanie tej pracy sprostać. A przecież wywózki dotknęły w dużej mierze kobiet i dzieci

Pozostało jeszcze 59% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Ogiolda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.