Renata Hryniewicz

Sowiecki kraz przeciął autobus, czyli tajemnica wypadku pod Osiecznicą

Potężny Kraz, taki wziął udział w wypadku. Na małym zdj. jedyna fotografia przedstawiająca zniszczony autobus, na platforme Fot. Archiwum Potężny Kraz, taki wziął udział w wypadku. Na małym zdj. jedyna fotografia przedstawiająca zniszczony autobus, na platforme
Renata Hryniewicz

Krew, rozrzucone ludzkie szczątki, krzyki konających... Mimo że o tej tragedii nie można było głośno mówić, w ciągu kilku dni żył nią cały region. Ba, Polska. Urosła do rangi symbolu. Politycznego.

Niedziela, 22 stycznia 1978 roku, godzina 20, ostatni dzień ferii zimowych. Na dworze było koszmarnie zimno, ale śnieg nie padał.

Autobus Jelcz 043 jadący ze Słubic do Zielonej Góry zabrał pasażerów w Cybince. Większość to młodzież dojeżdżająca do internatu. Autobus był przeładowany. Zatrzymał się jeszcze w Drzeniowie i zabrał dwie osoby. Na kolejnych przystankach nie stanął.

Co się wydarzyło 40 lat temu w Osiecznicy? Jak katastrofę wspominają ci, którzy przeżyli? Dlaczego doszło do wypadku?

Pozostało jeszcze 92% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Renata Hryniewicz

Moje działania reporterskie skupiają się na terenie powiatu słubickiego i sulęcińskiego. Szukam tu ludzi, miejsc, wydarzeń, o których warto pisać i je pokazywać. Szukam tematów, które niosą jakiś przekaz, pokazują ciekawe działania, ale także takich, w których poprzez nagłośnienie mogę pomóc rozwiązać problem. Zawsze staram się dociec prawdy wysłuchując różnych wariantów, jeśli chodzi o spór – wysłuchuję i opisuję obie strony. Staram się, żeby Czytelnik sam ocenił, po której stronie leży prawda. Można zgłosić mi każdy temat, każdy problem, każdą inicjatywę.
Jestem zawsze blisko ludzi i staram się spotykać z nimi osobiście, by ocenić sytuację, a w temacie ująć także emocje. Lubię pisać o ludziach i ich przeżyciach, pokazywać to, co w moim rejonie dzieje się dobrego, ale nie uciekam od spraw kontrowersyjnych, o czym nie raz przekonali się moi Czytelnicy.
Jestem optymistką i nigdy się nie załamuję. Wierzę, że zawsze jest jakieś wyjście. Lubię dobry żart i ludzi wesołych z pozytywną energią. Nie znoszę smutasów.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.