Spór o chlewnię, czyli kto komu podkłada tu świnię

Czytaj dalej
Fot. fotolia
Dorota Lipnicka

Spór o chlewnię, czyli kto komu podkłada tu świnię

Dorota Lipnicka

Pszczew/Stoki. W Stokach ma powstać kolejna chlewnia. Jej ostateczna budowa stoi jednak pod znakiem zapytania. Sporo wątpliwości w tej sprawie mają sąsiedzi, wójt nie wydał ostatecznego pozwolenia. Inwestorzy nie kryją rozczarowania. W walce o produkcję świń stracili już tysiące złotych i masę nerwów.

- W naszej wiosce mamy już trzy chlewnie i wszyscy wiemy, z jakimi zapachami musimy żyć na co dzień. Mieszkańcy mają już tego dosyć. Teraz kolejna ma powstać tuż obok mojego domu. Sam jestem rolnikiem od wielu lat i nie byłbym przeciwny takiej inwestycji, gdyby spełniała ona podstawowe warunki - mówi rolnik, który obawia się, że budowa chlewni zagrozi bezpieczeństwu oraz zdrowiu jego i jego rodziny.

Zdaniem rolnika chlewnia powinna zostać zbudowana na ściółce i mieć odpowiednią technologię. Nie tylko tzw. kurtynową, jak chcą inwestorzy, ale także zostać wyposażona w wentylatory.

- Chlewnia ma powstać na górce, a moje gospodarstwo znajduje się na dole. Tutaj wieją zachodnie wiatry, więc łatwo domyślić się, że wszystkie zapachy przyjdą z nimi do nas. Prowadzę tu agroturystykę. Jeśli będzie śmierdzieć, nikt do mnie nie przyjedzie - dodaje sąsiad.

Inwestorzy są zgoła innego zdania. - Od trzech lat toczymy nieustanną batalię z wójtem i naszym „życzliwym” sąsiadem. Jedyne, czego chcieliśmy, to rozwijać się, dać pracę ludziom, powiększyć swoją gospodarkę. To widocznie nie spodobało się innym. W tej chwili stoimy w miejscu. Straciliśmy już ponad 30 tys. zł.- opowiadają.

Ich zdaniem pozwolenia na budowę są wydawane tyl-ko osobom zaprzyjaźnionym z wójtem. - Jak to jest, że inne chlewnie mogą funkcjonować i to w środku wioski, a nasza 580 metrów za Stokami, już nie? - pytają. Gospodarze dodają, że technologia, którą chcą zastosować, jest całkowicie bezpieczna. Zapewniają, że gnojowicę będą wywozić poza granice nie tylko wsi, ale i województwa.

- Na samym początku, w październiku 2015 r. odbyło się zebranie wiejskie. Za nami stanęło 27 mieszkańców, cztery osoby wstrzymały się od głosu, przeciw była tylko jedna - dodają inwestorzy.

Przyznają, że cała ta sprawa mocno nadszarpnęła ich nerwy. - Spotykamy się z groźbami i oszczerstwami. Wyzwano naszego syna w szkole. Na nas nasyłano masę kontroli. Mimo wszystko nie zamierzamy się poddać. Nie chcemy się kłócić, ale nie zrezygnujemy też ze swoich marzeń i planów - mówią inwestorzy.

Wójt Pszczewa Waldemar Górczyński wyjaśnia, że inwestor otrzymał negatywną opinię z sanepidu.

- Inwestor wybrał najtańszą, najbardziej szkodliwą dla środowiska technologię. Chlewnia na rusztach z gnojowicą pod obiektem stanowi realne zagrożenie dla życia ludzi i zwierząt. W tej chwili badamy, czy inwestor posiada dostateczną powierzchnię gruntów na zagospodarowanie gnojowicy - mówi wójt.

Włodarz podkreśla także, że chlewnia, zbudowana na takich warunkach, może mieć szkodliwy wpływ na Pszczewski Park Krajobrazowy. - Osoby, które otrzymały ode mnie zgodę na budowę chlewni, używają zupełnie innej technologii - dodaje wójt Górczyński.

Dorota Lipnicka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.