Stańcie do apelu!

Czytaj dalej
Fot. brak
Szymon Kozica

Stańcie do apelu!

Szymon Kozica

Na początku tygodnia rozgłośnia radiowa, której namiętnie słucham, coś odkryła. Otóż podczas uroczystości, którym towarzyszy apel pamięci, wymieniane mają być także ofiary katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 roku. Jako pomysłodawca wskazany został minister Antoni Macierewicz. Ponoć żadnego pisemnego rozkazu nie wydał, ale żołnierze biorący udział w podobnych obchodach wiedzą, co mają robić i mówić.

Żadna nowość. W połowie maja zwróciła mi na to uwagę zaprzyjaźniona Kresowianka. Była na pięknej patriotycznej uroczystości w Żarkach Wielkich. Z odsłonięciem pomnika Żołnierza Polskiego i wręczeniem sztandaru miejscowej szkole im. Orląt Lwowskich. Nie kryła, że miała ciarki na plecach, gdy oficer wyczytywał tych, którzy mają stanąć do apelu. Bohaterskich żołnierzy, którzy w 1939 roku przeciwstawili się hitlerowskiej i sowieckiej agresji. Zamordowanych w Katyniu, Charkowie, Twerze i Bykowni oraz innych nieznanych miejscach kaźni. Zgładzonych w hitlerowskich obozach zagłady, stalinowskich łagrach oraz zamęczonych w katowniach gestapo i NKWD. A po nich ofiary katastrofy smoleńskiej, niektóre z imienia i nazwiska, inne zbiorowo. Ja powoli wyrabiam sobie zdanie na takie innowacje. A Wy co na to?

Na koniec z zupełnie innej beczki. Przed dwoma tygodniami pisałem w tym miejscu o Bambule. Gołębiu, właściwie gołębicy, którą znalazłem wyczerpaną na parkingu przed blokiem i zaopiekowałem się nią. Bambuła z każdym dniem nabiera sił. Gdy podsypuję ziarna (a mam takie z górnej półki, od wziętego hodowcy), bezceremonialnie dziobie mnie, bezlitośnie tłucze skrzydłem i jeszcze bezczelnie pohukuje. Chyba trafiłem na wredną ptasią babę. W sobotę zwrócę jej wolność.

Szymon Kozica

Z „Gazetą Lubuską” jestem związany od lipca 2000 roku - wtedy przyszedłem na praktyki do Działu Sportowego. Pracuję w redakcji w Zielonej Górze. Interesuję się sportem, ze szczególnym uwzględnieniem lekkiej atletyki i żużla, a także tym, co dzieje się w Zielonej Górze. Uwielbiam żywe lekcje historii, czyli wspomnienia Czytelników pochodzących z Kresów i nie tylko z Kresów. Czas wolny chętnie spędzam z książką w ręku. Moim ulubionym autorem jest Gabriel García Márquez, który o sobie mówił tak: „W gruncie rzeczy nie jestem ani nie będę nikim więcej niż jednym z szesnaściorga dzieci telegrafisty z Aracataki”.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.