Renata Hryniewicz

Starosta Jabłoński oskarżony

W trakcie szarpaniny, jaka miała miejsce w starostwie w nocy z 31 czerwca na 1 lipca 2016 r., ucierpiała radna Krystyna Skubisz, która spadła ze schodów Fot. Jakub Pikulik W trakcie szarpaniny, jaka miała miejsce w starostwie w nocy z 31 czerwca na 1 lipca 2016 r., ucierpiała radna Krystyna Skubisz, która spadła ze schodów w budynku. Pogotowie zabrało ją do szpitala
Renata Hryniewicz

Prokuratura oskarża starostę o to, że polecił ochroniarzom wyprowadzenie Łuczyńskiego ze starostwa

Prokuratura w Szczecinie 5 czerwca przesłała do Wydziału Karnego w Sądzie Rejonowym w Słubicach akt oskarżenia dla Marcina Jabłońskiego, starosty słubickiego. - Oskarżenie mówi o wynajęciu pracowników agencji ochrony, wskazanie miejsce pobytu pokrzywdzonego, polecenie jego wyprowadzenia z budynku wbrew jego woli - mówi naszej reporterce Sebastian Popiołek, prezes Sądu Rejonowego w Słubicach.

- O sprawie poinformowano mnie na podstawie wpisu dokonanego w mediach społecznościowych przez osobę postronną, radnego opozycji. Wiedział o tym na długo przede mną. To dowodzi po raz kolejny, że sprawy mnie dotyczące prowadzone są w sposób niestandardowy, pozamerytoryczny. Motywy są wyłącznie polityczne, wynikające z mojego oporu wobec bezprawia pisowskiego wojewody - mówi Marcin Jabłoński.

Akt oskarżenia dotyczy sprawy z nocy z 31 czerwca na 1 lipca 2016 roku. Wydarzenia ze starostwa opisywały lokalne i ogólnopolskie media. Wrzało również na każdym słubickim forum, a mieszkańcy miasta nie mogli uwierzyć w to, co się dzieje. Wtedy to ówczesny starosta Piotr Łuczyński (Marcin Jabłoński też nim był - trwał spór, który z nich ma prawo do fotela) i radna powiatowa Krystyna Skubisz weszli w nocy do budynku starostwa. Nad ranem, poinformowany już o tym fakcie, do pracy przyszedł Marcin Jabłoński z pracownikami ochrony słubickiej firmy. Ci wyprowadzili z budynku - jak twierdzi prokuratura, przy użyciu przemocy - Piotra Łuczyńskiego. W tym zdarzeniu ucierpiała też radna, która spadła ze schodów. - Zostaliśmy napadnięci przez zgraję bandytów. Kopniakiem wyważyli drzwi do gabinetu starosty, w którym byłem z panią Skubisz. Zaczęli mnie szarpać, padało przy tym wiele wulgaryzmów. Otworzyli mną kilka kolejnych par drzwi i wyrzucili z budynku starostwa - mówił nam wtedy Piotr Łuczyński i pokazywał reporterowi „GL” zaczerwienione, spuchnięte i otarte przedramię. Po radną przyjechało pogotowie, a do starostwa policja. Finał był taki, że klucze do starostwa policja przekazała Piotrowi Łuczyńskiemu. - Zachowywali się jak przestępcy i tak powinni zostać potraktowani. Mam nadzieję, że sprawa zakończy się skazaniem wszystkich oskarżonych i tym samym usunięciem na jakiś czas Jabłońskiego z przestrzeni publicznej - mówi dzisiaj Piotr Łuczyński.

W sprawie oskarżonych jest jeszcze trzech ochroniarzy, którzy według prokuratury - poprzez szarpanie, przytrzymywanie za ręce i popychanie - zmusili Łuczyńskiego do opuszczenia budynku starostwa wbrew jego woli. - Jedynym powodem udziału w tych wydarzeniach pracowników ochrony, w sytuacji gdy Piotr Łuczyński, były starosta, bezprawnie wdarł się do starostwa, była konieczność zapewnienia wszystkim bezpieczeństwa. Starostwo opuścił sam - wyjaśnia Jabłoński.

Uważa też, że wszystko, co się dzieje, ma podłoże polityczne i jest temu winien wojewoda lubuski Władysław Dajczak. - Zwracam uwagę, że w tym konflikcie swoich racji i zgodnego z prawem działania dowiodłem po wielokroć w sądzie - mówi Jabłoński. Zaznacza, że zapadło już kilka korzystnych dla niego prawomocnych wyroków sądów administracyjnych i sądów pracy. - To ja w tamtym czasie byłem starostą, a mimo to policja bezprawnie, zamiast mnie bronić, na polecenie wojewody, nie dopuściła mnie przez dwa miesiące do pełnienia obowiązków. Wskutek tego np. osoby nieuprawnione (byli starosta i wicestarosta - dop. red.) wypłacili sobie bezprawnie dziesiątki tysięcy złotych (pisaliśmy o tym w poniedziałek - dop. red).

Z tezą Marcina Jabłońskiego nie zgadza się Władysław Dajczak, zaznaczając, że jego decyzje nie mają żadnych podtekstów politycznych. - Wojewoda ponad podziałami politycznymi wspomaga realizację działań służących lubuskim samorządowcom i mieszkańcom naszego regionu i nie będzie wpisywał się w polityczne gry, które prowadził i niestety prowadzi dalej starosta Marcin Jabłoński - mówi Jolanta Krynic-ka z biura wojewody.

Jeśli starosta zostanie skazany prawomocnym wyrokiem sądu, to rada powiatu musi go odwołać najpóźniej po upływie miesiąca z funkcji starosty.

Renata Hryniewicz

Moje działania reporterskie skupiają się na terenie powiatu słubickiego i sulęcińskiego. Szukam tu ludzi, miejsc, wydarzeń, o których warto pisać i je pokazywać. Szukam tematów, które niosą jakiś przekaz, pokazują ciekawe działania, ale także takich, w których poprzez nagłośnienie mogę pomóc rozwiązać problem. Zawsze staram się dociec prawdy wysłuchując różnych wariantów, jeśli chodzi o spór – wysłuchuję i opisuję obie strony. Staram się, żeby Czytelnik sam ocenił, po której stronie leży prawda. Można zgłosić mi każdy temat, każdy problem, każdą inicjatywę.
Jestem zawsze blisko ludzi i staram się spotykać z nimi osobiście, by ocenić sytuację, a w temacie ująć także emocje. Lubię pisać o ludziach i ich przeżyciach, pokazywać to, co w moim rejonie dzieje się dobrego, ale nie uciekam od spraw kontrowersyjnych, o czym nie raz przekonali się moi Czytelnicy.
Jestem optymistką i nigdy się nie załamuję. Wierzę, że zawsze jest jakieś wyjście. Lubię dobry żart i ludzi wesołych z pozytywną energią. Nie znoszę smutasów.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.