Stephane Antiga: Grałem na kortach Rolanda Garrosa. To magiczne miejsce

Czytaj dalej
Fot. krzysztof kapica
Łukasz Pado

Stephane Antiga: Grałem na kortach Rolanda Garrosa. To magiczne miejsce

Łukasz Pado

- Nie oglądałem finału French Open, bo trener zdecydował, żeby w tym samym czasie w niedzielę zrobić trening. Nie rozumiem, jak mogło mu to przyjść do głowy - żartuje Stephane Antiga, trener siatkarek Developresu Rzeszów. Jego zespół w środę ponownie zmierzy się z Legionovią Legionowo w Tauron Lidze. Byłego siatkarza pytaliśmy też o jego drugą pasję, jaką jest tenis.

Wasza ostatni mecz z Legionovią był chyba łatwiejszy, niż się spodziewano?
Trochę tak, ale wynikało to z tego, że graliśmy bardzo dobrze. Trzeba też pamiętać, że nie grała Różański, albo prawie nie grała, bo była na boisku. To siatkarka, która dużo znaczy dla tego zespołu, od początku sezonu grała bardzo dobrze, zdobywała dużo punktów. Mnie cieszy to, że gramy coraz lepiej, z meczu na mecz.

W środę kolejny mecz z Legionovią, tym razem awansem. Wygląda na to, że znów zagrają bez Różański...
Jesteś pewien?

Kontuzja wyglądała bardzo poważnie...
Wyglądała, ale ona chodziła po meczu, więc nie wiem, czy to było tak poważne, zobaczymy. Na pewno musimy trzymać koncentrację, bo takie myślenie, że to będzie łatwy mecz, skoro łatwo pokonaliśmy ich w Rzeszowie, bywa niebezpieczne. Nie wiemy, jaka będzie też reakcja Legionovii na tę porażkę. Na pewno nie będą chciały przegrać drugi raz tak łatwo.

Zaczynaliście sezon z Anną Kaczmar na rozegraniu, ale dwa ostatnie mecze zagrała Marta Krajewska. To dobry ruch?
Obie są bardzo dobre, mają nieco inne cechy, charakterystykę gry, umiejętności. Każda jest w stanie grać bardzo dobrze. Dziewczyny rywalizują ze sobą bardzo mocno. Widać to codziennie na treningu. Sezon będzie długi i każda będzie grała, bo każda pracuje bardzo ciężko, żeby dostawać minuty.

Krajewska jest teraz lepsza od Kaczmar?
Na to, kogo wybieram do pierwszego składu, wpływa kilka spraw. Najważniejsza jest oczywiście obecna forma zawodniczki. Gra od początku, to nagroda dla dziewczyn za ciężką pracę na treningu. Drugi sprawa, to aspekt taktyczny. Są mecze kiedy ważniejszy jest blok, są kiedy najważniejszy będzie atak czy zagrywka. Trzeba to wszystko poskładać razem i zestawić tak, żeby na papierze mieć jak największą przewagę nad przeciwnikiem. Wszystko po to, żeby wygrywać.

Widzieliśmy już Kierę Van Ryk w stroju siatkarskim na meczu z Legionovią. Czy to znaczy, że jest już gotowa do gry?
Jeszcze nie do końca, ale trenowaliśmy z nią dużo na obronie, pracowała na siłowni. Jeszcze nie wszystko jest do końca dobrze, ale myślę, że za kilka dni będzie można powiedzieć, że jest już gotowa.

Powodem przyspieszenia meczu w Legionowie są styczniowe eliminacje mistrzostw Europy. Podobny plan mieliście w przypadku Radomki. Sprawa się jednak skomplikowała.
Tak. Z Radomką na pewno na razie nie zagramy. Nasz prezes rozmawia z ligą, może uda się przełożyć inny mecz, żeby to wszystko jakoś poskładać.

Prawie połowa ligi ma lub miała do czynienia z koronawirusem. Boisz się, że w końcu i was to dopadnie?
Trochę tak. Generalnie, to najbardziej boimy się tego, że przez to nie będziemy mogli grać. Reszty, to nie boimy się, aż tak bardzo.

Jako miłośnik tenisa i rodowity paryżanin, pewnie śledziłeś to co działo się tam w ostatnich dniach?
Oczywiście. Uwielbiam tenis, bo to był mój pierwszy poważny sport. Grałem w tenisa dziesięć lat i marzyła mi się bardzo duża kariera. Nie udało się, ale nadal kocham tenis. Żałuję, że nie oglądałem finału. Cóż, trener zdecydował, żeby w tym samym czasie w niedzielę zrobić trening. Nie rozumiem, jak mogło mu to w ogóle przyjść do głowy (śmiech).

Miałeś okazję sprawdzić osobiście korty Rolanda Garrosa?
Tak. Dwa razy wystąpiłem w turniejach juniorskich, ale dwa razy przegrałem w pierwszej rundzie. W sumie to byłem tam chyba z piętnaście razy, najczęściej kiedy byłem w kadrze, bywaliśmy tam dwa razy do roku.

Czy to rzeczywiście magiczne miejsce?
O tak, jest wyjątkowe. Świadomość, że grają tam, co roku najlepsi tenisiści na świecie sprawia, że ciarki chodzą po plecach.

Co ci się najbardziej podobało i dlaczego Iga Świątek?
Najbardziej podobał mi się Nadal. Jest imponujący. Choć ma już 35 lat, to młodsi nie są w stanie go zatrzymać, a on ciągle trzyma taki poziom. To jak gra, jak prezentuje się fizycznie, jest imponujące. Moim ulubionym tenisistą jest Federer, ale Nadal mi bardzo imponuje.

A Iga Świątek?
Oglądałem skróty jej meczu finałowego. Jest imponująca, gra bardzo ciekawie.

I tyle?
Jest młoda, wszystko jeszcze przed nią.

Łukasz Pado

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.