Szczecin chwali się swoim paprykarzem. My też możemy!

Czytaj dalej
Fot. Magda Weidner
Magda Weidner

Szczecin chwali się swoim paprykarzem. My też możemy!

Magda Weidner

Wyjątkowe, bo nasze! Produkowane z długoletnią tradycją i zaskakujące. Jak chociażby paprykarz, pierniki czy też rozpływające się w ustach lubuskie pączki.

Kuchnia lubuska. Jest taka? – zapytacie. – Owszem! – spieszymy z odpowiedzią. I to jeszcze jaka bogata, atrakcyjna, przepełniona niespotykanymi nigdzie indziej smakami. Jak się okazuje, nasze województwo to również kraina lubuskich pierników, pączków czy wędzonych ryb. O tym doskonale wie Grażyna Dereń, właścicielka gospodarstwa Dereniówka z Lubiechni Wielkiej pod Rzepinem, która od dawna stoi na straży naszych kulinarnych tradycji.

– Nieraz spotykam się ze zdziwieniem i niedowierzaniem. Słyszę: „Grażyna, o czym ty mówisz? Jaka lubuska kuchnia, jakie specjały?”. Ja się tutaj urodziłam, mieszkam już 60 lat i z pełną świadomością mogę powiedzieć, że mamy czym się chwalić. Mamy piękne tradycje, o których warto mówić, rewelacyjne produkty, które warto pokazywać innym i mamy jeszcze szerokie pole do zagospodarowania. Nasza kuchnia jest przebogata, bo napływowa. Kształtowała się tak naprawdę pod wpływem wielu kultur. To u nas osiedlali się Polacy z Polesia, Wołynia, Wileńszczyzny czy wschodniej Polski – wylicza pani Grażyna. – Proszę mi wierzyć. Nie musimy mieć kompleksów. Nie mamy czego się wstydzić. To, że zajmujemy czwarte miejsce od końca na liście ministerstwa, nie oznacza, że nasze produkty tradycyjne są złe. Pamiętajmy, że liczy się jakość, a nie ilość – dodaje promotorka lubuskiej kuchni i zaznacza, że na samej rejestracji naszych dóbr nie powinniśmy poprzestawać.

– Idziemy w dobrym kierunku, idźmy więc dalej. Potrzebny jest nam lubuski szlak kulinarny, szlak dziedzictwa kulinarnego. Zawsze podkreślam: promujmy nasze piękne województwo poprzez kuchnię. Budujmy jego markę tymi wszystkimi produktami, które od kilkudziesięciu lat wytwarzane były na naszych ziemiach. Mówmy o nich, prezentujmy je, wychodźmy poza granice – apeluje pani Grażyna

Lubuski smak

Jeszcze nie tak dawno mogliśmy pochwalić się tylko kilkunastoma wyrobami tradycyjnymi. Teraz lista znacznie się powiększyła. Znajduje się na niej już 58 pozycji pogrupowanych w 10 kategorii. Jedną z nich od początku do końca wypełnili Małgorzata i Grzegorz Koza, którzy prowadzą Chatę Rybacką w Wojnowie między Sulechowem a Kargową. Zgłosili już wojnowską rybę na ostro, paprykarz wojnowski i węgorza parowanego po rybacku.

– Produkty, które udało się nam wpisać na listę, nie przypisujemy sobie. Dedykujemy je rodzinom rybackim z Wojnowa. Wszystko robimy właśnie po to, aby uczcić ich pamięć, aby coś zostało dla młodszego pokolenia. Żeby historia naszej wioski nie zginęła – tłumaczy pani Małgorzata.

Tradycje rybackie w Wojnowie sięgają bowiem dalekich czasów. Od 1600 roku wioska ta była nazywana wioską rybacką. Państwo Koza zamieszkali tutaj 23 lata temu. – Mając możliwość pracowania ze starymi rybakami, odziedziczyliśmy wiedzę rybacką zawodową, ale też bogactwo kulinarne. Staramy się te tradycje kultywować. Z przyjemnością korzystamy ze starych przepisów i walczymy o ich zachowanie. Receptury dostaliśmy pod opiekę i czujemy się w obowiązku, aby przetrwały na dłużej. Dzięki tym produktom możemy też promować Wojnowo. Pokazywać wszystkim, że jesteśmy, że u nas na wsi mamy takie bogate tradycje, które do dzisiaj są kultywowane. Mamy nadzieję, że dzięki temu ryby będą, obok wina, również utożsamiane z lubuskim smakiem – nie ukrywa pani Małgorzata.

Sery naszym specjałem

Kamila i Marcin Wojnowscy z gospodarstwa rolnego Quzko w Siedlisku także dbają o nasze tradycyjne smaki. Na listę w ministerstwie wpisali już siedem produktów, między innymi ser kozi zamkowy, twaróg kozi dojrzały wytapiany czy nalewkę deptucha.

– Chcieliśmy pokazać, że można przygotowywać dobre produkty metodami naturalnymi, bez zbędnych ulepszaczy. Zaprezentować tradycję. Bo nasze sery wpisują się zarówno w produkty tradycyjne, jak i regionalne – przyznaje pan Marcin.
Zauważa także, że z roku na rok przybywa do nas coraz więcej kulinarnych turystów, poszukujących niezastąpionych smaków, więc powinniśmy się cieszyć, że możemy im coś zaproponować.

Małgorzata i Grzegorz Koza, którzy prowadzą Chatę Rybacką w Wojnowie, polecają paprykarz wojnowski
Magda Weidner Małgorzata i Grzegorz Koza, którzy prowadzą Chatę Rybacką w Wojnowie, polecają paprykarz wojnowski

– Mając taki potencjał, powinniśmy go wykorzystywać – nie ma wątpliwości pan Marcin. – Na początku można spotkać się ze zdziwieniem, że to na naszych ziemiach produkowane są od kilkudziesięciu lat sery. Bo Lubuskie kojarzy się z czymś innym. A my odkrywamy je na nowo nie tylko przed turystami, ale i Lubuszanami. Dodaję też zawsze, że Lubuskie to nie tylko kraina winem i miodem płynąca, ale i mlekiem.

Poznawanie przez kosztowanie

Jeśli chcecie więc poznać nasze województwo, zacznijcie od kosztowania tego, co nam daje. Od odwiedzania miejsc i próbowania produktów tradycyjnych. Bo tak naprawdę dzięki kuchni możecie się dowiedzieć znacznie, znacznie więcej niż Wam się wydaje.

Aktualną listę produktów tradycyjnych znajdziecie na następnych stronach (12 i 13). Pamiętajcie jednak, że nie jest ona zamknięta. Nasi rozmówcy już zapowiedzieli, że mają w planach dołożyć kolejne cegiełki do budowy marki Lubuskiego. Może będzie to znana w regionie zupa kwaśno listna...

Magda Weidner

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.