Marek Białowąs

Szkoła pod rękę z biznesem

Polska w ramach unijnego wsparcia na lata 2014-2020 dostanie 85,5 mld euro, z czego blisko 40 proc. trafi do regionów. Lubuskiemu przypadło 906 mln Fot. Archiwum GL Polska w ramach unijnego wsparcia na lata 2014-2020 dostanie 85,5 mld euro, z czego blisko 40 proc. trafi do regionów. Lubuskiemu przypadło 906 mln euro.
Marek Białowąs

Wszystkie zawodówki zostaną zmodernizowane i wyposażone w nowoczesne urządzenia. Zmieni się też sposób kształcenia przyszłych fachowców.

Polska w ramach unijnego wsparcia na lata 2014-2020 dostanie 85,5 mld euro, z czego blisko 40 proc. trafi do regionów. Lubuskiemu przypadło 906 mln euro. Podzielono je na część inwestycyjną i tę związaną z kapitałem ludzkim (nowoczesna edukacja, usługi społeczne, kultura, zdrowie, rynek pracy). Druga część została zaakcentowana dużo mocniej niż w poprzednim rozdaniu, na lata 2007-2013.

W ciągu czterech lat ma do nas trafić aż 193 mln euro na wsparcie gospodarki i innowacji, 108 mln euro zainwestujemy w gospodarkę niskoemisyjną, a ponad 91 mln euro w ochronę środowiska i kulturę, blisko 80 mln euro zostało zarezerwowanych na nowoczesną edukację, ulepszenie regionalnego rynku pracy pochłonie 71 mln euro.

- Mamy zatwierdzone kryteria wyboru. Jesteśmy gotowi. W tym roku planujemy ogłosić już 43 konkursy na łączną kwotę 730 mln zł - zapowiada marszałek Elżbieta Polak.

Do 2020 roku aż 41 mln euro dostaną m.in. lubuskie zawodówki. Pieniądze te posłużą też do organizacji szkoleń zawodowych, staży i praktyk w firmach. Unijne dotacje pozwolą rozwinąć współpracę biznesu z uczelniami, doskonalić kadrę, przygotowywać kandydatów do egzaminów zawodowych.

Celem jest absolwent[b]

- Nasze szkolnictwo zawodowe wygląda jak muzeum edukacji. Musieliśmy zdecydować się na rozwiązanie systemowe - mówi marszałek Polak. - To przede wszystkim pracodawcy zgłaszali problemem ze znalezieniem na rynku odpowiednio wyszkolonych fachowców. Czas to zmienić.

- Wszystkie szkoły zawodowe w każdym z powiatów otrzymają wsparcie. To starostowie zdecydują, jak będzie ono wyglądało. Celem jest absolwent i stworzenie dla niego systemu wsparcia merytorycznego i socjalnego - dodaje Marek Kamiński, dyrektor Europejskiego Funduszu Społecznego w urzędzie marszałkowskim w Zielonej Górze.

Na przykład Gorzów blisko 8,5 mln euro chce wydać m.in. na utworzenie Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu. Według wstępnych wyliczeń poprzednich władz, które walczyły o unijną pomoc, mogłoby ono kosztować nawet 60 mln zł. Nowe władze, z prezydentem Jackiem Wójcickim na czele, pracują nad skromniejszą, ale i bardziej dostosowaną do obecnych czasów inwestycją. Centrum ma być połączeniem szkół technicznych wraz z pracowniami, w których uczniowie będą zdobywali doświadczenie. - Stworzymy nowoczesną szkołę, w której uczeń otrzyma wsparcie zgodne z jego możliwościami i potencjałem, w której będzie dualny system nauki: czyli teoria na zajęciach i praktyki w najlepszych firmach - tłumaczył niedawno Wójcicki. Jednocześnie na miejscu ma być możliwość nawiązania kontaktów biznesowych, najlepsi uczniowie mają być kojarzeni z przedsiębiorstwami. Centrum powstanie na terenie dawnego szpitala przy ul. Warszawskiej. Jest tu wielka rezerwa terenu, są gotowe budynki, które jednak czeka kapitalny remont. Początek prac jest możliwy najszybciej w przyszłym roku.

[b]Potrzebni ludzie do pracy

W Nowej Soli nowe fabryki powstają jak grzyby po deszczu. Problemem są wykwalifikowani pracownicy. A raczej ich brak. Zbigniew Haczkowski, szef firmy Melaco, choć działa w branży meblarskiej, zatrudnił niedawno... cukiernika. Dla przedsiębiorcy przyczyna takiego stanu rzeczy jest jasna. - W całej Polsce szkolnictwo zawodowe jest rozpieprzone - nie owija w bawełnę Haczkowski. - Strefa ekonomiczna rozwija się w sposób znakomity i tu są potrzebni ludzie do pracy. Tymczasem do jednej z firm przywieziono 60 ludzi z Bośni! Dwa autokary! Prawdopodobnie przywieźli fachowców, a nie ludzi przypadkowych.

Ten stan mogą zmienić pieniądze z Unii. Zarząd powiatu chce tak przeorganizować system szkolnictwa ponadgimnazjalnego, by uczynić z Nowej Soli centrum szkolenia zawodowego, które „produkowałoby” pracowników dla lokalnych firm. Ale zaproponowany w grudniu pakiet uchwał oświatowych, zakładających połączenie czterech szkół w dwie nowe placówki, nie spodobał się ani nauczycielom, ani uczniom, ani - co najważniejsze - większości radnym. Dlatego zarząd najprawdopodobniej będzie chciał przeforsować tylko jedno, najistotniejsze połączenie szkół, czyli wchłonięcie „Odlewniaka” przez „Elektryk”.

To powinno zachęcić

Zapowiedzią zmian dla całego regionu może być też przykład z Żar, gdzie w grudniu 2014 ruszył pilotażowy projekt „Debiut na rynku pracy”. Biorą w nim udział trzy gimnazja i kilku pracodawców. - Chcemy promować kształcenie zawodowe, dlatego zapraszamy uczniów na wizyty studyjne do naszych zakładów - mówi Mieczysław Kurałowicz, właściciel Alpodachu, firmy budowlano-dekarskiej. - To powinno zachęcić młodzież do kształcenia się w szkołach zawodowych, a nie tylko w liceach.

- Naszym celem jest między innymi zmniejszenie bezrobocia i wzrost poziomu wynagrodzeń poprzez wprowadzenie na rynek wysokiej klasy fachowców poszukiwanych przez firmy - mówi marszałek Polak. - Zmianie systemu kształcenia zawodowego przyklasnęli wszyscy starostowie. Jego dostosowanie do potrzeb biznesu to nasz priorytet.

Marek Białowąs

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.