Szpitale dostają po kieszeni za to, że leczą pacjentów

Czytaj dalej
Fot. Pixabay.com
Jarosław Miłkowski

Szpitale dostają po kieszeni za to, że leczą pacjentów

Jarosław Miłkowski

Niektóre szpitale podpowiadają pacjentom, by... korzystali z płatnych wizyt.

- Narodowy Fundusz Zdrowia patrzy na swój interes, żeby się zbilansować, a nie na interes pacjenta, by go leczyć – mówi nam Andrzej Andrzejczak, przewodniczący Solidarności w szpitalu wojewódzkim w Gorzowie. Kilka dni temu zaalarmował, że lubuski oddział NFZ nie płaci za tzw. nadwykonania, czyli np. zabiegi medyczne, które szpital wykona ponad limit, jaki jest zapisany w umowie z funduszem.
- Nadwykonania to jest coś nagannego. To jest dbałość o pacjenta. Wiem o nadwykonaniach w Gorzowie, w Słubicach, w Międzyrzeczu, w Zielonej Górze i innych szpitalach na południu – mówi Andrzejczak.
Rekord w Gorzowie
- U nas kwota przekroczyła już 10 mln zł (kwoty dotyczą tego roku – dop. red.). Tyle właśnie pieniędzy mamy zamrożonych. To już może grozić utratą płynności finansowej. Pacjenci chorób sobie nie wymyślają. Oni je rzeczywiście mają. Gdy więc przychodzą z nimi do szpitala, to ich leczymy – mówi Robert Surowiec, wiceprezes szpitala wojewódzkiego w Gorzowie.
Jak wygląda sytuacja w Zielonej Górze? Jak informuje nas Sylwia Malcher – Nowak, kierownik biura zarządu tutejszego szpitala, lecznica ma obecnie około 4,266 mln zł nadwykonań wypracowanych od 1 stycznia br. Największa kwota – ponad 3 mln zł – dotyczy leczenia na oddziałach szpitalnych. Co ważne, nadwykonania, za które szpital nie otrzymał zapłaty, dotyczą również onkologii, chemioterapii czy radioterapii. Podobnie jest z tzw. badaniami, które wiele kosztują, np. z rezonansem magnetycznym czy tomografią.
- I mimo nadwykonań, terminy, na jakie zapisujemy pacjentów, są bardzo odległe. W przypadku tomografu to listopad tego roku, a rezonansu – marzec 2018 r. – mówi Sylwia Malcher – Nowak.
- U nas nadwykonania są na poziomie 6 mln zł. Na razie nie ma to większego wpływu na naszych pacjentów, ale na kondycję szpitala – już tak, bo musieliśmy to wszystko jakoś sfinansować – mówi Bożena Osińska, dyrektor szpitala w Nowej Soli.
Lecznica w Słubicach nadwykonań ma na 1,5 mln zł. Nie ma za nie zapłacone. I jak mówi prezes Małgorzata Krasowska – mieć nie będzie.
- To oznacza, że powinniśmy ograniczyć radykalnie przyjmowanie pacjentów do szpitala i poradni. Nadal przyjmujemy pacjentów zarówno do szpitala na zabiegi, jak i w poradniach na konsultacje, bo nie mamy sumienia odsyłać ludzi. Jest to ryzykowne, bo przez to szpital ma coraz większe straty - mówi prezes.
Jak duże są nadwykonania? Jak informuje nas Wiesława Cieplicka, prezes szpitala w Świe¬bodznie, za leczenie szpitalne NFZ powinien zapłacić tej placówce o 40 proc. więcej niż jest to zapisane w kontrakcie, a w przypadku poradni specjalistycznych – aż o 70 proc. więcej.
O 40-45 proc. zakontraktowane usługi medyczne przekroczył też Nowy Szpital we Wschowie. Jak to wygląda w innych szpitalach, wyliczać można by długo.
- Póki co, pacjentów nie odsyłamy. Pracujemy normalnie – mówi Sławomir Gaik, dyrektor 105. Kresowego Szpitala Wojskowego w Żarach, gdzie jest mnóstwo nadwykonań m.in. na ortopedii czy chirurgii urazowej.
Pacjencie! Płać!
Tak dobrze nie jest jednak w Międzyrzeczu. Jedna z kartek zawieszonych w lecznicy informuje: „W związku z brakiem płatności za świadczone usługi ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia do odwołania ograniczamy przyjmowanie pacjentów”. A na kolejnej jest napisane: „W związku z ograniczonymi przyjęciami w poradniach specjalistycznych istnieje możliwość skorzystania z płatnych wizyt lekarskich”. Czy trzeba dodawać, że czytają to osoby, które co miesiąc opłacają składki zdrowotne?

- Obecna sytuacja wynika z ograniczonego limitu, który przyznał nam fundusz w okresie od 1 lipca do 30 września. Dlatego zmuszeni jesteśmy ograniczyć działalność. Niektórzy pacjenci przesuwani są na dalsze terminy, ale wszystkie dzieci przyjmowane są bez żadnych ograniczeń – mówi Kamil Jakubowski, prezes szpitala. Kolejki wydłużyły się tutaj m.in. do kardiologa, urologa. Najgorsza sytuacja jest z poradnią leczenia bólu. Tu limit skończył się na koniec czerwca i przyjmowane są tylko pilne przypadku.
Dużych problemów z nadwy¬konaniami nie ma w Krośnie Odrzańskim. – Pamiętajmy, że szpital zaczął funkcjonować stosunkowo niedawno. My dosłownie skończyliśmy rozliczenie pierwszych trzech miesięcy funkcjonowania. Mieliśmy pewne nadwykonania, ale NFZ wypłacił nam pieniądze – mówi wicestarosta krośnieński Tomasz Kaczmarek.
Co na to wszystko Narodowy Fundusz Zdrowia?

- Płacimy za wszystkie świadczenia, które są zakontraktowane oraz za tzw. świadczenia nielimitowane, czyli m.in. te związane z porodami, świadczeniami dla noworodków, z pakietem onkologicznym oraz leczeniem ostrych zespołów wieńcowych. Informowaliśmy, by szpitale i podmioty lecznicze przestrzegały podpisanych umów. To miało na celu zachowanie ich płynności finansowej – mówi Piotr Bromber, p.o. dyrektora Lubuskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia.
Czy jest szansa, że fundusz zapłaci za nadwykonania?

- Aktualnie pracujemy nad waloryzacją umów. Zwiększy to ich wartość w niektórych rodzajach świadczeń, m.in. leczenia szpitalnego, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej czy opieki psychiatrycznej o 4 proc. – mówi P. Bromber. Dodaje, że NFZ planuje podjąć działania, które rozliczyłyby umowy ze szpitalami. Dokonane zostanie również przesunięcie pieniędzy z zakresów, gdzie jest mniejsze zapotrzebowanie na świadczenia opieki zdrowotnej do tych świadczeń, których realizacja przewyższa pieniądze zapisane w umowie.
Część zapłacona
- W ramach możliwości finansowych zwiększymy też kontrakty. Takie zmiany robiliśmy już w tym roku. Za leczenie szpitalne wypłaciliśmy w ten sposób dodatkowo 12,5 mln zł – mówi szef NFZ-u.
- Jak mają zachować się szpitale, które przekroczyły kontrakt? Mają nie przyjmować pacjentów – dopytujemy.
- Szpitale są zobowiązane wpisać pacjenta na listę oczekujących i podać datę zgłoszenia się do szpitala. Muszą przy tym uwzględnić stan zdrowia pacjenta – wyjaśnia P. Bromber.

Uleczyć służbę zdrowia
- Tragedia! Od wielu lat nikt nie potrafi poradzić sobie ze służbą zdrowia. A przecież to powinien być priorytet – uważa Jadwiga Fornalczyk z Zielonej Góry. – Brak wypłat za nadwykonania oznacza dla pacjentów kolejne życiowe problemy. Decydenci chyba nie chorują, albo stać ich na prywatne leczenie, skoro nic nie zmieniają w przepisach. Służba zdrowia jest chora. Czas ją wyleczyć – mówi zielonogórzanka.
Zmiany w służbie zdrowia będą od 1 października. Tego dnia w całym kraju zacznie obowiązywać sieć szpitali. Lecznice będą dostawać pieniądze ryczałtowo. Weryfikacja ryczałtów nastąpi już po pierwszych trzech miesiącach. NFZ aktualnie wylicza ryczałty dla poszczególnych szpitali.

29 szpitali i podmiotów leczniczych ma kontrakty z lubuskim NFZ
502 mln zł powinny dostać te placówki w ramach kontraktów
46 mln zł to kwota nadwykonań w lubuskich szpitalach

Jarosław Miłkowski

Jestem dziennikarzem gorzowskiego działu miejskiego "Gazety Lubuskiej". Zajmuję się tym, co na co dzień dzieje się w Gorzowie - opisuję to, co dzieje się w magistracie, przyglądam się miejskim inwestycjom, jestem też blisko Czytelników. Często piszę teksty o problemach, z którymi mieszkańcy przychodzą do naszej redakcji w Gorzowie (Park 111, ul. Sikorskiego 111, II piętro). Poza tym bliskie mi są tematy związane z Kościołem. Od dzieciństwa jestem też miłośnikiem żużla, więc zajmuję się też tą dyscypliną sportu. Gdy żużlowcy rozgrywają sparingi, turnieje szkoleniowe a także jeżdżą w turniejach za granicą Polski, wybieram się tam z aparatem fotograficznym.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.