Szybki awans i co dalej?

Czytaj dalej
Fot. Karol Korniak
Alan Rogalski

Szybki awans i co dalej?

Alan Rogalski

Jeszcze dwa sezony temu nie było męskiego szczypiorniaka w Gorzowie, a już dziś mamy pierwszą ligę! W niej będziemy grać o utrzymanie.

„Śmierć ręcznej w Gorzowie” - tak w lutym 2013 roku zatytuowaliśmy artykuł poświęcony wycofaniu GSPR-u z pierwszej ligi. Teraz historia zatoczyła koło i gorzowianie, jako Kancelaria Andrysiak Stal wróciła na zaplecze ekstraklasy, chociaż cele na zakończony w sobotę sezon były zupełnie odmienne. Nasi mieli zadomowić się środku stawki, a wygrali niemal wszystkie mecze.

- Nadarzyła się okazja i drużyna razem z trenerem świetnie ją wykorzystała. Nasz zespół będzie jedyną lubuska ekipą występującą w pierwszej lidze. Niemniej ten szczebel rozgrywkowy stanowi dla nas następne wyzwania. Trzeba będzie zająć się projektowaniem zarówno nowego budżetu, jak i konstruowaniem przyszłej drużyny. Przed nami wiele pracy, ale to nie jest tak, że my nie chcieliśmy tej pracy. Wręcz przeciwnie. Po to walczyliśmy o awans na zaplecze ekstraklasy, by teraz zarząd klubu mógł wykonać tę robotę. Z całą pewnością wystartujemy na tym poziomie - zapewnia prezes Stali Gorzów Ireneusz Maciej Zmora.

Pierwsza liga to nie tylko większy prestiż, ale również wyższe wymagania finansowe

Zwłaszcza, że przez ostatnie dwa sezony gorzowianie byli utrzymywani wyłącznie przez sponsorów. Do klubowej kasy nie wpłynęła z miasta ani jedna złotówka, a piłka ręczna nie została przynajmniej na razie uwzględniona w miejskiej strategii. Sam start na zapleczu elity to koszt 20.000 złotych.

- Niemniej jednak będziemy dysponować takim budżetem, który w teorii ma stworzyć drużynę, grającą o zajęcie bezpiecznej lokaty. Chcielibyśmy być mocni przed swoją publicznością, ale i na tyle silni, by ugrać też coś na wyjazdach. To powinno wystarczyć do zachowania ligowego bytu. Nawet jeśli chcielibyśmy powalczyć o ekstraklasę, to nie zrobimy tego, bo w mieście nie ma hali, która mogłaby sprostać wymaganiom superligi - przypomina Zmora.

Rozmowy o pieniądzach lubią spokój

Czy to oznacza, że sponsorem tytularnym Stali będzie nadal kancelaria Andrysiaków? - Rozmowy o pieniądzach lubią spokój. Dla państwa Andrysiaków należą się wielkie podziękowania. Oni dali nam ogromne wsparcie finansowe. To właśnie ta pomoc umożliwiła nam wejście do pierwszej ligi. Aczkolwiek co będzie dalej, to czas pokaże - dodaje prezes klubu.
Wyższa klasa to też lepsze kluby. Wzmocnienia wydają się koniecznością. - Na pewno. Niemniej jednak człon zespołu pozostanie. Nie będzie rewolucji, bardziej ewolucja. Zawodnicy, którzy w zdecydowanej większości występowali w drugiej lidze, zasługują na grę na zapleczu ekstraklasy, na sprawdzenie swoich umiejętności na tle bardziej renomowanych ekip - przyznaje trener gorzowskiej drużyny Janusz Szopa.

Szkoleniowiec stalowców na razie nie chce mówić o tym, kto może przejść do Gorzowa. - Wstępne rozmowy z nowymi szczypiornistami już przeprowadziliśmy, ale nie zapadły żadne decyzje. Jeszcze będziemy zapraszać do dyskusji innych graczy. Wszystko jest uzależnione od kwestii finansowych i organizacyjnych - powiedział opiekun żółto-niebieskich.
Jednak na giełdzie transferowej zaczynają pojawiać się pierwsze nazwiska. Nieoficjalnie wymienia się m.in. Oskara Serpinę, reprezentującego barwy superligowej Gwardii Opole oraz Marcina Jaśkowskiego i Tomasza Gintowta z drugoligowego AZS UZ Zielona Góra. Wszyscy w przeszłości grali w rodzinnym Gorzowie.

Alan Rogalski

W "Gazecie Lubuskiej" piszę o sporcie w Gorzowie i na północy województwa. A więc o koszykarkach AZS AJP Gorzówżużlowcach Stali Gorzów czy miniżużlowcach GUKS Wawrów. Również o piłkarzach Stilonu i Warty oraz piłkarkach TKKF Stilon i KKP Warta, ale nie tylko. Bo dzielę się z Wami swoimi wrażeniami m.in. z kajakarstwa, wioślarstwa, szachów czy np. piłki wodnej, unihokeja i tenisa stołowego oraz dodatkowo siatkówki w Sulęcinie, kolarstwa w Strzelcach Kraj. czy też saneczkarstwa z Nowin Wielkich. Spotkacie mnie do tego na biegach i na różnych zajęciach, na których promowany jest zdrowy styl życia. A jak nie piszę, to robię zdjęcia czy kręcę filmy. I tak jak kibic - dopinguję!


Obsługiwałem np.:



Przygotowywałem też w ramach współpracy z Polskapress materiały dla PZPN m.in.:



Chcesz ze mną porozmawiać o sporcie z kraju i ze świata? Napisz do mnie na twitterze czy też wyślij wiadomość na skrzynkę e-mailową. Chętnie Cię wysłucham czy też z przyjemnością odpowiem :)


Na co dzień wokół futbolu


Jestem instruktorem rekreacji ruchowej oraz trenerem UEFA C piłki nożnej, stąd też jeśli pozwala mi na to czas, z chęcią spędzam go albo aktywnie, biegając za piłką, głównie z dziećmi, albo obserwując, jak kopią ją sportowcy.

Z wykształcenia jestem również politologiem, więc nie jest mi obojętna lokalna i krajowa polityka.

Na co dzień mieszkam w oddalonym 40 km od Gorzowa 11-tys. Myśliborzu, stolicy powiatu na Pomorzu Zachodnim. Ale ukończyłem Puszkina, bo z Myśliborza codziennie dojeżdżałem do I LO w Gorzowie.


W "GL" od kilku lat


W „Gazecie Lubuskiej” pracuje od 2015 r. Najpierw będąc współpracownikiem, a następnie zostając etatowym jej pracownikiem.

Przed tym współpracowałem z zachodniopomorskim serwisem sportowym „Ligowiec.net” i „Głosem Szczecińskim”. Byłem też dziennikarzem „Kuriera Myśliborskiego” i „Wieści Myśliborskich” oraz redaktorem oficjalnej strony internetowej Klubu Koszykówki King Szczecin. Odbyłem także staż zawodowy w TVP Szczecin. Jestem absolwentem dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Szczecińskiego.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.