Tak już smakuje Wielkopolska

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapała
Marek Białowąs

Tak już smakuje Wielkopolska

Marek Białowąs

Breja śledziowa z pyrami i kwaśne jaja z okraszonymi pyrami? Te i wiele innych smaków poznamy w Karczmie Taberskiej

ak tu dojechać? Do Janowca jedziemy w kierunku Sulechowa. Mijamy miasto i kierujemy się na Poznań. Skręcamy w kierunku Babimostu. Kilka kilometrów prosto i już jesteśmy w Janowcu. Karczma Taberska jest doskonale widoczna z drogi.

- Kaczka z jabłkami, szynka w „chlebie Reimanna”, cienki placek na „ruchadłach” – to niektóre z dań, przyrządzanych przez tutejsze gospodynie. Takie właśnie smaki wspominamy w naszej karczmie. - mówi Jolanta Taberska, która wraz z mężem Markiem prowadzi tą znaną nie tylko w okolicy restaurację. - Oprócz kramskich i babimojskich specjałów polecamy także najlepsze dania kuchni polskiej. Smacznie, swojsko i w unikalnym klimacie.

Właściciele przed laty postanowili, że w niewielkim Janowcu urządzą karczmę, która nawiązywać będzie do tradycji miejscowej ziemi. Kto spodziewałby się wtedy, że restauracja w tak małej miejscowości z powodzeniem rozwinie się w spore przedsięwzięcie. Zaletą było to, że leży przy drodze na Babimost, jednak to przecież nie jest bardzo ruchliwa trasa.
Dziś Karczma Taberska to właściwie zajazd, restauracja z hotelem.

Moc atrakcji dla małych, starszych i dorosłych
Warto tu wstąpić, nie tylko ze względu na pyszną kuchnię, ale też by odpocząć i ciekawie spędzić czas wolny. Na tyłach Karczmy, na świeżym powietrzu, przygotowano stoły z zadaszeniem, a dla dzieci ogrodzony i bezpieczny plac zabaw. Dodatkowo maluchy mogą nakarmić zwierzaki – konie i kozy, które niedaleko Karczmy mają swój dom, a także wziąć udział w rozmaitych zajęciach organizowanych przez Ciocię Jolę w ramach jej Akademii.
- Zapraszamy również na cykliczne imprezy kulturalne – festyny, zabawy, potańcówki, koncerty… Każdy znajdzie coś dla siebie! - zachęca pani Jola.

Para znana nie od dziś w całym regionie
Warto przypomnieć, że Jolanta i Marek Taberscy zostali już wyróżnieni przez ,,Gazetę Lubuską’’. Znaleźli się bowiem kilka lat temu w gronie Lubuszan Roku w powiecie zielonogórskim. Wyróżnieni to bardzo ciekawa i społecznie aktywna para. To, co przygotowują od lat w swojej karczmie przyciąga wielu sympatyków niebanalnej rozrywki, ale także miłośników folkloru Regionu Kozła.
Wśród imprez cyklicznych organizowanych w Janowcu jest np. krumska majówka. To rodzinny piknik podtrzymujący tradycję Regionu Kozła. 1 maja każdy może poznać krumskie obyczaje, nieznaną potrawę tego regionu oraz posłuchać zespołów koźlarskich. Właśnie wtedy można posmakować np. głowizny i kwyrlunki, bigosu i pyr z demfra, na deser zjeść placek z rabarberem i na strojzlach. Co to jest? Np. cygojnie, czyli świeżonka. To pokrojone świeże mięso wieprzowe z dużą ilością cebuli i przyprawami.
- Pyry z demfra oznaczają specjalny kocioł, w którym gotuje się ziemniaki w koszulkach - mówi J. Taberska. - Kwyrlunka, to zupa, coś jakby kapuśniak. Specjalnie do tej zupy przygotowywano kwyrlejki. Drewniane mieszaczki, które pozwalają na rozbełtanie rozgotowanych ziemniaków w talerzu lub miseczce. A na deser można zjeść np. ciasto drożdżowe z rabarbarem i na strojzlach, czyli na kruszonce. To nazwy oryginalne, które obowiązywały w Kramsku.

Kuchnia Regionu Kozła jest bardzo podobna do kuchni wielkopolskiej. Ciężka, kaloryczna. Wieprzowa i ziemniaczana. Można powiedzieć, że nie pasuje do naszych czasów zrównoważonej diety, gdzie liczymy każdą kalorię. Ciężkie sosy, ziemniaki, wieprzowina jako podstawa dań są jakby z innej planety. Chyba żaden specjalista dietetyk takich potraw nie poleci. Co jednak zaskakuje - gdy przyjrzeć się realiom, są miejsca na mapie, gdzie właśnie taka kuchnia cieszy się wielkim wzięciem. Dowodem wesela, festyny w gminach regionu, gdzie gotują panie w kół gospodyń wiejskich lub nieustanny ruch w Karczmie Taberskiej w Janowcu. Bo tam można zjeść potrawy charakterystyczne dla Regionu Kozła.
Kaloryczna kuchnia dla ciężko pracujących

Ciężka kuchnia ma swe źródło w ciężkiej pracy rolnika i rzemieślnika. Przy czym mówimy o solidnym chłopie z ,,morgami’’. Taki rolnik szedł w pole na wiele godzin ciężkiej pracy. Musiał za tem dobrze, kalorycznie zjeść. A kalorie i białko oznaczają mięso. Mięso zaś to w całej Polsce głównie wieprzowina.

Stąd bardzo pielęgnowane tutaj tradycje świniobicia. I niepowtarzalne gdzie indziej wytwory i przetwory Regionu Kozła. Mięsa pieczone, wędzone, szynki długo dojrzewające z domowych wędzarni, mięsa w słoikach i pyszna kiełbasa w słoikach. Ta ostatnia jest podpatrywana przez markety, które sprzedają ją już z dodatkami jakich krumska gospodyni nigdy nie użyłaby. Jest też niepowtarzalna bułczanka, kiełbasa biała i inne.

Drugim produktem niezmiennie obecnym pod różnymi postaciami w regionie, gdzie gra się na kozłach są ziemniaki. Typowe to gotowane z wody, ale i smażone na patelni z boczkiem i cebulą, pieczone na ognisku (kiedyś przy pasieniu krów) i w piekarniku. No i oczywiście gotowane w łupinach i jedzone z lokalnym rarytasem - gzikiem lub śledziem w śmietanie.
Inny jeszcze rarytas to ongiś postne obiady piątkowe. Dziś dla wielu jedne z najsmaczniejszych dań. Kwaśne jaja, śledzie w śmietanie, pyry z gzikiem, zupa nic. Wielu przepada za nimi. Do sztandarowych dań Regionu Kozła należy też tzw. ajntop (od nazwy z jęz. niemieckiego) - to zupa ze wszystkiego, co pod ręką, na bazie żeberek czy golonki. Palce lizać.

Tak już smakuje Wielkopolska
Marek Białowąs

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.