Ten film pozwala się cofnąć w czasie o co najmniej pół wieku. Urszula Chudak ze Wschowy pisze po pokazie filmy "Kresy"

Czytaj dalej
Fot. Arch. prywatne
Urszula Chudak

Ten film pozwala się cofnąć w czasie o co najmniej pół wieku. Urszula Chudak ze Wschowy pisze po pokazie filmy "Kresy"

Urszula Chudak

Gazeta Lubuska stworzyła emocjonujący dokument o pierwszych latach życia przybyłych tutaj ludzi ze wschodu. Ziemię wschowską zamieszkuje ogromna liczba repatriantów. Myślę, że został wyjątkowo odebrany. To u nas działa Stowarzyszenie Huta Pieniacka, Stowarzyszenie Kresowiani chór kresowy „Lutnia” w Siedlnicy.

„Panowała powszechna tymczasowość” to słowa wypowiedziane przez Eugeniusza Niparko z Białkowa, którego znam osobiście, w filmie „Kresy”. Za parę rzeczy, bardzo wdzięczna jestem Gazecie Lubuskiej – od ubiegłego piątku, po projekcji w naszej wschowskiej bibliotece – doszła jeszcze jedna rzecz. To możliwość cofnięcia się przynajmniej o 50 lat wstecz, kiedy to moja mama opowiadała mi, jak wówczas wszyscy walczyli o przetrwanie.

Ktoś zaproponował, aby udusić płaczące dziecko

Mama była Ukrainką, ojciec Polakiem. To takie właśnie małżeństwa często były na celowniku banderowców. Jak mówi świadek tamtych czasów, zdarzało się, że kazali oni mężowi zabić żonę lub odwrotnie. Wstrząsająca była relacja innego świadka tamtych wydarzeń, mówiąca o tym, że wieczorem schodzili pod podłogę, by ukryć się przed bawiącymi się u góry bandytami. Jej trzyletni brat płakał ze strachu, głodu i pragnienia. Padła wówczas „propozycja”, by go udusić, bo wymordują wszystkich. Matka zemdlała, ktoś dziecku podał chleb i wodę. Przeżyli wszyscy.
Od razu przypomniało mi się następujące, usłyszane zdarzenie z tamtych czasów. Otóż moi najbliżsi uciekali, brnąc w śniegu po pas. Jedna z ciotek niosła tuląc, płaczącą, miesięczną córeczkę – moją kuzynkę. W obawie o własne życie, pozostali „proponowali” wrzucenie jej w debry (są to wertepy, pagórki, zarośla). Ciotka, co oczywiste, nie posłuchała, a swoich dni, tu w okolicy Wschowy, dożyła właśnie pod jej troskliwą opieką.

Ludzie zaczęli się chować, a to były strzały na wiwat

Trudno dzisiaj sobie wyobrazić kilkutygodniową podróż, w bydlęcych wagonach, bez możliwości umycia się, tu na ziemie odzyskane. W trakcie oglądania tych filmowych scen, raz jeszcze przyszła mi na myśl opowieść mojej mamy. Otóż podczas kolejnego postoju we Wrocławiu, rozległy się strzały. Wszyscy zaczęli się chować - okazało się jednak, że to strzały na wiwat. Był to 9 maja, zakończenie wojny.

Jak bardzo przybyli tu repatrianci (to moim zdaniem niesłuszna nazwa komunistyczna) musieli tęsknić za Lwowem, Stanisławowem, Złoczowem, bo nawet piękne fiołki, nie pachniały tak, jak tamte, bliskie sercu, swoje?

Dłonie skrywały płynące po policzkach łzy.
W wypełnionej (było ok. 80 osób) po brzegi, gościnnej sali naszej biblioteki we Wschowie, mieliśmy zaszczyt przeżywać wspomniany dokument, w bardzo podniosłym towarzystwie. Otóż była z nami jedna z bohaterek dokumentu, niedaleko zamieszkała, Stanisława Sitnik. Siedziałam tuż obok niej. Widziałam jej dłonie, często skrywające płynące po policzkach łzy.
I jeszcze taka refleksja na koniec. Z treści filmu dowiadujemy się, zamieszkali tam ludzie różnych poglądów, różnych wyznań, zgodnie ze sobą żyli i świętowali. Między sobą pobierali się. Pomyślałam - czemu dzisiaj tak trudno jest nam dogadać się? Dlaczego są „ci” i „tamci”? Ludzkie pany i ci drugiego sortu?
Ale wierzę, w moich rodaków, dedykując im zwrotkę wiersza Ernesta Brylla:
Bądźmy dla siebie bliscy, bo nas rozdzielają
I co chwila nam ziemia pęka pod stopami,
a te okrawki kraju, na którym stoimy,
z hukiem od siebie w ciemność odpływają.
Ponieważ nie wszyscy chętni mogli w tym dniu film obejrzeć, dyrektor Ilona Ratajczak zorganizowała kolejną projekcję.
Czy może być coś wspanialszego dla twórców dokumentu?

Od redakcji

Obok można sprawdzić terminy i miejsca najbliższych pokazów filmu „Kresy” w południowej części województwa. Po obejrzeniu filmu zapraszamy do podzielenia się swoimi przemyśleniami i wspomnieniami. Najciekawsze wydrukujemy.

Gdzie i kiedy obejrzeć film "Kresy"?

Wstęp na pokazy filmu jest wolny.
Film i książkę „Kresy” można kupić w redakcji Gazety Lubuskiej w Zielonej Górze, al. Niepodległości 25, tel. 68 324 88 75 oraz w salonikach prasowych Kolporter, Ruch, Inmedio.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Lubuskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Lubuskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Lubuskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Urszula Chudak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.