To była szokująca skala represji

Czytaj dalej
red.

To była szokująca skala represji

red.

Zdaniem historyków to nie była walka „tylko” o Dom Katolicki, ale i o godność... Wówczas wyrazem buntu był nawet brak podporządkowania się poleceniom „pana władzy”

Zenon Kamiński, uczestnik
Tłum to jest siła, ogrom. Gdy rusza fala...
W maju 1960 roku chodziłem do szkoły zawodowej na Bema. Około południa szkołę obiegła informacja, że coś się dzieje w śródmieściu, że władza chce odebrać Dom Katolicki, a ludzie się z tym nie godzą. Przyznam się, że nie słyszałem o tym wcześniej, ale oczywiście wiedziałem, jakie ten obiekt miał znaczenie, całe miasto chodziło tam na imprezy. Jak usłyszeliśmy, to się zerwaliśmy... Trochę było jak na wojnie. Cała akcja miała miejsce w okolicy komendy na Kasprowicza. Wszystko działo się jakby falami. Raz milicja goniła ludzi, a później milicja uciekała. Tak było, dopóki nie przyjechały posiłki ZOMO z Gorzowa i Poznania. To tak trwało kilka godzin. Najbardziej spektakularnym wydarzeniem było spalenie milicyjnego samochodu przed komendą. Dlaczego sięgnąłem po kamienie? To był taki wewnętrzny nakaz, przekonanie, że zabierają nam coś naszego. Ciągle, w domu, od małego słyszałem, że nasze miasto to... Czerwona Góra. Ale, gdy doszło, co do czego, ludzie wyszli. Pamiętam jaka była radość, duma, gdy udało nam się milicjantów zapędzić w narożnik, nie mogli się ruszyć. Poszedł gaz, ludzie płakali, ale nie odpuszczali. Bo tłum proszę pana to jest siła, ogrom. Gdy rusza fala, jest nie do zatrzymania...

Tadeusz Dzwonkowski, historyk
W Polsce wiał wiatr odnowy, a w Zielonej Górze wciąż beton...
Z jednej strony funkcjonowało tutaj zorganizowane środowisko katolickie, a z drugiej dążenie władz, a przynajmniej niektórych jej przedstawicieli, do konfrontacji. Wokół księdza Kazimierza Michalskiego wytworzyła się grupa ludzi, którzy tego duchownego mieli za wzór, bohatera otoczonego już legendą nie tylko prześladowanego przez władzę, ale także byłego więźnia obozu koncentracyjnego w Dachau. I nie były to tylko starsze kobiety, jak później starała się przekonywać władza. Napięcie rosło, katecheci nie otrzymywali zgody na nauczanie religii w szkołach i przenosili się do obiektów kościelnych. Jednocześnie ludzie kontestowali zachowanie władzy. W Polsce wieje wiatr odnowy, a w Winnym Grodzie wciąż beton. Nawet gdy rozwiązano Urząd Bezpieczeństwa Publicznego ludzie ci nie poszli w odstawkę, ale zostali urzędnikami...
Mówi się o 4,5, a nawet 5 tys. demonstrantów. I to dowodzi, że nie było to tylko wystąpienie w obronie Domu Katolickiego, ale objaw pewnego buntu, niezadowolenia. I co nieco zabawne... Obu stronom zależało później, aby to wydarzenie pokazywać w jak największej skali. Uczestnikom z wiadomych powodów, a siły represyjne udowadniały, z jak poważnym wystąpieniem sobie poradziły. To było przedstawiane jako sukces.

Czesław Osękowski, historyk, politolog
Władze były przygotowane, ale nie spodziewały się tej skali
To nie był spór o kościelny majątek, raczej o rząd dusz. Na przełomie lat 50. i 60. było kilka takich punktów zapalnych jak w Zielonej Górze. Wydarzenia Zielonogórskie były pierwszą reakcją społeczeństwa na dokręcanie śruby przez władzę. Po 1956 roku stosunki między państwem a Kościołem uległy pewnej normalizacji, ale później władza zaczęła osaczać Kościół, ograniczać możliwości działania. Zielona Góra była typowym miastem na ziemiach poniemieckich, gdzie kwestie własnościowe kościelnego majątku nie były uregulowane, ze specyficzną społecznością. Pojawił się konflikt, władze nie chciały ustąpić pod presją, konflikt eskalował, aby wreszcie eksplodować. My mówimy o 30 maja, ale ta konfrontacja trwała od początku roku. Księża nie ukrywali tego, co się dzieje, przekazywali wiernym informacje. Władze lokalne chciały pokazać, że dominują, panują i nie będzie im jakiś ksiądz psuł ideologicznej roboty. Sądzono, że tutaj będzie łatwiej, przyjechali tu ludzie z różnych miejsc Polski i dopiero się integrowali. Łatwiej było manipulować, sterować emocjami. I czytając dokumenty znajdujące się w zasobach IPN widać, jak nadchodzi konfrontacja. Władze były przygotowane, jednak nie spodziewały się takiej skali, oporu, jednoznacznej postawy ludzi. To była reakcja spontaniczna.

red.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.