To jedzie młodość, czyli wielkie talenty Formuły 1

Czytaj dalej
Fot. fot. HZ/Pixathlon/REPORTER
Mateusz Mróz

To jedzie młodość, czyli wielkie talenty Formuły 1

Mateusz Mróz

Tegoroczne grono młodych kierowców jest jednym z najlepszych i najzdolniejszych w historii tego sportu. Wyróżnia ich nie tylko talent, ale także doskonałe przygotowanie techniczne i fizyczne. Ich umiejętności jazdy, szybkość, inteligencja oraz radzenie sobie z presją - mimo bardzo młodego wieku - to dowód na istnienie w świecie Formuły 1 akademii talentów. Najsłynniejszą z nich jest juniorski program Red Bulla, który wykształcił Sebastiana Vettela i Maxa Verstappena - odpowiednio czterokrotnego mistrza świata i poważnego pretendenta do tego tytułu. Swoje programy juniorskie mają też Ferrari, Mercedes czy najbardziej znany w naszym kraju Williams.

George Russell, Lando Norris i Alexander Albon to pierwsza trójka mistrzostw Formuły 2 z 2018 roku. Wśród nich, już w ich pierwszym sezonie startów w najlepszej kategorii wyścigowej świata, doszukuje się następców Lewisa Hamiltona, jednego z najlepszych kierowców wszech czasów. Prócz wcześniej wspomnianej trójki warto zwrócić uwagę na Maxa Verstappena i Charlesa Leclerca, którzy być może już niedługo będą walczyć między sobą o tytuł mistrzowski.

Leclerc zawiezie Ferrari na szczyt?

Młody monakijczyk jest jednym z najbardziej utalentowanych kierowców młodego pokolenia. W tym sezonie już wielokrotnie widać było, że walka z takimi kierowcami, jak Lewis Hamilton, Valtteri Bottas czy Sebastian Vettel nie stanowi dla młodego kierowcy Ferrari żadnego problemu. Kilkukrotnie Leclerc pokonywał swoich bardziej doświadczonych i utytułowanych kolegów, co tylko świadczy o talencie i klasie tego świetnie zapowiadającego się zawodnika.

Leclerc zadebiutował w Formule 1 w sezonie 2018 w barwach fabrycznego zespołu Alfa Romeo. Przygoda z włoskim zespołem trwała jednak bardzo krótko, ponieważ po jednym sezonie monakijczyk został przeniesiony do zespołu Ferrari, gdzie zastąpił mistrza świata z sezonu 2007 Kimiego Raikkonena.

Wielu ekspertów zastanawiało się, czy nie jest to za szybki ruch ze strony ekipy z Maranello. Sergio Marchionne był do ostatnich dni swojego życia pewny swojej decyzji i zapewniał, że jest to przemyślana decyzja...

Największe obawy dotyczyły aklimatyzacji w zespole Ferrari i startów u boku czterokrotnego mistrza świata Sebastiana Vettela.
Monakijczyk od samego początku sezonu udowodnił jednak największym krytykom, że decyzja o zatrudnieniu go w Ferrari nie była błędem. Leclerc już podczas drugiego wyścigu sezonu podążał po pewne zwycięstwo w GP Bahrajnu, ale na jego drodze do pierwszego triumfu w F1 stanęła awaria bolidu.

Ostatecznie musiał poczekać jeszcze na zdobycie swojego pierwszego pola startowego oraz wygrania niedzielnego wyścigu.
Marzenia młodego kierowcy spełniły się podczas powakacyjnego GP Belgii, które odbyło się na torze Spa-Francorchamps.
Kierowca Ferrari zdominował całkowicie rywalizacje podczas tego weekendu, wygrywając zarówno kwalifikacje, jak i wyścig. Dziś Leclerc ma na swoim koncie cztery pole position oraz dwa wygrane wyścigi. Patrząc na talent tego kierowcy, możemy być pewni, że za kilka lat będzie On godnym następcą obecnych gwiazd F1.

Bestia w bolidzie Red Bulla

Max Vestappen to nazwisko, które warto zapamiętać. Holender od 2014 roku należy do programu juniorskiego Red Bulla, który ma na celu wyłapywanie młodych talentów i ich szlifowanie na torach wyścigowych całego świata. Verstappen zadebiutował w F1, mając 17 lat i 166 dni, a miało to miejsce w sezonie 2015 podczas GP Australii. Aktualnie kierowca Red Bulla ma na swoim koncie siedem zwycięstw.

Przygoda z juniorskim zespołem Red Bulla, czyli Toro Rosso została przerwana w sezonie 2016. Przed GP Hiszpanii Max Verstappen został przetransfe-rowany do głównego zespołu Red Bulla, gdzie zastąpił słabo spisującego się Daniiła Kwiata. Debiut wypadł rewelacyjnie. Holender wykorzystał podczas wyścigu na Circuit de Barcelona-Catalunya kolizję kierowców Mercedesa i odniósł pierwsze zwycięstwo w Formule 1. Tak właśnie wchodzi się do zespołu, który ma mistrzowskie aspiracje.

Max po transferze do Red Bulla był bardzo chwalony za wyniki, ale był też bardzo surowo oceniany za nieodpowiedzialne manewry na torze. O wybuchowym charakterze Maxa i bezwzględnej woli zwyciężania przekonaliśmy się już wielokrotnie. Trzeba jednak przyznać, że w ostatnim czasie spoważniał, co widać po jego zachowaniu na torze. Obecnie jest związany z zespołem Red Bulla kontraktem, który wygasa z końcem przyszłego roku. Holender zapowiada, że jeżeli Red Bull nie zbuduje mu lepszego bolidu na sezon 2020, to opuści zespół. Kierunek? Ferrari lub Mercedes...

Esteban Ocon - niedoceniony talent

W zestawieniu najlepszych kierowców młodego pokolenia często pomijany jest Esteban Ocon, który musiał na jeden sezon opuścić szeregi F1. Ocon podczas swojego pierwszego sezonu udowodnił, że jest wielkim talentem. Nie posiadając rewelacyjnego bolidu, zdołał m.in. ukończyć kwalifikacje do GP Belgii na trzeciej pozycji. Lepsi od młodego Francuza okazali się wówczas jedynie Sebastian Vettel i Lewis Hamil-ton.
Ocon przez zawirowania związane ze zmianą właściciela zespołu Force India (obecnie Racing Point) musiał opuścić swój zespół, co skutkowało roczną przerwą od startów w F1. W sezonie 2019 Esteban Ocon pełnił funkcję kierowcy testowego w zespole Mercedes.
Praca w tym utytułowanym zespole przygotowała znakomicie Francuza do regularnych startów w królowej motorsportu. W przyszłym roku Ocon będzie etatowym kierowcą Renault.

Albon nadzieją Red Bulla

Alex Albon ma za sobą wiele trudnych chwil. Marzenia o Formule 1 zawisły na włosku, gdy za słabe osiągi został wyrzucony z programu rozwojowego Red Bulla. Nie zniechęciło go to jednak, a dzięki wytrwałości i ciężkiej pracy, w Formule 2, w sezonie 2018, zajął trzecie miejsce. Tuż przed startem tegorocznej rundy F1 zaczął przymierzać się do startów w Formule E, zdążył nawet podpisać trzyletni kontrakt z zespołem Nissan/DAMS.

Po niespodziewanym telefonie od Helmuta Marko historia kopciuszka szczęśliwie zatoczyła koło. Został kierowcą Toro Rosso, siostrzanego zespołu Red Bull Racing. Miał niewielkie doświadczenie za kierownicą bolidu F1, szybko jednak oswoił się z samochodem i wraz z kolejnymi występami zaczął pokonywać swojego kolegę z ekipy Daniiła Kwiata, w sensacyjny sposób zajmując szóste miejsce w deszczowym wyścigu o GP Niemiec.

Swoją szybkością, brakiem poważnych błędów na torze oraz umiejętnym zarządzaniem hamulców i opon, zasłużył na miejsce w Red Bullu. Zaliczył w tym sezonie kilka mocnych wyścigów, dojeżdżając do mety na punktowanych miejscach.

Możliwość występów w zespole obok znakomitego Maxa Verstappena to niewątpliwie skok na głęboką wodę dla 23-lat-ka. Jak sam zapewnia: „Mam założone szorty do pływania”.

Lando Norris następcą Lewisa Hamiltona?

Najmłodszy spośród debiutantów, jak i całej stawki zawodników, to brytyjski kierowca Lando Norris. Swoją przygodę z samochodami jednomiejscowymi rozpoczął startując w MSA Formula Championship, w której zapewnił sobie mistrzostwo. Brał również udział w wyścigach niemieckiej i włoskiej Formuły 4. Rok później ścigał się w Nowej Zelandii w Toyota Racing Series i po raz kolejny sięgnął po najwyższe laury.

McLaren postanowił włączyć Norrisa do programu rozwojowego młodych kierowców. W 2018 roku został trzecim kierowcą ekipy z Woking. Pod koniec sezonu został ogłoszony kierowcą podstawowym na rok 2019. To niezwykle utalentowany, inteligentny kierowca, który rzadko popełnia błędy. Wraz z Carlosem Sainzem tworzy zgrany duet, który według słów szefa McLarena, Andreasa Seidla, jest przyszłością ekipy.

Talent Russella tłumiony przez Williamsa

Najlepszy zawodnik zeszłorocznych mistrzostw Formuły 2, George Russell, w swoim debiutanckim sezonie w F1 reprezentuje najsłabszy zespół w stawce. Z powodu fatalnej dyspozycji Williamsa, osiągi brytyjskiego zawodnika są trudne do analizy.

Russell trafił pod skrzydła Mercedesa w 2017 roku. Dostał szansę wzięcia udziału w testach na torze w Bahrajnie. Był najlepszy, pokonując takich weteranów, jak Sebastian Vettel.

Wyróżnia się na tle zespołowego partnera Roberta Kubicy. Polski zawodnik jest jedynym punktem odniesienia dla 21-latka. Russell jest zdeterminowany i ma doskonałe przygotowanie techniczne. Przed nim jest świetlana przyszłość.

Mateusz Mróz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.