Józef Piasecki

To maleństwo czyni cuda

Jarosław Hiczkiewicz trzyma bezprzewodowy stymulator, taki sam, jaki wszczepiono dwóm pacjentom. To urządzenie jest aż kilkanaście razy mniejsze od poprzednich Fot. Józef Piasecki Jarosław Hiczkiewicz trzyma bezprzewodowy stymulator, taki sam, jaki wszczepiono dwóm pacjentom. To urządzenie jest aż kilkanaście razy mniejsze od poprzednich modeli
Józef Piasecki

Na oddziale nowosolskiej kardiologii wykonano nowatorskie zabiegi wszczepienia miniaturowych stymulatorów serca. Po raz pierwszy w województwie lubuskim.

Bezprzewodowe stymulatory serca, długości zaledwie dwóch centymetrów i średnicy ośmiu milimetrów, wszczepiono dwóm pacjentom kilka dni temu. Są to jedne z pierwszych tego typu zabiegów w Polsce. Wykonuje się je dopiero od tego roku. - Do tej pory implantacja stymulatora serca, wszczepiana u pacjentów wymagających pobudzenia czynności elektrycznych serca, odbywała się pod skórę okolicy podobojczykowej - wyjaśnia Jarosław Hiczkiewicz, ordynator kardiologii nowosolskiego szpitala. - Do tych stymulatorów podłączane są elektrody umieszczone w prawym przedsionku i prawej komorze serca. Nowatorstwo tej metody polega na tym, że cały zminiaturyzowany stymulator (kilkanaście razy mniejszy od poprzedniego) wprowadza się do prawej komory serca przez nakłucie żyły udowej – tłumaczy.

Rozmawialiśmy z operowanymi pacjentami, którzy mają wszczepione miniaturowe stymulatory, tuż przed wypisaniem ich ze szpitala. Swoją historię opowiedział nam m.in. Albin Markowski z Nowej Soli. - Wieczorem, w domu czułem się jeszcze bardzo dobrze. Jednak rano straciłem pamięć i nie wiedziałem co się ze mną dzieje. To był nagły atak. Na szczęście wezwano pogotowie. Okazało się, że mam zakażenie krwi – wyjaśnia. - Podczas operacji usunięto mi stary rozrusznik serca, a wszczepiono nowy. Teraz czuję się bardzo dobrze. Kompletnie nie czuję nowego stymulatora – mówi.

Kazimierz Obiegała, pacjent z Trzebiechowa koło Sulechowa, także jest zadowolony z efektów zabiegu. - Chorowałem od dłuższego czasu. Miałem wstawiane „bajpasy” - opowiada. - Ale teraz ordynator Hiczkiewicz zaproponował mi zabieg wszczepienia bezelektrodowego stymulatora serca. Po operacji czuję się bardzo dobrze - mówi.

Nie jest przypadkiem, że właśnie tutaj wykonywane są skomplikowane operacje. Nowosolski oddział kardiologii jest największym tego typu oddziałem w województwie lubuskim. Dzięki temu, że dysponują salą hybrydową (gdzie wykonują zabiegi przezskórne i na tym samym stole może operować także chirurg naczyniowy bądź kardiochirurg) oraz oddziałem kardiochirurgii.

- Przeprowadzamy zabiegi, których nie może wykonywać żaden inny ośrodek na naszym terenie – mówi Hiczkiewicz. - Niektóre z nich często trwają po kilka godzin np. rotablacje czyli wiercenie tętnicy u pacjentów ze znacznie zwapniałymi zmianami miażdżycowymi w tętnicy, udrażnianie przewlekle zamkniętych tętnic, przezskórne zamykanie ubytków w przegrodzie międzyprzedsionkowej i uszka lewego przedsionka – wylicza. - W naszym zakładzie hemodynamiki leczymy metodami przezskórnymi również inne tętnice: szyjne, biodrowe, udowe, podkolanowe, nerkowe). Wszczepiamy również przezskórnie stentgrafty u pacjentów z tętniakami aorty – mówi na zakończenie szef nowosolskiej kardiologii.

Szpital w Nowej Soli wykonuje niemal wszystkie typy zabiegów stosowanych w światowej kardiologii. Wyjątki są dwa: przezskórne wszczepienie zastawek aortalnych (ale wkrótce i ten zabieg ma stać się możliwy) oraz przeszczepy serca.

Józef Piasecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.