To nie tak miało być ...

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapała
Andrzej Flügel

To nie tak miało być ...

Andrzej Flügel

W Szczecinie King i Stelmet BC dokończyli kolejkę spotkań ekstraklasy. Niespodziewanie lepszymi okazali się gospodarze .

Do Szczecina zespół Stelmetu pojechał już bez Juliana Vaughna. Z amerykańskim centrem rozwiązano kontrakt za porozumieniem stron. Tego ruchu można było się spodziewać, bo transfer Vaughna okazał się niewypałem. Amerykanin niewiele dawał zespołowi
(w 18 meczach ekstraklasy 7.1 punktu i 3,5 zbiórki) i musiał opuścić Zieloną Górę.

Bez Vaughna Stelmet też był faworytem. Tyle, że King ma nadzieję na ósemkę i było jasne, że baz walki i odpowiedniego zaangażowania to się może nie udać. I tak było...

Zaczęliśmy jak wiele meczów w tym sezonie, czyli niemrawo. Przez pierwsze cztery minuty zdobyliśmy dwa punkty, przy dziewięciu gospodarzy. Potem jednak zaczęliśmy odrabiać straty. W 7 min, po osobistych Vladimira Dragicevicia remisowaliśmy 7:7, a po chwili, kiedy za trzy trafił James Florence po raz pierwszy wygrywaliśmy 17:16.

Nasz zespół miał wielką szansę by ponownie objąć fotel lidera. Nic z tego...

W drugiej kwarcie wydawało się, że zaraz odskoczymy i będziemy kontrolować ten mecz. Tak się jednak nie stało. W 13 min, po trójce Armaniego Moore’a było 28:25. Potem zaliczyliśmy stójkę. King zdobył kolejno osiem punktów, Stelmet nie trafił i zrobiło się 33:28 dla gospodarzy. Od tego momentu miejscowi uciekali, a Stelmet gonił. Mecz nie był zbyt ciekawym widowiskiem. Czekaliśmy na przebudzenie Stelmetu, dobrą grę w drugiej połowie i zwycięstwo.

W trzeciej kwarcie nic takiego nie nastąpiło. Graliśmy dość wolno, jednostajnie, licząc że i tak oderwiemy się od rywala. Kilka razy mieliśmy świetn ą okazję by to zrobić, ale zamiast włączyć wyższy bieg popełnialiśmy błędy i King pod koniec kwarty znów prowadził. Nie mogliśmy zatrzymać Taylora Browna, który bezkarnie sobie rzucał.

Zaczęliśmy czwartą kwartę przy remisie 61:61. Ciągle czekaliśmy na to by Stelmet pokazał się w szczecińskiej hali jak mistrz. Czas mijał, niec takiego się nie działo, a zamiast prowadzenia Stelmetu ciągle górą był King. W 35 min po trójce Pawła Kikowskiego było już niebezpiecznie, bo 70:63 dla rywali, a po osobistym Szymona Łukasiaka 71:63. Marnowaliśmy kolejne akcje, a gospodarze po osobistych Marcina Dutkiewicza wygrywali już różnicą dziesięciu punktów 63:73! Dopiero kiedy porażka zajrzała nam w oczy zaczęliśmy coś grać . Szybko odrob iliśmy straty i po trójce Łukasza Koszarka było 75:75. Niestety było za późno. Faulowany Brown trafiał z osobistych i zapewnił gospodarzom sensacyjne zwycięstwo. Szkoda, bo dzięki sobotniej porażce Polskiego Cukru mogliśmy wrócić na fotel lidera. Tak grajac jak w Szczecinie nie było to możliwe...

King Szczecin 84
Stelmet BC Zielona Góra 77
22:17, 20:23, 19:21, 23:16

Brown 31 (5), Dutkiewicz 16 (2), Kikowski 14 (4) , Robbins 10, Robinson 7 oraz: Garbacz 5 (1), Łukasiak 1, Nowakowski i Skibniewski po 0
Dragicević 12, Koszarek 8 (2), Gruszecki 7 (1), Djurisić 3 (1), Kelati 0 oraz: Florence 17 (3), Moore 19 (3), Hrycaniuk 8, Zamojski 3 (1).
Grzegorz Ziemblicki, Sławomir Moszakowski, Roman Putyra (wszyscy Wroc law).

Andrzej Flügel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.