Toaleta pełna wody, a kuchni nie można podłączyć. Dlaczego?

Czytaj dalej
Fot. Pixabay
Michał Matejczuk

Toaleta pełna wody, a kuchni nie można podłączyć. Dlaczego?

Michał Matejczuk

- Boję się, że w tych warunkach nie przetrwam zimy - napisała do nas Teresa Kwiatkowska. Po naszej interwencji jej sytuacja poprawiła się

Centrum miasta. Skromnie urządzona kawalerka przy ul. Fabrycznej. Od lutego b.r. przebywa w nim Teresa Kwiatkowska, rodowita zielonogórzanka. Sprowadziła się tu po śmierci swojego partnera, jednak warunki mieszkaniowe pozostawiają wiele do życzenia.

Niedziałająca kuchnia na opał stały, brak ubikacji i pralki sprawiają, że w takich warunkach kobiecie bardzo trudno żyć.

- Od kwietnia dzwoniłam do zarządcy budynku, mieli coś z tym zrobić i nie przyszli - opowiada mieszkanka, pokazując urządzenie. Na nim stoi elektryczny piecyk.

- Nie wiem, co to będzie, jak przyjdą mrozy - dodaje kobieta.

Okna w kawalerce są nieszczelne, a taki mały elektryczny piecyk nie tylko nie ogrzeje pomieszczeń, ale także spowoduje wysokie rachunki za prąd. Pani Teresa boi się nawet o tym myśleć.

Jednak to nie jest jedyny problem kobiety. Oprócz braku ogrzewania, nie ma w mieszkaniu wc ani pralki. Podchodzimy do okna, pani Teresa pokazuje pomieszczenie gospodarcze, w którym stoi prowizoryczna toaleta. Kobieta ze łzami w oczach opowiada:

- Po wc biegają szczury, których panicznie się boję. Nikt nie chce do mnie przyjść, bo jak mają wyjść do toalety, to wolą nie przychodzić wcale.

Wyszliśmy na zewnątrz. W środku pomieszczenia, w którym znajduje się wc, leżą śmieci, stare meble, worki, doniczki. Drzwi są nieszczelne, a ze ścian kruszy się stara farba. Przy spłukiwaniu wody pomieszczenie jest zalewane.

- Tak jest cały czas - mówi zielonogórzanka.

Problem jest także z praniem. Dzięki uprzejmości sąsiadów Teresa Kwiatkowska może wyprać większość rzeczy, ale resztę przepiera w misce. Jest w podeszłym wieku, więc wiele czynności sprawia jej wiele trudności. Opłaty za lokal wynoszą ponad 300 zł. Kobieta liczyła na wsparcie zarządców nieruchomości, jednak do tej pory - jak twierdzi - nie uzyskała odpowiedniej pomocy.

- Nie jestem osobą, która umie się kłócić o swoje - podkreśla. - Jestem przyzwyczajona do zimna, ale mój kot musi mieć tu ciepło.

Kierownik Administracji Budynków Mieszkalnych nr 2 Janusz Łoś był zdziwiony całą sytuacją, bo mieszkanka nie zgłaszała żadnych problemów.

- Lokal przed zasiedleniem został wyposażony w grzejniki elektryczne jako jedyne możliwe źródło ciepła. Jeśli chodzi

o kuchnię na opał stały, to nie ma zgody mistrza kominiarskiego na podłączenie takiego urządzenia. Narażałoby ono zdrowie, a nawet życie pozostałych mieszkańców budynku. Pani Teresa Kwiatkowska otrzymała mieszkanie socjalne w stanie nadającym się do normalnego funkcjonowania. Nie otrzymaliśmy od niej żadnej informacji o tym, aby ubikacja wymagała naprawy.

Kierownik obiecuje, że kuchnia, która nie nadaje się do użytku, zostanie zabrana z mieszkania, a do cieknącej wody w toalecie zostaną wysłani fachowcy. Sprawdziliśmy, obietnica została spełniona.

Michał Matejczuk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.