Trwa wyścig o życie Hani. Pomóżmy jej wygrać!

Czytaj dalej
Fot. Arch rodzinne
Tomasz Rusek

Trwa wyścig o życie Hani. Pomóżmy jej wygrać!

Tomasz Rusek

Do piątku rodzice Hani muszą zebrać 100 tys. euro na operację córki. Bez Was nie dadzą rady. Tata Hani Paweł Fijak: - Jako strażak wiele razy pomagałem innym. Dziś sam proszę o pomoc.

Jest środowy poranek. Paweł Fijak, tata ciężko chorej Hani, właśnie schodzi ze służby w gorzowskiej jednostce strażackiej. Oczy ma przekrwione, widać, że jest potwornie zmęczony. Jednak spotyka się z reporterem „GL” i innymi dziennikarzami.
Bo chce poruszyć niebo i ziemię, by pomóc córce. Przecież kocha ją ponad wszystko. I dla niej to wszystko robi.

Poddać się? Fijakowie nie biorą tego pod uwagę

Gdy mówi o Hani, oczy mu się szklą, a szczęka i palce drżą z emocji. Jednak nie pęka. Widać, że zbiera się w sobie i spokojnie opowiada, czemu potrzebuje pomocy wszystkich Lubuszan. Jego ukochana Hania ma niezwykle rzadkiego pnia mózgu, który odporny jest na standardowe leczenie raka. Dziś ma on 3,5 centymetra i chemioterapia na niego nie działa.

Ta wiadomość spadła na rodzinę Fijaków jak grom z jasnego nieba, bo półtoraroczna dziewczynka jeszcze przed wakacjami rozwijała się prawidłowo. Nagle w lipcu pojawił się częściowy niedowład. Potem był szok, szpitale, diagnozy i tragiczna wiadomość, że to groźny guz.

Mała Hnia jest w coraz gorszej formie. Szybka operacja w Wiedniu to dla niej szansa nie tylko na zdrowie, ale na życie...
Arch rodzinne Mała Hnia jest w coraz gorszej formie. Szybka operacja w Wiedniu to dla niej szansa nie tylko na zdrowie, ale na życie...

- Lekarze w Polsce powiedzieli wprost: możemy się żegnać z Hanią. Bo nie ma szans... Ale my się na to nie godzimy. Nie poddamy się. Tym bardziej, że jest nadzieja. Klinika w Wiedniu może się podjąć operacji i leczenia. Jednak stawia warunek: musimy do piątku przelać 100 tys. euro. To są podstawowe koszty. Bez tego nie pomogą Hani. Zebraliśmy do tej pory 150 tys. zł. Brakuje więc około 300 tys. zł. Potrzebujemy ich na już, na teraz. Nie mamy takiej kwoty i jest poza naszym zasięgiem. Dlatego proszę: pomóżcie nam - mówi strażak Paweł. Widać, że proszenie o pomoc to dla niego ciężka rzecz. Bo przecież przez siedem lat służby to on pomagał innym. A dziś jest bezsilny i musi liczyć na wsparcie obcych ludzi.

Tym bardziej, że codziennie widzi, jak Hania znika w oczach. Słabnie, nie raczkuje, nie może spać, lewa strona ciała jest sparaliżowana. Po prostu nie ma już czasu na zwlekanie z operacją.

Ta klinika naprawdę ma doświadczenie

Od razu zaznaczmy: to zbiórka absolutnie prawdziwa, prześwietlona przez nasza redakcję, a rodzice Hani dysponują pełną dokumentacją medyczną. A wiedeńska klinika to uznana placówka, która do tej pory zajmowała się siedmioma takimi guzami, jaki zagraża Hani. To dlatego w zbiórkę aktywnie włączyła się komenda miejska Państwowej Straży Pożarnej w Gorzowie oraz strażacy z całego regionu, a nawet z innych miast w Polsce.

Jednak nawet najwspanialsze gesty (np. strażacy ochotnicy z jednostki OSP Santocko odkładali wszystkie pieniądze, jakie dostają za udział w akcjach i przekazali na leczenie Hani 5 tys. zł) nie poratują rodziny - bo gotówka jest potrzebna już, natychmiast. - Stąd nasz apel do ludzi dobrej woli. Pomóżcie Hani. Prosimy - mówi z zaszklonymi oczami pan Paweł.

Mała Hnia jest w coraz gorszej formie. Szybka operacja w Wiedniu to dla niej szansa nie tylko na zdrowie, ale na życie...
Arch rodzinne Paweł Fijak: - Nie poddam się. Nie ma mowy. Będziemy walczyć o Hanię z całych sił. Proszę. Pomóżcie nam. Liczy się każda minuta.

Gdy po spotkaniu z dziennikarzami zostaje sam z reporterem „GL”, ciężko wzdycha. Nie kryje, że choroba Hani postawiła życie jego rodziny na głowie. Wraz z żoną Natalią, Hanią i drugą córką - trzyletnią Julianną - mieszkają w Drez-denku. Od lipca w centrum uwagi jest guz. Ustawiają pod Hanię, jej leczenie i kolejne wizyty w szpitalach, wszystko inne. - Musimy dać radę. Hania musi żyć. Nie przyjmujemy innego scenariusza - mówi, siedząc na schodach komendy.
- A co jeśli nie uda się zebrać tych brakujących 300 tysięcy? Klinika w Wiedniu poczeka? Może da więcej czasu na zebranie pieniędzy? - dopytuję.
- Nie wiem. Byłem już w Wiedniu i komunikat z kliniki jest jasny: Hania musi być u nas już. Pieniądze też. Zaczynamy badania, operację. Nie chcę robić planów „B” bo Hania nie ma tyle czasu. Musimy zebrać pieniądze - tłumaczy.

Nikt z nas nie umie sobie tej tragedii wyobrazić

Rzecznik gorzowskich strażaków Bartłomiej Mądry (sam tata dwójki dzieci) mówi, że nie potrafi sobie wyobrazić bólu, jaki przeżywa jego kolega. - Proszę w imieniu swoim i jednostki o pomoc dla jego córki. W 50, 100 czy 500 osób wiele nie zdziałamy, ale jeśli drobne kwoty wpłacą tysiące ludzi, to te 300 tys. zł robi się w naszym zasięgu. Liczy się każda minuta i każda złotówka - dodaje Mądry.
Dane do wpłat oraz dokładną historię choroby Hani znajdziecie na stronie internetowej www.strazgorzow.pl.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.