Artur Kiełbasiński

Trzy pytania ws. reparacji. O odwet Niemców, o cenę życia, o podział pieniędzy

Niemiec podpalający warszawską kamienicę Fot. Fot. Bundesarchiv/Wikipedia Niemiec podpalający warszawską kamienicę
Artur Kiełbasiński

Ogłoszenie podsumowania prac nad wyceną zniszczeń wojennych zawinionych przez Niemcy w latach 1939-45 wywołało szereg histerycznych reakcji „odpowiedzialnych” polityków i publicystów. Przyjrzyjmy się kilku najczęściej powtarzanym zarzutom.

Zemsta Niemców, czyli co z ziemiami zachodnimi

Po pierwsze, Niemcy będą chcieli odebrać nam ziemie zachodnie, jeśli zgłosimy się po reparacje wojenne. To argument często powtarzany, ale jego konstrukcja prawno-logiczna jest absurdalna. Polska zapowiada dochodzenie od Niemiec odszkodowań za zawinione działania okupantów w czasie wojny. Tymczasem granice Polski nie zostały narzucone przez Polskę, tylko ustalone przez tzw. Wielką Trójkę (USA, Wielka Brytania, ZSRR) w trakcie kolejnych konferencji pod koniec i po zakończeniu II wojny światowej. Tzw. ziemie odzyskane to nie była forma odszkodowania za straty wyrządzone przez Niemców. To była rekompensata za tereny na wschodzie zajęte przez ZSRR. Tak więc zestawianie roszczeń za zniszczenia z granicami ustalonymi przez Aliantów jest zabiegiem intelektualnie miałkim.

(Bez)cenne życie ofiar

Po drugie, część komentatorów oburza się, „jakim prawem Polska wycenia życie i zdrowie ludzi w kategoriach wartości odszkodowawczej”. Przecież życia nie da się wycenić... No i tu wchodzimy na ciekawe pole dyskusji. W kategoriach moralnych życie jest bezcenne. Nie przeliczamy go na żadną walutę, nie handlujemy nim, odwołujemy się do wartości życia jako wartości niewymiernej. Czy to patrząc z punktu widzenia chrześcijanina, czy z innych, humanistycznych pozycji. Jednak w ekonomii od dawna wylicza się tzw. statystyczną wartość życia. Od lat też ekonomiści spierają się, jakie elementy i jakie proporcje można w tym wyliczeniu stosować. W efekcie modeli jest kilka. Są one związane z kosztem wykształcenia i pozyskania dorosłego pracownika, ale też znacznie bardziej złożone - związane z dopuszczalnymi w powszechnym przekonaniu kosztami ratowania czyjegoś życia. Po co to wszystko? Jest to potrzebne właśnie w procesach odszkodowawczych, w celu „wyceny” kosztów danego zdarzenia. Czy nam się to podoba, czy nie, nasze życie jest przeliczalne na pieniądze, właśnie w branży odszkodowań i roszczeń. Od odszkodowań należy rozróżnić zadośćuczynienie. To jest z kolei kwota związana z bólem i cierpieniem osób najbliższych po stracie kogoś. Tu też sądy stosują praktyki wyceniające ból bliskich. Może to brzmieć strasznie, ale tak jest. Skoro zatem możemy iść po odszkodowanie po wypadku drogowym (i żaden polityk tego nie kwestionuje), to tak samo można iść po reparacje wojenne, bazując na szacunkowej wartości statystycznej życia.

Bolesław czy Izaak?

I po trzecie wreszcie. Kontrowersyjny pisarz Tomasz Gross już zadał pytanie, czy środki z reparacji wojennych trafią także do Żydów i ich spadkobierców. To pytanie ważne, ale odpowiedź jest bardziej złożona. Zakładając, że Polska odzyska część swoich roszczeń, pozostaje pytanie, jak podzielone zostaną te pieniądze. Czy zasilą wyłącznie państwo i gminy, wzmacniając infrastrukturę, ale czy będą także inwestowane w kulturę, edukację czy służbę zdrowia? Może w końcu pieniądze z reparacji przyniosłyby przełom w rozwiązywaniu kłopotów mieszkaniowych młodych (i starszych) Polaków. Czy też jakaś część trafi do obywateli poszkodowanych przez III Rzeszę Niemiecką i spadkobierców ofiar II WŚ. I tu jest kluczowa kwestia. Jeśli jakakolwiek część trafi do obywateli, to nie może być różnicy, czy ofiara nosiła imię Bronisław, Izaak, Hana czy Natalia. Bez względu na korzenie narodowe, wyznawaną religię, język używany w domu, wszyscy obywatele II RP i ich spadkobiercy powinni być równo potraktowani w dostępie do reparacji. I trzeba o tym bezwarunkowo pamiętać.

Oczywiście, te trzy punkty nie zamykają dyskusji o reparacjach. Ale to trzy kwestie, które wywołały ogromne zamieszanie. Niepotrzebnie.

Artur Kiełbasiński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.