Uczelnia dla ratowników sama wymaga ratunku. I to pilnie!

Czytaj dalej
Fot. Renata Hryniewicz
Renata Hryniewicz

Uczelnia dla ratowników sama wymaga ratunku. I to pilnie!

Renata Hryniewicz

Wyższa Szkoła Zawodowa jest w tarapatach. Brakuje jej pieniędzy, rekrutacja też kuleje. Nie wiadomo, czy uczelnia w ogóle przetrwa.

- Kiedyś szkoła żyła, było tu pełno studentów. Teraz jest smutna i pusta - mówi nam pani Ania (nie chce się przedstawić do gazety), która studiowała w Kostrzynie kosmetologię.

Wyższa Szkoła Zawodowa powstała w 2003 r. Oferowała trzy kierunki: kosmetologię, pielęgniarstwo i ratownictwo medyczne. Kiedy lata świetności minęły, trzeba było wprowadzać cięcia. Dziś pozostał jeden kierunek: ratownictwo medyczne. Ono jednak też jest zagrożone, bo brakuje chętnych do studiowania w Kostrzynie.

Obecnie uczelnia ma 70 studentów. W roku ubiegłym nie prowadziła rekrutacji ? Powód? W wyniku kontroli Polskiej Komisji Akredytacyjnej uczelni zabrano uprawnienia do prowadzenia kierunku.

- Teraz minął rok od chwili zabrania nam tych uprawnień. Usunęliśmy wszystkie braki, przez które zabrano nam uprawnienia. Wszystkie dokumenty wysłaliśmy do ministerstwa. Opinia była pozytywna i teraz czekamy na ocenę komisji akredytacyjnej. Jeśli będzie pozytywna, ministerstwo wycofa zawieszenie kierunku - mówi Henryk Piekarski, dziekan uczelni od 13 lat.

Luka w rekrutacji, luka w budżecie

Kiedy w ubiegłym roku szkoła nie mogła już przeprowadzić rekrutacji, powstała tzw. luka rekrutacyjna. W ślad za tym pojawiła się luka finansowa. Skutek to nie tylko zbyt mała liczba studentów, ale też brak pieniędzy, nawet na wynagrodzenia dla kadry. - Rok temu byłem wykładowcą psychiatrii na kierunku ratownictwo, mam poczucie, że zaangażowanym i pozytywnie ocenianym przez studentów i kadrę - mówi nam Ryszard Maciejewski z Międzyrzecza. - Pomimo tego, że minął rok, nie otrzymałem wynagrodzenia za wykłady i koszty dojazdu z Międzyrzecza.

Wykładowca twierdzi też, że po wielu upokarzających przypomnieniach otrzymał w dwóch ratach około jednej trzeciej wynagrodzenia. - I nic więcej się nie dzieje - mówi.

Narzekają również studenci. - W pewnym momencie byliśmy naprawdę zaniepokojeni. Przestała działać strona internetowa, kazali nam wpłacać czesne bezpośrednio do dziekanatu. Przestraszyliśmy się, że na konto wszedł komornik. A przecież poszliśmy do szkoły, która gwarantowała nam spokojne studiowanie i szansę na dyplom. Gdyby zbankrutowała, mielibyśmy problem. Na szczęście strona zaczęła działać, można też już dokonywać wpłat na konto - mówi jeden ze studentów.

Ma jednak zastrzeżenia do jakości nauczania. - W szkole się nic nie dzieje. Co zjazd, przerabiamy to samo. Te same przedmioty, ci sami wykładowcy w osobach elity z Kostrzyna. Robią wszystko, żeby szkoła nie upadła, ale nic ciekawego nie wnoszą - uważa student.

Dziekan nie składa broni

Dziekan Piekarski zapewnia, że szuka rozwiązań dla szkoły. W planach ma utworzenie nowych kierunków.

- Chcemy się otworzyć nie tylko na kierunki zdrowotne, ale wejść w to otoczenie, w którym jesteśmy. Już 19 maja podpisaliśmy umowę z bardzo ciekawą firmą szkolącą z Poznania, Martinus, która prowadzi specjalistyczne kształcenia w technologiach innowacyjnych. Mamy też zaplanowane spotkanie z prezesem szpitala. Chcemy jednak dać szansę pielęgniarstwu. Był kiedyś na nie popyt, ale tylko wtedy, kiedy były dla tego kierunku dotacje z Unii Europejskiej. Jak trzeba było już płacić czesne, zgłosiło się zaledwie 19 pań, więc nawet w ten kierunek nie brnęliśmy. Z prezesami szpitali i Okręgową Izbą Lekarską będziemy zastanawiali się, jak można pomóc tej grupie, żeby zdecydowała się na ten kierunek. Postawimy też na logistykę. Mam poumawiane spotkania z przedstawicielami strefy ekonomicznej i naszych rodzimych zakładów - wylicza Henryk Piekarski.

Liczba chętnych na ratownictwa medycznego od lat jednak maleje. Czy uczelnia wznowi kształcenie na tym kierunku?

- Jeżeli zgłosi się 15-20 kandydatów, nie będziemy tego kierunku podtrzymywali. Zainteresowanie studiami w tym roku jednak wzrosło, ponieważ może wejść ustawa, która ratowników będzie zaliczała do służby mundurowej. Może więc rekrutacja na ratownictwo jeszcze nas zaskoczy - mówi z nadzieją dziekan.

Renata Hryniewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.