Uratowane krowy z Ciecierzyc teraz kosztują małą fortunę. Obrońcy krów rozpoczynają zbiórkę na utrzymanie stada

Czytaj dalej
Fot. Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski

Uratowane krowy z Ciecierzyc teraz kosztują małą fortunę. Obrońcy krów rozpoczynają zbiórkę na utrzymanie stada

Jarosław Miłkowski

Obrońcy krów rozpoczynają zbiórkę na utrzymanie stada. Za każdy dzień pobytu w rezerwacie trzeba płacić 2160 zł.

- Z tych krów robi się powoli najdroższe stado w Polsce – mówi Łukasz Godowski, wolontariusz i obrońca zwierząt. Jest jedną z wielu osób, która walczy w obronie krów z Ciecierzyc w podgorzowskiej gminie Deszczno. Zrobiło się o nich głośno, kiedy wojewoda Władysław Dajczak poinformował, że jest 350 tys. zł na wybicie stada niespełna 200 krów. Gdy wiadomość o planowanym wybiciu zwierząt, walkę o stado rozpoczęli obrońcy zwierząt.

Udało się im doprowadzić do tego, że cofnięta została decyzja powiatowego lekarza weterynarii o zabiciu zwierząt. Chcą oni, by krowy trafiły do rezerwatu w Czarnocinie nad Zalewem Szczecińskim. By mogło się tak stać, trzeba najpierw przebadać wszystkie krowy. Do tego potrzeba jednak zarejestrowania stada. I tu, zdaniem obrońców zwierząt, pojawia się problem.

- Krowy muszą zostać zalegalizowane, a więc dostać tzw. numer producenta i kolczyki. Tymczasem Agencja Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa działa bardzo powoli. Dokumenty w tej sprawie złożone zostały 3 lipca. A numeru stada nie mamy do dzisiaj. Agencja po dwóch tygodniach od złożenia dokumentów, mówi nam, że musi mieć jeszcze opinię prawnika. Myśleliśmy, że po badaniu krowy będą mogły trafić do Czarnocina. To wraz z kwarantanną może potrwać sześć miesięcy. Obawiamy się, że krowy będą tutaj do zimy – mówi Łukasz Godowski. Dodaje, że długie postępowanie urzędników może obrońców zwierząt bardzo drogo kosztować. Dosłownie!

Stado krów znajduje się aktualnie na terenie rezerwatu Santockie Zakole. Do końca czerwca płaciła za to gmina Deszczno. „Dysponentami” krów jest już jednak Biuro Ochrony Zwierząt z Zielonej Góry. I to ono ma płacić właścicielowi ziemi za przebywanie krów w rezerwacie. Tyle samo, co gmina, czyli… 2160 zł dziennie.

Obrońcy zwierząt robią więc zbiórkę pieniędzy na utrzymanie krów. – Na koncie fundacji Gaja mamy 47 tys. zł, a na koncie Biura Ochrony Zwierząt – około 5 tys. zł. To pieniądze, które starczą jedynie do teraz. Jeśli krowy miałyby być dłużej, pewnie nie zbierzemy wielkiej sumy. Przecież potrzebne byłoby wówczas kilkaset tysięcy złotych. Gdy cała procedura będzie się przeciągać, w konsekwencji zapłaci za to podatnik. Zwrócimy się bowiem do ministerstwa o dofinansowanie – mówi Godowski.

- Mając na względzie dobrostan tych zwierząt chcemy zrobić wszystko, by mieć pewność, że stadu nic się nie stanie i będzie miało należytą opiekę i dobre warunki bytowania. Chcemy uniknąć sytuacji, które miały miejsce w Polsce w latach poprzednich, że zwierzęta trafiały do obrońców praw zwierząt, a następnie - po pewnym czasie - do rzeźni. Zgodnie z procedurami rozpatrzenie wniosku o wpis do ewidencji producentów w sprawie szczególnie skomplikowanej powinno być załatwione w ciągu dwóch miesięcy, czyli do 3 września. Tak długo czekać nie zamierzamy i decyzja o nadaniu numeru powinna zostać podjęta już w tym tygodniu – mówił nam w poniedziałek Tomasz Miller, kierownik biura powiatowego Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa w Zielonej Górze.

Chcecie wesprzeć obrońców krów w zbiórce na utrzymanie stada? Pieniądze możecie wpłacać na konto: 57 1140 2004 0000 3102 7675 1055, Biuro Ochrony Zwierząt, ul. Łukaszewicza 11a/2, 65-012 Zielona Góra. WAŻNE: koniecznie trzeba dodać dopisek "Na wolne krowy z Deszczna". W internecie uruchomiona została również zbiórka. Wystarczy wejść na stronę ratujmyzwierzaki.pl