W miejscu dawnych zakładów Diana w Sulechowie powstanie market

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapała GL
Anna Chreptowicz

W miejscu dawnych zakładów Diana w Sulechowie powstanie market

Anna Chreptowicz

- U nas niedługo tych wszystkich marketów na palcach dwóch rąk nie zliczymy - mówią mieszkańcy i podkreślają, że nie markety, a praca jest im potrzebna.

W centrum miasta, nieopodal rynku, znajdował się niegdyś zakład dziewiarski Diana, który około 15 lat temu był tu jednym z lepiej działających i się rozwijających. Nie dziwi więc, że do dziś, na pytanie o dawną Dianę, w oczach mieszkańców można dostrzec błysk. Jednak w głosie słychać rozżalenie... bo od wielu lat w zakładowych wnętrzach hula jedynie wiatr.

- Oj, to był dopiero zakład - wspomina Jerzy Dobrowolski, który od urodzenia mieszka w Sulechowie. - Tu w tym budynku biura były, a obok zakłady, gdzie tę dzianinę robili... I pokazuje na dzisiaj zrujnowane pomieszczenia. - Ładnie to kiedyś się toczyło, praca była. Ale padło. Pamiętam, że jakieś lumpeksy jeszcze potem tu otwierali, coś próbowali rozkręcić, ale nic z tego nie wyszło.

Dianę bardzo dobrze wspomina też pani Danuta, która pracowała tu w latach 70.
- Przede wszystkim dużo ludzi zatrudniali. Wszystkie socjalne rzeczy mieliśmy zapewnione. Szkoda trochę, że już jej nie ma... - mówi pani Danuta i opowiada o zakładowej stołówce, na której śniadanie i obiad można było zjeść. - Człowiek nie musiał jeszcze po powrocie do domu nad obiadem myśleć. Nigdy problemów nie było z niczym. Starsi pracownicy to niechętnie na emeryturę odchodzili, tak było dobrze...

Ludziom praca jest potrzebna, a nie market, gdzie komputery za ludzi pracują.

Pani Danuta przepracowała w Dianie siedem lat. Skończyła przyzakładową szkołę i od razu trafiła do pracy. Najmilej wspomina wycieczki, które zakład organizował dla pracowników, ale i dla dzieci. - A teraz moje chłopaki mają po 20 lat, więc Diany to już z 15 lat nie ma - wylicza z żalem kobieta.

Przez te wszystkie lata z dawną Dianą nie działo się nic. Mieszkańcy obserwowali więc, jak legendarny zakład z roku na rok popada w coraz większą ruinę. I wygląda na to... że zniknie zupełnie. Na sesji rady miasta burmistrz poinformował bowiem, że w miejscu dawnej Diany powstanie nowy supermarket.

- Budowa ruszy prawdopodobnie w pierwszym kwartale przyszłego roku. Miasto naprawdę dużo na tym zyska - informuje Ignacy Odważny, burmistrz Sulechowa i dodaje, że Dianę sprzedał komornik, bo zakład miał wielu wierzycieli. Trudno jest jednak znaleźć zwolenników tej decyzji.

- W Sulechowie nie ma dużego zakładu. No, może poza jednym, w którym właścicielem jest Niemiec i praca raz jest, a raz jej nie ma - mówi pani Danuta i wspomina dawne, lepsze czasy. - Kiedyś to nie tylko Diana była, ale i Silwana, gdzie tkaniny były, czy Dąbrówka, w której słodycze robili. A w tej chwili nie ma nic. I myślę, że ludziom praca jest potrzebna, a nie market, gdzie właściwie to komputery za ludzi pracują. Teraz młodzi tylko się snują pod blokami i klatkami, bo pracy nie ma, czasem to aż strach... - mówi.

Negatywne opinie na temat budowy marketu czytamy również na facebooku. Monika: - Kolejny market zatrudni 40 osób. Miasto nic z tego nie zyska, no chyba tyle, że zniknie strasząca Diana... i zamkną się kolejne małe sklepiki... Ja się grzecznie pytam burmistrza, dlaczego nie walczymy o zakłady pracy, w których pracowałoby 100 osób i z których miasto by miało zysk?

Ludzie teraz patrzą tylko, byle taniej kupić

Pan Leszek zauważa ironicznie, że jeszcze trochę i Sulechów stanie się jednym wielkim marketem, gdzie ulice będą robić za alejki sklepowe.

- Miasto banków, aptek i marketów. A zakładów produkcyjnych jak nie było, tak nie ma - dodaje pan Paweł.
Głosy w tym tonie zdecydowanie przeważają w opinii mieszkańców. Roman Bajor zwrócił też uwagę na inny, negatywny aspekt pomysłu budowy marketu: - Ta lokalizacja jest sprytna z punktu widzenia inwestora, ale niekorzystna z punktu widzenia rozwoju miasta. Tendencją na Zachodzie jest, że markety powstają na obrzeżach miasta. Odległość od centrum nie gra tam roli, bo po zakupy i tak obecnie jeździ się samochodami - mówi i podsuwa inny pomysł na zagospodarowanie terenu po dawnej Dianie. Jego zdaniem obecny, uzbrojony już teren, ale prywatny, mógłby być sprzedany deweloperowi na rozwój mieszkalnictwa.

- Bo ludzie lubią mieszkać blisko centrum. Dziwne jest, że w mieście, w którym liczba mieszkańców ani też zakładów się nie zwiększa, opłacalne jest budowanie marketu - mówi.

Jednak, wśród wielu głosów niezadowolenia, udało nam się wyłowić też jeden, który w budowie kolejnego marketu dostrzega... szansę. To Marian Babicz, który w Sulechowie mieszka dopiero od sześciu lat, choć Dianę zna już od ponad 20.
- Jak dla mnie nowy market to niezły pomysł. Konkurencja będzie, zrobią promocje. A ludzie teraz patrzą tylko, byle taniej kupić, prawda?

Anna Chreptowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.