W naszym regionie można potknąć się o skarb

Czytaj dalej
Dariusz Chajewski

W naszym regionie można potknąć się o skarb

Dariusz Chajewski

Dla archeologów ostatnie przypadkowe znaleziska to najprawdziwsze skarby. I tajemnice, pytania, na które teraz muszą szukać odpowiedzi. Bo czy dyski sprzed ponad 3,5 tysiąca lat rzeczywiście służyły astronomom?

Skarb? Natychmiast widzimy skrzynię ze złotem ukryta podczas II wojny światowej. Do tego historia słynnego Złotego Pociągu i wrak okrętu z ładunkiem wartości 17 mld dolarów u wybrzeży Kolumbii. Lubuscy archeolodzy tylko się uśmiechają. Przecież teraz w naszym regionie przezywamy prawdziwe skarbobranie. Nie są to wprawdzie skrzynie, a garnce i zamiast złota znajdujemy głównie brąz, ale dla badaczy są to często perły i diamenty.

Coraz więcej cennych znalezisk trafia do lubuskich muzeów. Dlaczego?

Skarb? Natychmiast widzimy skrzynię ze złotem ukryta podczas II wojny światowej. Do tego historia słynnego Złotego Pociągu i wrak okrętu z ładunkiem wartości 17 mld dolarów u wybrzeży Kolumbii. Lubuscy archeolodzy tylko się uśmiechają.

- To najprawdziwsze skarby z jeszcze jednego powodu - tłumaczy Julia Orlicka-Jasnoch z Muzeum Archeologicznego Środkowego Nadodrza w Świdnicy. - Dla archeologów tym terminem określamy grupę przedmiotów ukrytych celowo w rozmaitej intencji. Jedni traktowali taki schowek jak my dzisiaj bank. Inni chowali swoje kosztowności w obliczu zagrożenia. Wreszcie skarby mogą mieć charakter wotywny.

Te sensacyjne na ogół znaleziska łączy jeszcze jedno. Wszystkie były dziełem przypadku. A to leśnik, a to grzybiarz, czy płetwonurkowie... Nawiasem mówiąc większość z tych odkrywców otrzymała wcale pokaźne nagrody od ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Skąd ten dość niespodziewany wysyp w Lubuskiem?

- Mam nadzieję, że przede wszystkim za sprawą wzrostu świadomości - dodaje Orlicka-Jasnoch. - Pewnie tego rodzaju przedmioty znajdowane były zawsze, ale kawałek metalu nic, nikomu nie mówił. Do tego, za sprawą badań ratunkowych, chociażby przy okazji budowy autostrad, znacznie bardziej widać archeologów. Wreszcie na wyobraźnię działają nagrody i świadomość, że przechodzi się do historii...

I zapewne to nie koniec sensacji. Nie tylko dlatego, że nasz region jest stosunkowo słabo przebadany. Wiele terenów ciekawych pod względem archeologicznym i oznaczonych jeszcze przed 1945 rokiem, podczas inwestycji prowadzonych przez Niemców, dziś pokrywają lasy...

Zresztą przypadek rządził taki odkryciami zawsze. To stosunkowo niedawno pojawili się hobbyści i... zawodowcy z detektorami w dłoni. Sprawą przypadku było odkrycie najsłynniejszego lubuskiego skarbu, tego odnalezionego w Witaszkowie. Za jego sprawą niewielką podgubińską wieś można znaleźć w każdej archeologicznej encyklopedii. W 1882 roku miejscowy wieśniak o nazwisku Leuschke (wówczas wieś nazywała się Vettersfelde) znalazł na swoim polu złoty skarb. W sumie uzbierało się 4,5 kg złotych przedmiotów. Chłop zawiadomił miejscowego wielmożę - księcia Henryka Schoenaicha-Carolatha, a ten berlińskich historyków. Natychmiast odkrycie uznano za sensację. Znalezisko scytyjskich wyrobów uznano za porównywalne z tymi pochodzącymi ze stepów Ukrainy...

Nasz region jest stosunkowo słabo przebadany. Wiele terenów ciekawych pod względem archeologicznym i oznaczonych jeszcze przed 1945 rokiem, podczas inwestycji prowadzonych przez Niemców, dziś pokrywają lasy...


Dariusz Chajewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.