W życiu trzeba znaleźć swoje miejsce - Daria Szpak z Zielonej Góry - Polka na Wyspach

Czytaj dalej
Fot. archiwum prywatne
Agnieszka Sobiak

W życiu trzeba znaleźć swoje miejsce - Daria Szpak z Zielonej Góry - Polka na Wyspach

Agnieszka Sobiak

Życie pisze różne scenariusze. Czasem trzeba wyjechać bardzo daleko, żeby wiedzieć, że to, czego pragniemy najbardziej jest zazwyczaj bardzo blisko.

Nieoczekiwana zmiana miejsc

Skończyła 18 lat i jak sama przyznaje: życie obróciło się do góry nogami - napisała właśnie maturę i stanęła przed decyzją co robić dalej. Wszyscy jej znajomi wybrali już studia. Podjęła decyzję, aby zastosować tzw. “gap year” - roczną przerwę w nauce, po to, aby poznać lepiej siebie, swoje pragnienia i poczynić dalsze, racjonalne plany. Chciała też zobaczyć trochę świata - poza Czechami i Niemcami, które poznała jako dziecko. Od tej decyzji zaczęła się życiowa przygoda Darii Szpak – Zielonogórzanki na Wyspach, której podążanie za pasją może być inspiracją dla wielu.

Daria Szpak - odnalazła w życiu to, co najważniejsze
archiwum prywatne Daria Szpak - odnalazła w życiu to, co najważniejsze

Pierwszy wyjazd

- Rodzina, co zrozumiałe, nie była zachwycona pomysłem, ale ja postanowiłam wyjechać. Znalazłam krótkoterminową pracę w restauracji prowadzonej przez moją ciocię w Niemczech. I jako, że jestem osobą oszczędną, udało mi się odłożyć trochę funduszy na pierwszy wyjazd. To było szaleństwo – opowiada Pani Daria i dodaje:
- Z partnerem z którym byłam w tamtym czasie zaczęliśmy rozmawiać o niskobudżetowym wyjeździe do Turcji. Całe nasze wyposażenie stanowił duży plecak, namiot i kuchenka kempingowa. Fundusze, jakie udało się zebrać, okazały się nie być wystarczającymi na to, żeby poruszać się jakimkolwiek publicznym transportem. Z Zielonej Góry przez Bałkany aż do Turcji przemieszczałam się…autostopem! Spełniłam moje pierwsze duże marzenie! Mój świat otworzył się na niezliczoną liczbę kultur, smaków i ludzi, których spotkałam po drodze.

Podróż stopem pozwoliła na poznanie krajów mijanych po drodze, a było ich wiele: Chorwacja, Bułgaria, Włochy, Albania, Grecja, Bośnia, Austria, Turcja, Czarnogóra. Budżet wystarczał tylko na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Na noclegi w hotelu nie starczyło. Całą podróż (1,5 miesiąca) w większości Pani Daria przespała w namiocie. Do tego celu trzeba było znaleźć bezpieczny postój. Takimi miejscami okazały się stacje benzynowe.

- Większość dużych stacji w Europie ma wokół duże, trawiaste połacie, dobrze oświetlone i blisko ludzi. Poza tym stacje dysponują prysznicami, toaletą itp. Za każdym razem pytałam kogoś o zgodę czy mogę przenocować. Wywoływało to zaskoczenie ale sprzeciwu nigdy. Często w zimniejsze wieczory pracownicy stacji zapraszali mnie do środka żeby spędzić z nimi czas, napić się czegoś gorącego. I zapytać co tu robię – uśmiecha się Daria.

- Podczas tej pierwszej wyprawy zobaczyłam mnóstwo pięknych miejsc (jak Hagha Sophia w Instanbule), spałam pod samymi gwiazdami w ciepłą noc, na maleńkiej chorwackiej wyspie Susak, poznałam mnóstwo ludzi, usłyszałam ich historie (z moim bardzo kiepskim angielskim w tym czasie). I tak zrodziła się moja nowa pasja do podroży. Wydawałoby się, że takie wędrowanie to sama przyjemność, ale nie było łatwo. Wiele razy znaleźliśmy się w miejscu gdzie nikt nie chciał nas zabrać, staliśmy w upale lub w zimnie przez wiele godzin. Byliśmy zmęczeni, brakowało nam domowych udogodnień. Byłam wtedy bardzo młoda - to doświadczenie było dużym wyzwaniem: pod względem fizycznym jak i psychicznym. Po raz pierwszy poznałam, co to jest być odpowiedzialnym za samego siebie, podejmować decyzje, komuś zaufać, organizować budżet, drogę, czas itd. – dodaje.

Podróże zmieniły jej życie

- Po pierwszym wyjeździe wiedziałam już ze „gap year” zamieni się w sposób na życie i ze w tym momencie studia nie wchodzą w grę. Musiałam znaleźć sposób na to, żeby zarobić na kolejne wyprawy. Stąd wziął się pomysł wyjazdu do Wielkiej Brytanii. Mój angielski był kiepski, więc moja pierwsza praca była dla mnie ogromnym wyzwaniem. W UK jest cos takiego co nazywa się “live-in job” czyli praca (zazwyczaj w hotelu) z miejscem do mieszkania i wyżywieniem. Dla mnie to była wtedy najlepsza opcja, żeby zaoszczędzić. I tak zaczęłam pracować w ciągu europejskiego lata (sezon kiedy hotele live-in sa otwarte) i podróżować zimą – tłumaczy Pani Daria.

Pierwsza, większa wyprawa trwała 6 miesięcy. Dużo czasu zeszło na przygotowania, czytanie blogów, książek podróżniczych itd. Priorytetowe stały się miejsca niekoniecznie promowane przez przewodniki, wychwalane przez biura podróży itp. Darię ciekawiło życie zwykłych ludzi w odległych krajach. I tak zwiedziła: Indie, Indonezję, Malezję, Sri Lankę, Tajlandię, Kambodżę, Laos. I tak też zrodził się pomysł na prowadzenie bloga.

- Podróże pozwoliły mi zrozumieć siebie, przekonać jaka jestem w ekstremalnych warunkach. Bywało trudno: tęskniłam za domem, zapachem polskiej jesieni, za pierogami babci, za wygodą, pogodą do której byłam przyzwyczajona, za prysznicem z dobrym ciśnieniem i tym wszystkim, czego nie dostrzegało się na co dzień. Zdarzało się że w Indiach trzeba było prosić w recepcji o wiaderko ciepłej wody, żeby umyć włosy w chłodny dzień. Przeszłam wiele chorób, doznałam niejednego bólu żołądka, pogryzienia przez wszelkie robactwo, a nawet psa. Raz mój plecak wylądował w świeżym łajnie krowim. Zorientowałam się dopiero jak go nałożyłam na siebie. Wylałam mnóstwo łez: ze zmęczenia, tęsknoty, niezrozumienia realiów. Wiele razy chciałam wracać. Tak było na przykład o 3 nad ranem na ciemnym peronie w Delhi, wśród śpiących ludzi, bezdomnych lub czekających na pociąg, błąkających się bezpańskich psów i świń.

Po paru latach i wielu odwiedzonych miejscach Pani Daria i jej partner zmienili trochę “zasady” - zamiast poruszać się tak jak dotychczas pociągami i autobusami – wybrali specjalnie przystosowane rowery. I tak pojechali do Bogoty, Ekwadoru, gdzie widzieli rosnącą kawę, dzikie konie u podnóża wulkanu i gdzie…skradziono im rowery. To wydarzenie było nauką jak radzić sobie z nieoczekiwanymi problemami i jak się nie poddawać przeciwnościom.
Reasumując Daria Szpak zwiedziła takie miejsca jak: Albania, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Czarnogóra, Ekwador, Grecja, Indie, Indonezja, Kambodza, Kolumbia, Laos, Malezja, Maroko, Sri Lanka, Tajlandia, Turcja, Włochy, Niemcy, Czechy, Austria, Wielka Brytania

Chodź pomaluj i… upiecz mój świat

- Jednym z miejsc w jakich mieszkałam przez 4 lata była maleńka wyspa w Szkocji: Isle of Iona. Przepiękne miejsce, piaszczyste plaże, zielona woda, delfiny itd. Przechodziłam wtedy trochę cięższy okres w moim życiu, ale byłam otoczona wspaniałymi ludźmi. Zawsze obok była też mama (choć została daleko w Polsce). Jako remedium na zły stan ducha wysłała mi blok i farby.

Daria Szpak - odnalazła w życiu to, co najważniejsze
archiwum prywatne Daria Szpak - odnalazła w życiu to, co najważniejsze

Przypomniała, że zawsze lubiłam rysować jako dziecko, więc może warto wrócić do tego. I tak narodziła się moja druga pasja. Dwa miesiące temu moje obrazki były prezentowane na wystawie w Anglii, z czego byłam bardzo dumna. Dwa lata temu pracowałam dorywczo jako projektant tatuaży – opowiada Daria - w tym samym czasie dostałam nową pracę jako piekarz! Pamiętam, że będąc dzieckiem zawsze piekłam z mamą ciasta w domu. I odkryłam kolejną pasję, która chyba była uśpiona – dodaje.

Dzisiaj…

- W wieku 25 lat zdecydowałam, że przyszedł czas, żeby znaleźć moje miejsce na Ziemi. Zamieszkałam w małej miejscowości w Szkocji, nad morzem. Kupiłam swój pierwszy dom. I utwierdziłam się w tym, co chcę robić dalej. Teraz przyszedł czas na kontynuację przerwanej edukacji. Właśnie zaczynam 4 rok studiów (psychologia kryminalna). Po tylu latach poszukiwań, podróży, próbowania różnych rzeczy, zdecydowałam, że psychologia będzie moim nowym wyzwaniem. W tym momencie oprócz tego, że piekę ciasta w mojej dziennej pracy, studiuję psychologię, to dodatkowo pracuję jako wolontariusz w organizacji, która pomaga ofiarom przestępstw. Daria Szpak wie już co w życiu najważniejsze i tę wiedzę przekazuje dalej: rodzina, bliskie osoby, stabilność, wzajemne wsparcie i własne miejsce na Ziemi.

Agnieszka Sobiak

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Kaj

Nie będę się silił na mądrości. Swoją drogę życiową wybrałem będąc w szkole.... podstawowej ! Śmiali sie wszyscy dookoła łącznie z rodziną. Minęło sporo latek i przyjechałem do domu z dokumentem zadania egzaminów i przyjęcia do szkoły ! Miałem w tedy 19 lat i szalone ambicje oraz chęci do nauki.

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.