Natalia Dyjas-Szatkowska

Walczy o piękniejsze osiedle

Janusz Ostapiuk z dumą pokazuje wspólną rabatę przed blokiem - to zasługa wszystkich mieszkańców - mówi skromnie mężczyzna. Fot. Natalia Dyjas Janusz Ostapiuk z dumą pokazuje wspólną rabatę przed blokiem - to zasługa wszystkich mieszkańców - mówi skromnie mężczyzna.
Natalia Dyjas-Szatkowska

Janusz Ostapiuk, mieszkaniec jednego z zielonogórskich osiedli, udowadnia, że poprzez merytoryczną rozmowę, ale i... upór można zmienić swoją okolicę. A efekty? Mówią same za siebie.

Nasz Czytelnik, po artykułach w „GL” na temat zieleni, postanowił napisać do nas list. Czytamy w nim: „Sprawa koszenia trawy w mieście unaoczniła indolencję urzędniczą w prostym do realizacji temacie - zaczął w liście Janusz Ostapiuk. - Tym zagadnieniem zajmowało się kilku urzędników, w tym co najmniej trzech dyrektorów! Trawy skoszono, w wielu miejscach nie zrobiono tego należycie, nie usunięto m.in. pozostałości z jesieni, zgniłych liści, pozostawiono trawę na niektórych chodnikach. (…) Ale zostawmy już tę sprawę. Zaniedbań jest więcej i mimo monitów, pism, pozostają niezałatwione. Indagowany w sprawie chodników urzędnik obraża się i stwierdza, że nie lubi społeczników! W rejonie ul. św. Cyryla i Metodego i Zawadzkiego „Zośki” do natychmiastowego remontu kwalifikują się dwa rzędy schodów, do naprawy są też chodniki. (…) Wywóz odpadów nie jest terminowy. Wcześniej remontowane chodniki już wymagają napraw. (…) Przykładem pozytywnego działania i zadbania o tereny przyblokowe jest mobilizacja społeczności lokalnej. Mieszkańcy wieżowca nr 7 przy ul. św. Cyryla i Metodego, we współpracy z ZSM, doprowadzili do wykonania pięknej zieleni, która systematycznie jest pielęgnowana i koszona. Bierzcie przykład niektórzy urzędnicy z miasta! Uwagi swoje kieruję przede wszystkim do ZGKiM, Straży Miejskiej i UM. Chciałbym również wyrazić uznanie dla pracy i kompetencji: pana prezydenta Janusza Kubickiego, Pawła Urbańskiego z UM, Tomasza Kasprzyszaka z ZSM, pani Polowczyk kierownik działu ZSM”.

Kim jest ten Czytelnik, który ma odwagę mówić wprost o tym, co dzieje się w jego okolicy? Postanowiliśmy się przekonać, odwiedzając go na osiedlu, które opisuje. Na miejscu z uśmiechem wita nas Janusz Ostapiuk. Człowiek, który postanowił zmienić swoją otoczenie.

- Od trzech miesięcy prosiłem o remont chodnika – opowiada. - Po wielu rozmowach, a nawet awanturach został on zrobiony. Czyli to pokazuje, że można zmienić swoją okolicę. Trzeba być jednak upartym.

Po tych słowach pan Janusz zabiera nas na spacer po osiedlu. By pokazać, ile rzeczy można by jeszcze naprawić, żeby mieszkańcom żyło się lepiej. Chociażby brak znaku, przez który na ulicy dwukierunkowej nie można się prawie poruszać, bo stoją na niej samochody, zniszczone schody, bez żadnego podjazdu na wózki, niewyrwane chwasty, bramki bez klamek. Zielonogórzanin nie zamierza jednak skończyć na krytyce. To nie w jego stylu. Bierze sprawy w swoje ręce i walczy. Bo, jak mówi z uśmiechem, jest estetą. I brzydota, ale i działania „na pół gwizdka” go denerwują. A inni? Już zgłaszają się do niego z prośbą o interwencję. Bo wiadomo, że jak zielonogórzanin się za coś weźmie, to na pewno załatwi.

Ale jego osiedle ma też powody do dumy. Jak chociażby rabata z kwiatami - efekt działań wszystkich mieszkańców bloku.
- Rabata przed blokiem to jest nasze wspólne dziecko - mówi J. Ostapiuk. - Jako mieszkańcy zwróciliśmy się o podwyżkę czynszu. Bo nie sztuką jest coś zrobić, ale sztuką jest to utrzymać. Siedem miesięcy zbieraliśmy pieniądze, by zorganizować klomb.
By zmienić swe osiedle trzeba tylko... mieć dużo cierpliwości. - Może być pan przykładem, jak nie dać sobie w kaszę dmuchać – zauważamy.

- Nie trzeba mnie tak za mocno wynosić – mówi skromnie mężczyzna. - Rozmawiajmy. Wtedy da się coś zmienić.

Natalia Dyjas-Szatkowska

Dzień dobry! Nazywam się Natalia Dyjas-Szatkowska i jestem rodowitą zielonogórzanką. Pracuję w "Gazecie Lubuskiej" od 2016 roku. I choć z wykształcenia jestem filologiem polskim i teatrologiem, to swoją pracę zawodową związałam właśnie z mediami. 


W obszarze moich działań znajdują się: 



  • problemy i sprawy Zielonej Góry,

  • kwestie, które poruszają mieszkańców powiatu zielonogórskiego.


Ważne są dla mnie codzienne problemy mieszkańcówsprawy społeczne i kulturalne naszego regionu. Nie jest mi obojętny los zwierzaków i często piszę o nich na naszych łamach. Lubię spotkania z ludźmi i to właśnie nasi Czytelnicy są dla mnie wielką inspiracją. To oni podpowiadają, czym warto się zająć, co ich boli, denerwuje, ale i cieszy. 


Zawsze lubiłam rozmawiać z ludźmi. Jako osoba, która pracowała z nimi podczas organizacji różnych wydarzeń kulturalnych i festiwali, zrozumiałam, że to właśnie człowiek i jego historia są dla mnie najważniejsze. To więc chyba nie przypadek, że zaczęłam pracę w dziennikarstwie... 


W wolnych chwilach (jeśli jakaś się znajdzie... :)) nałogowo pochłaniam książki (kryminałom mówię nie, ale mocno kibicuję nowej, polskiej prozie) i z aparatem poznaję nasze piękne województwo lubuskie. Chętnie dzielę się urodą regionu na łamach "Gazety Lubuskiej" i portalu "Nasze Miasto". Nie boję się też pokazywać, co jeszcze mogłoby się tutaj zmienić. I to właśnie przynosi mi największą satysfakcję w pracy. Gdy uda się choć trochę ulepszyć otaczającą nas rzeczywistość. 


Czy w Twojej okolicy dzieje się coś ważnego? Masz sprawę, która Twoim zdaniem powinna zostać opisana w naszej gazecie? A może masz jakiś kłopot, który należy rozwiązać? Śmiało! Skontaktuj się ze mną, postaram się zająć danym tematem.


Kontakt do mnie: natalia.dyjas@polskapress.pl


Telefon: 68 324 88 44 lub: 510 026 978.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.