Jan Kaczanowski

Wiceszef radnych krytykuje prezydencki projekt powołania rad dzielnicowych: to temat zastępczy

Jan Kaczanowski

Ogłoszenie społecznych konsultacji dotyczących projektu powołania rad dzielnic w naszym mieście oznacza, że prezydent Jacek Wójcicki zamierza zrealizować swą zapowiedź z kampanii wyborczej w tej właśnie kwestii. Bardzo ważne będzie uzasadnienie tego projektu, można się domyślać, że panu prezydentowi chodzi przede wszystkim o uspołecznienie i rozszerzenie zarządzania Gorzowem. Wydaje się jednak, że projekt, który ma być w najbliższych miesiącach poddany szerokim konsultacjom, jest co najmniej wątpliwy. W samorządzie gorzowskim istnieje bowiem w moim przekonaniu wystarczająca ilość organów przedstawicielskich, organizacji społecznych, stowarzyszeń i instytucji, które mogą wpływać na jego decyzje oraz wypełniać role konsultacyjne. To przecież nie tylko radni, którzy mają wypracowane przez lata formy bezpośrednich kontaktów z wyborcami, to także rozmaite komisje doradcze powoływane przez prezydenta oraz organizacje pozarządowe. Mnożenie bytów w tym względzie mija się z celem i moim zdaniem nie przyniesie żadnych dodatkowych korzyści.

Problemem naszego miasta nie jest bowiem brak wiedzy o potrzebach mieszkańców, nie jest też problemem ustalenie priorytetów i hierarchii ważności w ich realizacji. W bieżącej kadencji rady i prezydenta wypracowane zostały skuteczne zasady i formy konsultowania decyzji i programów. Po co więc jeszcze włączać do tych procesów dodatkowy twór o niejasnych kompetencjach i niewielkich możliwościach? Należy skuteczniej wykorzystywać możliwości, jakie tworzy funkcjonowanie rady miasta oraz różnych organizacji i stowarzyszeń do współdecydowania o naszym mieście. Gorzów Wielkopolski posiada wiele znakomitych i trafnych programów rozwoju, mieszkańcy oczekują szybkiego uchwalenia wieloletniego planu inwestycyjnego, jak również podjęcia natychmiastowych decyzji dotyczących Centrum Edukacji Zawodowej i wielu innych, o których dyskutuje się bez końca.
Obawiam się, że wprowadzenie jeszcze jednego ogniwa konsultacyjnego do procesów decyzyjnych wpłynie przede wszystkim na ich zbyteczne wydłużenie.

Jestem przeciwny pomysłowi powołania rad dzielnicowych w Gorzowie Wlkp., bo wiem czego mieszkańcy od nas oczekują. Wymienię choćby tylko niektóre problemy: systematyczne remonty gorzowskich ulic i chodników, rewitalizacja starej substancji mieszkaniowej wraz z zagospodarowaniem podwórek, systematyczne remonty obiektów oświatowych wraz z przedszkolami i żłobkami, zagospodarowanie parków gorzowskich, modernizacja stadionu piłkarskiego przy ul. Olimpijskiej, budowa parkingów osiedlowych, budowa mieszkań socjalnych i komunalnych, budowa basenu otwartego przy Słowiance, modernizacja willi Carla Jaehnego (dawny komisariat przy ul. Kosynierów - red.), remont budynku przy ul. Obotryckiej (dawnej siedziby miejskiej policji), remont i zagospodarowanie obiektu przy Wale Okrężnym, w którym siedzibę miał Grodzki Dom Kultury, likwidacja pieców węglowych na Zawarciu, projekt KAWKA.

Wielkość Gorzowa Wlkp. nie wymaga dodatkowych ogniw przedstawicielskich, jakie są niezbędne w dużych aglomeracjach. Stały kontakt radnych z mieszkańcami tworzy okazję do przekazywania ich opinii i istotnych potrzeb. Projekt powołania rad dzielnic jest tematem zastępczym.

Jan Kaczanowski, wiceszef rady miasta

Jan Kaczanowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.