Wielkanoc znów będzie droższa? Porównanie cen. Więcej zapłacimy za nabiał, warzywa, czekoladę...

Czytaj dalej
Fot. Arch. GL
Szymon Kozica

Wielkanoc znów będzie droższa? Porównanie cen. Więcej zapłacimy za nabiał, warzywa, czekoladę...

Szymon Kozica

Weekend z handlową niedzielą (25 marca) to dobry czas na wielkanocne zakupy. Sprawdziliśmy ceny wybranych produktów w marketach w Gorzowie i Zielonej Górze. Odwiedziliśmy także targowiska.

Ile trzeba wydać na Wielkanoc? Najmniej to 500 złotych - mówi nam Maria Kozyra, którą spotykamy w centrum Gorzowa. Przyznaje, że wydatki nie będą znacznie się różniły od tych na święta Bożego Narodzenia. - Zimą przychodzi Święty Mikołaj, teraz zajączek. Na same łakocie pójdzie ze 100 złotych. Reszta na jedzenie, głównie wędliny - wylicza pani Maria.

- My to nawet nie liczymy, żeby się nie przerazić - uśmiechają się Sylwia i Roch Jaworkowie z Rybakowa pod Gorzowem. U nich święta mogą być nawet na 14 osób. - To zależy od tego, jak dzieci dopiszą - wyjaśnia pan Roch. W środę robił zakupy na ryneczku „na Jerzego” w Gorzowie. - O świętach trzeba myśleć dużo wcześniej. W ten sposób można zaoszczędzić - podpowiada.

Tradycyjnie już przed Wielkanocą odwiedziliśmy największe markety w Gorzowie i Zielonej Górze, sprawdziliśmy ceny wybranych produktów i porównaliśmy z tymi sprzed roku, dwóch i trzech lat. Pierwsze spostrzeżenia? Podrożał nabiał, warzywa, czekolada...

- Aktualne ceny pokazują to, co działo się w rolnictwie. Przykład? W tym roku owoce są drogie, bo w zeszłym roku w maju były przymrozki. Z kolei produkty mleczne to pokłosie spadku pogłowia bydła. W zeszłym roku w Lubuskiem produkowaliśmy jeden procent mleka w Polsce, natomiast teraz już 0,6 procenta. A dlaczego droższa jest cebula czy marchew? W sierpniu i wrześniu zeszłego roku w polach stała woda. Nie wszędzie udawało się zebrać warzywa - komentuje Stanisław Myśliwiec, prezes Lubuskiej Izby Rolniczej.

Wielkanoc znów będzie droższa? Porównanie cen. Więcej zapłacimy za nabiał, warzywa, czekoladę...

W marketach zawsze trafimy na promocje. Na przykład w Zielonej Górze kilogram mąki pszennej można kupić za 0,99 zł. Ale z tymi promocjami różnie bywa. W jednym sklepie znaleźliśmy golonkę za 9,99 zł - w promocji. W drugim była za 8,99 zł - bez promocji... Na stoisku z warzywami mamy „nowość”. Wczesne ziemniaki - z Cypru. W jednym markecie za 2,99 zł, w drugim za 3,99. A jeśli chcemy kupić kurczaka, to jest nie tylko taki najzwyklejszy - tusza na tacce za 6,99 zł. Jest także kukurydziany (z żółtozłotawą skórką, karmiony paszą o zawartości przynajmniej 50 procent kukurydzy) - 8,95 zł, zagrodowy (bez antybiotyków, karma roślinna, wolno rosnący) - 11,99, rosołowy - 14,69 i jeszcze kogut - 13,99. Brakuje chyba tylko cenionej w kuchni staropolskiej pulardy, czyli młodej kury, zwykle 9-tygodniowej, o wadze około 1,5 kg, delikatnym i kruchym mięsie, którą piekło się w całości i podawało z ziołami, warzywami...

Ale największy wybór i tak jest na półkach z jajami. W promocji 30 sztuk (rozmiar M) za 13,49 zł. Albo za 18,99 (rozmiar L). A najdroższe, i ponoć najsmaczniejsze, są te od zielononóżek.

Zaglądamy też na targowiska. Na ryneczku w Gorzowie najdłuższe kolejki właśnie do ludzi handlujących jajami. Za sztukę trzeba zapłacić od 40 do 80 gr. - Cena nie różni się od tej sprzed roku. Czy u nas, sprzedawców, czy w sklepach, jest podobna - zapewnia Czesław Sztachetka z Dzierżowa.

Zainteresowanie już jest. Największe białą kiełbasą i tradycyjną szynką. U mnie wyroby są niepompowane, wydajność 80, a nie 280. Zawodu zacząłem się uczyć w 1983 roku, za komuny, i do dziś robię wszystko tak samo

Na ryneczku w Zielonej Górze za jajo zapłacimy od 45 do 85 gr. A za pisankę - 1 zł. Większym zainteresowaniem cieszą się jednak kramy z mięsem i wędlinami. No i na targowisku zawsze można się... potargować. Klientka pyta o wędzonkę, ale cenę 30 zł uważa za zbyt wysoką. Co teraz? Znajduje się „końcówka serii” - za 20 zł. Na wielkanocnych stołach królować będzie biała kiełbasa. Kosztuje 17-21 zł (cienka jest za 22-24).

- Mamy tradycyjną, z czosnkiem, jest też taka ekstra, jak polska - prezentuje sprzedawca „od Józka”. - Ludzie najczęściej pytają o białą, ale kupują także wędzonkę, szynkę, boczek... Mamy jałowcową, taką małą, do świątecznego koszyczka.

Długa kolejka ustawiła się przy stoisku Romana Bodery z Brzezia pod Sulechowem. - Zainteresowanie już jest. Największe białą kiełbasą i tradycyjną szynką. U mnie wyroby są niepompowane, wydajność 80, a nie 280. Zawodu zacząłem się uczyć w 1983 roku, za komuny, i do dziś robię wszystko tak samo - zapewnia pan Roman. Rozmawiamy o wydajności, czyli o tym, „ile mięsa jest w mięsie”. Wydajność 80 oznacza, że z kilograma mięsa robi się 80 dag kiełbasy. Ale pan Roman wspomina o pewnej firmie, która oferowała mu polędwicę sopocką za 12 zł. Gdy zapytał o podejrzanie niską cenę i o wydajność, usłyszał, że z kilograma mięsa wychodzą nawet trzy kilogramy polędwicy...

Ale wróćmy do białej kiełbasy - surowej, cienkiej. Pan Roman instruuje klientów, jak fachowo ją sparzyć. Białej surowej nie wolno zagotować, bo wtedy zrobi się sucha. Należy zagotować wodę w garnku, wyłączyć palnik, chwilkę odczekać, żeby nieco ostygła - i dopiero wtedy włożyć kiełbasę, przykryć i zostawić na 10-15 minut. Będzie doskonała!

Nieopodal wędliny sprzedaje Dominika Suplicka z Tarnowa Jeziernego pod Sławą. Przekonuje, że największy ruch będzie w ostatnim tygodniu przed świętami. - Zawsze tak jest - stwierdza pani Dominika, która na ryneczku ma stałych klientów. - Pytają o białą kiełbasę, swojską szyneczkę, taką na skórce, na tłuszczyku, tradycyjnie wędzoną.

Zapachy takie, że aż ślinka cieknie. Człowiek pokręci się chwilę po targowisku i najchętniej spróbowałby wszystkiego. I niewykluczone, że to jest bardzo dobry sposób. Spróbujmy, żebyśmy później nie żałowali pieniędzy wydanych na wielkanocne zakupy.

Szymon Kozica

Z „Gazetą Lubuską” jestem związany od lipca 2000 roku - wtedy przyszedłem na praktyki do Działu Sportowego. Pracuję w redakcji w Zielonej Górze. Interesuję się sportem, ze szczególnym uwzględnieniem lekkiej atletyki i żużla, a także tym, co dzieje się w Zielonej Górze. Uwielbiam żywe lekcje historii, czyli wspomnienia Czytelników pochodzących z Kresów i nie tylko z Kresów. Czas wolny chętnie spędzam z książką w ręku. Moim ulubionym autorem jest Gabriel García Márquez, który o sobie mówił tak: „W gruncie rzeczy nie jestem ani nie będę nikim więcej niż jednym z szesnaściorga dzieci telegrafisty z Aracataki”.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.