Winnica Miłosz przywraca tradycję. Produkuje wina musujące, metodą szampańską

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski

Winnica Miłosz przywraca tradycję. Produkuje wina musujące, metodą szampańską

Dariusz Chajewski

Winnica Miłosz w Łazie szczyci się szlachetnymi winami ze starych odmian, uprawianych tutaj od XVI wieku, ale nie stroni też od nowszych szczepów: devina, zweigelta, dornfeldera, aliberneta. Uprawiana jest tutaj wyłącznie szlachetną winorośl, vitis vinifera. Chwali się zwłaszcza cytrusowymi w charakterze winami z białego burgunda, ale poleca też muszkatowe i aromatyczne z odmiany müller thurgau... Chlubą jest zweigelt o delikatnym zapachu papryczki, smaku dojrzałych wiśni i czereśni.

Kolejna winnica, która znajdzie się w naszym filmie. Jeśli przejdziemy przez winnicę samorządową, zauważymy sielski, drewniany domek z piwniczką obok. To winnica Miłosz. Winnica leży już we wsi Łaz. Jeszcze w początkach XX wieku winnice zajmowały tutaj - w kierunku Droszkowa, Przytoku, Zaboru i Tarnawy - około 50 ha.

Wino jak z Szampanii

- Robimy wina musujące, metodą szampańską - opowiada właściciel winnicy Krzysztof Fedorowicz. - Tradycja tego rodzaju win w Zielonej Górze jest bardzo bogata. Nasz region był, po Szampanii, drugim w Europie co do produkcji win tego rodzaju. Nieprawdopodobne? Tu jest więcej słońca niż w Szampanii.

Uprawa winorośli to zadanie angażujące winiarza niemal przez cały rok. Rośliny trzeba chronić przed grzybami, uważnie pielęgnować, przycinać, by wydało owoce, z których będzie można wyprodukować wino, koniak czy nawet szampana. Dzisiaj lokalni winiarze starają się powoli odtwarzać i wracać do dawnej tradycji. Jedną z nich jest próba odtworzenia produkcji win musujących. I to właśnie je winnica Miłosz obok trunków białych, różowych, czerwonych, ale i cydru, tworzy.

Pierwszy hektar od ojca

- Dawniej najpierw robiło się gotowe wina w beczkach, później do beczki dodawało się trochę drożdży i cukru (tak się robi dzisiaj w Szampanii), mieszało się to wszystko porządnie i trunek się butelkowało- opowiada Fedorowicz. - Chodzi o to, żeby wtórna fermentacja powstała już w butelce. By była to tradycyjna metoda szampańska, to takie wino musi leżakować, razem z drożdżami, minimum dziewięć miesięcy. Po takim czasie wina trafiają na regały. Każda butelka jest przekręcana trzydzieści stopni, trzy razy dziennie przez miesiąc...

Winnica powstała w 2005 roku. Pierwszy hektar pan Krzysztof dostał od ojca. Wyciął rodzinny sad wiśniowy, zasadził pierwsze winorośle. Jak opowiada, jego mistrzami byli winiarze z Moraw. Wiele czasu poświęcił historii lubuskiego winiarstwa.
I winiarskiej... archeologii. Na okolicznych wzgórzach odnalazł pozostałości uprawianych

POLECAMY:
BRUNATNE WINOBRANIE W 1934 ROKU

ZOBACZ - O TRADYCJACH WINIARSKICH W LUBUSKIEM

Dariusz Chajewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.