Winnica w Byczu. Winiarz, to nie piekarz, on ma tylko jedną szansę w roku na produkcję

Czytaj dalej
Fot. Eliza Gniewek-Juszczak
Eliza Gniewek-Juszczak

Winnica w Byczu. Winiarz, to nie piekarz, on ma tylko jedną szansę w roku na produkcję

Eliza Gniewek-Juszczak

Na winnicy trzeba mieć pokorę. Winorośli grożą przymrozki, susza, wirusy.

Winnica i dom państwa Katarzyny i Władysława Hiki położone są w Byczu, w gm. Bytom Odrzański na wzgórzu, z którego dostrzec można wieżowce zielonogórskich osiedli. Na horyzoncie na północy wyróżniają się ruiny zamku w Siedlisku. Widać też wycięcie w lesie na szerokość dwóch torów kolejowych, którymi pociągi z Wrocławia wjeżdżają do Starego Kisielina. Tory zresztą biegną niedaleko, ale jeśli żaden pociąg nie jedzie, słychać tylko ptaki i relaksującą ciszę.

To miało być tylko hobby

Władysław Hiki na początku lat dwutysięcznych zamarzył o własnej winnicy. Jeździł z rodziną do krajów basenu Morza Śródziemnego, kupował różne wina, ale potem okazywało się, że w butelce jest coś innego, niż miało być. Do dzisiaj mówi, że lepiej samemu zrobić wino niż kupić, bo wtedy ma się pewność, co będzie w butelce. – Powiedziałem sobie, że kiedyś będę pił swoje czerwone wino. I tak się stało. To miało być tylko hobby, ale o naszej winnicy robi się coraz głośniej – mówi pan Władysław.

- Dużo jeździliśmy. Odwiedzaliśmy różne winnice. Każdy wyjazd był inspiracją. Mąż jeździł na wiele szkoleń. Zdobywał wiedzę. Poznawał winiarzy – mówi pani Katarzyna. – U nas nie ma czegoś takiego jak konkurencja. Spotykamy się.
Władysław Hiki jest członkiem zarządu Zielonogórskiego Stowarzyszenia Winiarskiego. Wtedy, kiedy powstawało w 2006 r., sadził pierwsze sadzonki.

Nasz rozmówca podkreśla, że dobre wino można zrobić od momentu posadzenia winorośli w 10, 12, 15 roku, to zależy od odmiany. I mniej więcej tyle czasu właśnie mija. Właściciele winnicy dostali za swoje wyroby srebrne i brązowe medale. – Nie robimy dużo wina, idziemy w jakość. Niektórzy mają po trzy kilogramy owoców z krzaka, my półtora – mówi współwłaściciel winnicy.

Założenie winnicy nie jest tanie

Na początku potrzeba wielu inwestycji. – Najpierw trzeba budować autostradę w głąb ziemi, żeby nie chodzić z wężem. Nawet jeśli ktoś tanio ziemię kupi, to musi ją ogrodzić, kupić siatkę, słupki choćby akacjowe, rusztowanie do sadzonek i sadzonki. Trzeba mieć ze 120 tys. zł. A gdzie jeszcze sprzęt, traktorek, winiarnia? Potrzebna jest też wiedza – rozwiewa wątpliwości. – Do niedawna podlewało się młodą winorośl do trzech lat, a teraz, kiedy zmieniają się warunki hydrologiczne, trzeba nawet do pięciu lat. My już tylko młode krzewy podlewamy. Niektóre ścinamy co roku, zostawiamy tylko tak na dwa pąki. Po niektórych od razu widać, że stoją prosto, twardo, czerpią minerały z ziemi i już dobrze funkcjonują.

Zdaniem naszego rozmówcy na pierwsze owoce trzeba czekać nawet pięć lat, a na zarobek z winnicy można liczyć dopiero w trzecim pokoleniu. – Długo też trzeba czekać na akceptację żony – mówi pan Władysław z uśmiechem. Pani Katarzyna przez 20 lat prowadziła własną działalność. Nadszedł czas na zmiany. Akurat winnica miała dziesięć lat. – Wina było coraz więcej. Zarejestrowaliśmy winnicę. Trzeba było pomóc – przyznaje pani Kasia.

W XVIII wieku dookoła Bytomia uprawiano winorośl

– Czy jest ciężko we dwójkę prowadzić winnicę? – pytam.
– Nie. Przecież nie o to chodzi, żeby było ciężko. Idziemy z żoną na spacer po winnicy. Usiądziemy w piwniczce. To relaks jest – słyszę w odpowiedzi.
Na pewno jednak prowadzić winnicę nie jest łatwo. – Tam gdzie żyto nie rośnie, tam wino rośnie. A tutaj był tylko żwir i piaski – mówi pan Władysław o działce, na której postawił dom i zasadził winorośl.

Właściciele winnicy pochodzą z Bytomia Odrzańskiego. Znają tradycje winiarskie ze swojego terenu. – Członkowie rodu Schönaichów z pobliskiego Siedliska sprowadzali sadzonki z Nadrenii i Węgier. W Bytomiu było ponad stu plantatorów. W XVIII wieku na każdym skrawku gleby uprawiano winorośl. Był taki moment, że obowiązywał nawet zakaz przywozu na teren księstwa słodu jęczmiennego pod karą grzywny z uwagi na to, że w każdej piwnicy piwo warzono. Jednak gorsze czasy i tak dla winnic nadeszły. Mogły mieć na to wpływ, zarówno zmiany w klimacie, jak i ekonomia – słyszymy od współwłaściciela winnicy.

Nie mamy czasu na błędy

– Jak odtworzyć smak wina? Łatwe może być odtworzenie potrawy, kiedy wiemy z jakich składników się składa, ale wino? Jak to zrobić? – dopytuję.

– Wiele razy słyszeliśmy pytania, ile wody i cukru potrzeba. A nie ma w winie nic więcej, tylko sok z winogron– uśmiecha się pani Katarzyna.
– Nie mamy czasu na błędy. Mamy tylko jedną próbę w roku. Jeśli piekarzowi zaczyn się nie uda, zrobi następny. Piwowar weźmie inny jęczmień. U nas jest jeden zbiór. Kolejny za rok. Albo się rozdrabniasz z danego szczepu robisz pięć, czy sześć win, ale wtedy tego nie upilnujesz, albo robisz dwa, trzy wina, ale się na nich naprawdę skupiasz. Miałem 13 odmian winorośli, które testowałem, zostało siedem i tak łączę dwie ze sobą, nawet trzecią dorzucam – zdradza pan Władysław. Obserwował, która odmiana jak się zachowuje na naszym terenie.

– Nie ma w Polsce odpowiednika francuskiego słowa „terroir”, mówią, że to znaczy miejsce, siedlisko. Ale to jest coś więcej. Przed domem będzie inne „terroir” i za domem też, to zależy jakie jest nasłonecznienie, czy jest żwir, glina, piasek – tłumaczy.
Hobby pana Władysława stało się rodzinnym zajęciem. Również synowie interesują się winnicą.
W Winnicy Hiki można dostać Lubuski paszport Turystyczny. To połączenie miniprzewodnika z kartą klubową i rabatową. A potem można wyruszyć na kolejną winnicę.

Co jeszcze zobaczyć w okolicy?

Bytom Odrzański
Cmentarz pełen zabytków

Cmentarz (położony niemal w centrum) prawdopodobnie został założony ok. poł. XVIII w. Większość historycznych płyt nagrobnych wpisano do rejestru zabytków w 1972 r.

Bytom Odrzański
Z wieży dawnego kościoła będzie można podziwiać okolicę. W środku siedzibę będzie miała m.in. izba muzealna.

- Jak się wejdzie do środka, to serce rośnie - przyznaje burmistrz Jacek Sauter i wymienia, co zostało zrobione: - Wieża jest praktycznie skończona. Rusztowanie zdjęte. To był halowy kościół, więc zrobione zostały dwa stropy. Będą trzy kondygnacje. Zakrystia jest odbudowana. W kościele kładzione są instalacje, wodna, kanalizacyjna, CO i elektryczność. Myślę, że w ciągu miesiąca będzie dawny „ewangelik” przykryty dachem.

Atrakcją dla turystów będzie odrestaurowana wieża, z której będzie można obserwować okolicę. W dawnym kościele siedzibę będzie miała Fundacja Archeologiczna. Będzie też Regionalna Izba Muzealna Archeologiczno-Historyczna. Prace mają potrwać do końca listopada.

Bytom Odrzański
W tym mieście działała słynna szkoła akademicka

Od 1469 roku znajdował się w rękach członków rodu Glaubitzów, potem Rechenbergów (1526-1561) i Schönaichów. Ci ostatni przyczynili się do kulturalnego awansu miasteczka. Georg Schönaich założył tutaj słynną w owych czasach szkołę dla młodzieży dysydenckiej. Gimnazjum akademickie Schönaicha wyróżniało się wysokim poziomem naukowym i miało prawa nadawania magistra i bakałarza - czytamy w książce St. Kowalskiego „Czas architekturą zapisany. Zabytki województwa zielonogórskiego”.

Bytom Odrzański
Miejsca warte uwagi turysty i mieszkańca

Wymienione zostało drewno użyte do budowa mola w miejscu dawnego mostu i znów można przychodzić tutaj na spacery. Molo było zamknięte odkąd w pierwotnie użytym drewnie pojawiły się usterki. Teraz bezpiecznie można oglądać rzekę i przyrodę po drugiej stronie Odry. Warty uwagi jest rynek z figurą kota, fontanną i pięknymi kamieniczkami. Pojawi się tutaj kiosk meteorologiczny. Będzie nawiązaniem do stojącego tutaj tego typu obiektu przed wojną. Wykonawca został już wybrany.

Nowe Miasteczko
Zabytki miasta, jak wyglądały kiedyś, a jak dziś?

Pod koniec czerwca otwarto atrakcyjną wystawę plenerową. W jednym miejscu można zobaczyć jak wyglądały przed wojną i jak zmieniły się różne budynki w mieście. Plansze pełne zdjęć i informacji o zabytkach stanęły na dawnym targowisku, niedaleko ratusza. - To będzie atrakcją turystyczna dla osób, które przyjeżdżają do nas, a także dla ludzi młodych, którzy nie znają historii miasta. Wierzę, że będą dopytywać rodziców, dziadków o przeszłość - podkreśla Henryka Chmurska, szefowa Stowarzyszenia Przyjaciół Nowego Miasteczka, które zrealizowało projekt.

Eliza Gniewek-Juszczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.