Woda niefiltrowana jest zdrowsza

Czytaj dalej
Fot. Pexels
Jarosław Miłkowski

Woda niefiltrowana jest zdrowsza

Jarosław Miłkowski

- Gdy w czajniku powstaje osad z wapnia, to świadczy tylko o tym, że woda zawiera minerały – mówi Małgorzata Szofer, kierownik laboratorium

Po czym możemy rozpoznać, że woda w naszych kranach jest dobra?
Wszystkich parametrów wody nie sprawdzimy, ale mętność i barwę oczywiście można ocenić samemu. Analiza mikrobiologiczna, czyli np. sprawdzenie, czy w wodzie występują bakterie, musi być już jednak zrobiona w laboratorium.

A co powinno zwrócić naszą uwagę w domu?
My badamy wodę codziennie. Ona spełnia wszystkie kryteria. Chwilowe pogorszenia jakości wody mogą być jedynie po awariach. To właśnie wtedy widać przebarwienia wody.

Raz kiedyś widzę, że woda z kranu jest żółta lub brązowa. Z czego biorą się te kolory?
Przebarwienie bierze się z żelaza. To efekt płukania, gdy po awarii przez rury znów pójdzie strumień wody. Staramy się jednak, by w takich przypadkach do kranów woda nie dochodziła „kolorowa”. Jeśli jednak tak się zdarzy, należy spuścić trochę litrów z kranu.

Niedawno usłyszałem, że nie powinienem się przejmować, jeśli w czajniku robi mi się osad z wapnia, bo to tylko świadczy o tym, że woda ma w sobie minerały…
Każda woda ma mniejszą lub większą „twardość”, czyli zawiera w sobie sole wapnia i magnezu. To one powodują, że w czasie gotowania wytrąca się kamień. Woda, która ma te mikroelementy, jest zdrowsza do picia. Jeśli ktoś zakłada filtr, to pozbawia wodę wszystkich elementów.

Która woda jest lepsza? Ta z przydomowej studni, z kranu czy mineralna w sklepie?
One różnią się smakiem, a to, co komu smakuje, to już zależy od człowieka. Jeśli jednak woda jest z indywidualnej studni, to trudno powiedzieć, co zawiera.

Przez wiele lat słyszałem o chlorowaniu wody. Co to takiego?
Żeby zapewnić jakość wody, ona musi być poddawana jakiejś dezynfekcji. My odeszliśmy od używania chloru. Teraz stosujemy dwutlenek chloru. On jest korzystniejszy dla organizmu, choć zanim dotrze do kranów, to jest go w wodzie niewiele.

Woda niefiltrowana jest zdrowsza
Jarosław Miłkowski Małgorzata Szofer pracuje w gorzowskich wodociągach.

Woda, która dociera do naszych kranów jest wodą głębinową. Z ilu metrów pod ziemią trzeba ją wydobyć?
U nas, w Gorzowie, to około 50 metrów.

Jak czułym „organizmem” jest woda? Przy okazji skażeń wody słyszymy często, że pewnie doszło do tego, gdy człowiek naprawiał rury…
Przy awariach zawsze istnieje możliwość skażenia, choć robi się to w sposób bezpieczny.

Pani wodę pija?
Nigdy nie liczę, jak dużo, ale na pewno jest to powyżej litra codziennie.

Kranówkę też?
Wody z kranu się nie obawiam. Pracuję przecież w laboratorium (śmiech).

Jarosław Miłkowski

Jestem dziennikarzem gorzowskiego działu miejskiego "Gazety Lubuskiej". Zajmuję się tym, co na co dzień dzieje się w Gorzowie - opisuję to, co dzieje się w magistracie, przyglądam się miejskim inwestycjom, jestem też blisko Czytelników. Często piszę teksty o problemach, z którymi mieszkańcy przychodzą do naszej redakcji w Gorzowie (Park 111, ul. Sikorskiego 111, II piętro). Poza tym bliskie mi są tematy związane z Kościołem. Od dzieciństwa jestem też miłośnikiem żużla, więc zajmuję się też tą dyscypliną sportu. Gdy żużlowcy rozgrywają sparingi, turnieje szkoleniowe a także jeżdżą w turniejach za granicą Polski, wybieram się tam z aparatem fotograficznym.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.