Dariusz Chajewski

Wokół Pszczewa aż roi się od jezior. Niewiele jest takich miejsc w Polsce

W niewielkiej gminie Pszczew jest aż 20 jezior, tworzących tzw. Rynnę Jezior Pszczewskich. Jedno z jezior – Kochle, sąsiaduje z letniskową wsią od wschodu, Fot. Grzegorz Walkowski W niewielkiej gminie Pszczew jest aż 20 jezior, tworzących tzw. Rynnę Jezior Pszczewskich. Jedno z jezior – Kochle, sąsiaduje z letniskową wsią od wschodu, drugie zaś od północnego-zachodu.
Dariusz Chajewski

W niewielkiej gminie Pszczew jest aż 20 jezior, tworzących tzw. Rynnę Jezior Pszczewskich. Jedno z jezior – Kochle, sąsiaduje z letniskową wsią od wschodu, drugie zaś od północnego-zachodu. To właśnie tutaj, nad Jeziorem Szarzeckim latem wypoczywa wielu miejscowych i turystów. W słoneczne dni czysta woda kusi amatorów kąpieli, zaś wiejące tam wiatry przyciągają miłośników windsurfingu.

Pszczewskie jeziora wyglądają jak nanizane na polodowcową rynnę korale. To mniej znany zakątek naszego regionu. Zalesione pagórki i schowane wśród nich jeziora, mieniące się całą paletą barw rozległe pola, pełne uroku i spokoju wioski oraz przydrożne kapliczki. To można zobaczyć wędrując szlakami pieszymi przecinającymi Pszczewski Park Krajobrazowy.

Jezioro Szarzeckie...

...znane jest także pod nazwą Szarcz. Ma ponad 198 ha powierzchni, jego maksymalna głębokość wynosi 14,5 m. Akwen ma charakterystyczny owalny, wydłużony kształt przypominający nieco literę „t”. Nad jego brzegami znajduje się kilka ośrodków wypoczynkowych. Akwen jest jednym z najbardziej popularnych kąpielisk na lubusko-wielkopolskim pograniczu. Z centrum wsi dojdziemy tam drogą do miejscowości Szarcz. Przy trasie do plaży znajduje się teren rekreacyjny, z placem zabaw, siłownią, kortem i boiskiem. Jeśli jedziemy samochodem, można go zostawić na parkingu przed wiaduktem kolejowym. Tuż za nim rozpoczyna się kąpielisko komunalne. Za wstęp zapłacimy. W ośrodku jest pole namiotowe, domki letniskowe, restauracja (a nawet i parkiet) i budki z lodami czy hot-dogami. Jest też nowy, efektownie przeszklony budynek konferencyjno-hotelowy wybudowany przez gminę, z charakterystycznym „żywym” zielonym dachem. Na plaży można wypożyczyć kajaki, rowery wodne lub łodzie.
a Jezioro Kochle nazywane też Miejskim lub Pszczewskim to typowe jezioro rynnowe, jego powierzchnia wynosi 68,7 ha, zaś maksymalna głębokość sięga 17,8 m.

Pszczewski Park Krajobrazowy

składa się z dwóch części. Pierwsza o pow. 10 250 ha, obejmuje liczne jeziora w dolinie rzeki Obry, m.in. Lubikowskie (pow. 327 ha,) Wielkie, Konin, Piecniewo, Rybojadło, Chłop i Szarcz, zaś druga, znacznie mniejsza (1970 ha), leżąca kilkanaście kilometrów na wschód, obejmuje fragment doliny niewielkiej rzeki Kamionki. Obszar między nimi należy do otuliny parku. Rzeźba terenu jest urozmaicona. Występują różne typy krajobrazu z, jeziorami polodowcowymi, ozami, sandrami, dolinami rzecznymi z starorzeczami i in. Większość powierzchni parku (64,4proc.) zajmują lasy, jednak w większości są to lasy młode, o charakterze gospodarczym. Wśród nich przeważają bory sosnowe z ubogim runem, rosnące na piaszczystych terenach sandrowych. Fragmenty dobrze zachowanych lasów liściastych występują w dolinie Kamionki – są to grądy (dęby, graby, jawory) i olsy (olchy z niewielką domieszką jesionów). Wody stanowią 11,8 proc. powierzchni.

Park na szlaku

Przez Pszczewski Park Krajobrazowy wiedzie pięć pieszych szlaków, łącznie mają one długość około 115 km. Na przykład niezwykle ciekawy szlak zielony, wiodący nad Jeziorem Lubikowskim. Uwaga. Trasa ta jest jednocześnie częścią europejskiego długodystansowego szlaku pieszego E11 wiodącego z Holandii, przez Niemcy, Polskę, Litwę aż na Łotwę i wynoszącego ponad 2,5 tys. km. przez piękne zakątki Starego Kontynentu. To docenienie urody tej okolicy.
a Do Skwierzyny i Międzyrzecza dojedziesz pociągami POLREGIO z Zielonej Góry, Gorzowa i Zbąszynka. Szczegóły na polregio.pl

Akademia szubrawców

Pod płaszczykiem szkoły, zwanej po hebrajsku jesziwa, działała akademia złodziei. Jej najbardziej znani absolwenci napadali na banki, grabili dwory i domy przemysłowców. Ci mniej zdolni parali się pospolitymi rabunkami i kradzieżami kieszonkowymi. Kopalnią wiedzy na temat działalności pszczewskich złodziei jest Dziennik Urzędowy Poznańskiej Rejencji Królewskiej - urzędowe pismo wydawane w językach polskim i niemieckim. Bohaterami rubryk ,,List gończy’’ i „Spis niektórych zbrodniarzy’’ często byli miejscowi włamywacze i rabusie. Np. Daniel Simon znany jako Dawid Pinkus. Albo Abraham Danciger, który zasłynął zuchwałym napadem na kasę grafa Kalckreutha. Dziennik podaje rysopis przestępcy: ,,...zęby zdrowe, twarz podługowata, cery zdrowej, bardzo poddaje się pijaństwu’’. Pszczew miał fatalną opinię w tamtych czasach. Pruska prasa donosiła ze zgrozą, że nawet stróż miejski paradował w kradziony kożuchu. Jednym z najbardziej znanych absolwentów pszczewskiej akademii był Mozes Berhardt, zięć znanego pszczewskiego złodzieja Natana Stahla o przydomku Długi Jokuf. Wsławił się napadami na kasy miejskie w Barwald i Neustadt. Zagrożony aresztowaniem wyrobił sobie w Międzyrzeczu (ówczesna nawa Meseritz) paszport i rozpłynął się jak kamfora.

W domu szewca

Gdy klient odwiedzający sklep Feliksa Paździorka nie znalazł na półkach odpowiednich dla siebie butów, mistrz obuwniczy zapraszał go do domu, a właściwie do zajmującego jedną z izb szewskiego warsztatu. Tam zdejmował miarę, dopasowywał kopyto i dobierał skóry, by przygotować wygodne i solidne obuwie. To tu w 1874 r. urodził się Feliks, syn szewca i gospodyni domowej. Jego dom to świadectwo rękodzieła i rzemiosła, z którego przez całe wieki żyli mieszkańcy miasteczka, a także polskości, której bastionem stał się międzywojenny Pszczew. Po wybuchu II wojny, Niemcy skonfiskowali majątek Paździorka i zamknęli jego warsztat. Dziś to niezwykłe muzeum. Do Pszczewa warto przyjechać w ostatniej dekadzie lipca, kiedy odbywają się tutaj Jarmarki Magdaleńskie. Imprezy promują folklor i dorobek twórców ludowych, ale także walory turystyczne.

To kolebka

Pierwszym przystankiem na jeziorze jest półwysep Katarzyna. Po drugiej stronie, nad jego zachodnim brzegiem, rozciąga się Pszczew. Cypel kilka razy był areną archeologicznych poszukiwań. Naukowcy ustalili, że pod koniec IX w. powstał tam gród. Od strony lądu chroniła go fosa i prawdopodobnie wał ziemny. W drewnianych chatach mieszkało około 30 osób. Podczas prac archeolodzy natrafili m.in. na warstwę spalenizny z początku XI w. To prawdopodobnie relikt po rajdzie cesarza niemieckiego Henryka II, który w 1005 r. dotarł ze swoim wojskiem do Poznania. I po drodze spalił gród. Na półwysep dojdziemy dróżką wzdłuż brzegu. Wydarzenia sprzed tysiąca lat upamiętnia okolicznościowa tablica, potężny głaz narzutowy oraz drewniana rzeźba. Regionaliści przekonują, że to historyczna kolebka Pszczewa. W drugiej połowie XII wieku po najeździe cesarza Fryderyka Barbarossy mieszkańcy mieli przenieść się do obecnego Pszczewa.

Jezioro Szarzeckie

Zobacz Pszczew na starych pocztówkach

height="360" data-url="//get.x-link.pl/59235bd0-5355-4698-f8b2-f26e714c554c,9de063f3-3cda-49d0-ec8e-a821e9d8b43b,embed.html" type="application/javascript" src="//prodxnews1blob.blob.core.windows.net/cdn/js/xlink-i.js?v1">

Pszczew, wody są ich skarbem

Poznaj akademię szubrawców

Dariusz Chajewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.