Wszystkie nasze drogie dzieci

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Katarzyna Domagała-Szymonek

Wszystkie nasze drogie dzieci

Katarzyna Domagała-Szymonek

Jedno dziecko jak jeden dom. To powiedzenie uzmysławia nam, ile kosztuje wychowanie dzieci. Jeśli jedynaka można porównać do małego domu, to czworo dzieci - już do willi z basenem... Spójrzmy na raport Centrum im. A. Smitha.

Śpioszki, kosmetyki, wózek, ubranka, zabawki, podręczniki, dodatkowy angielski, zajęcia na basenie, buty, leki, jedzenie... Rodzice mogą wymieniać tak bez końca. Wychowanie dziecka to ogromny wydatek. Eksperci z Centrum im. Adama Smitha oszacowali, jak ogromny. I tak, koszt wychowania jednego dziecka w Polsce (do osiągnięcia przez niego 19. roku życia) to kwota między 176 tys. a 190 tys. złotych. Przy czwórce pociech biegających po domu wydatki kształtują się między 528 tys. a 553 tys. złotych. Raport tylko potwierdza, że dzieci to nasz największy skarb. Dosłownie.

Jedna trzecia wypłaty

Eksperci z Centrum im. Adama Smitha od kilku lat wyliczają, jak głęboko musimy sięgać do portfela, by wychować, ubrać i wykształcić pociechy. Z raportu opracowanego pod kierunkiem prof. Aleksandra Surdeja i zatytułowanego „Koszty wychowania dzieci w Polsce w 2015“ wynika, że wydatki z nimi związane są wysokie. Zabierają od 15 do 30 procent domowego budżetu. Oczywiście zależą one od zamożności rodziny, liczby dzieci oraz ich wieku.

Jeśli jesteśmy rodzicami jedynaka, na wychowanie go do 19. roku życia przeznaczymy od 176 tys. do 190 tys. zł – to wiemy. A dalej? Na dwójkę dzieci wydamy od 317 tysięcy do 342 tys. złotych. Przy trójce koszty sięgają od 422 tys. do 427 tys. złotych. Rodzina z czwórką potomków na ich wychowanie przeznacza od 528 tys. do 553 tys. złotych.
- Z ekonomicznego punktu widzenia dzieci mogą być traktowane jako kapitał, który w przyszłości może przynieść wyższe dochody, ale jego wartość zależy od tego, czy i jak się weń inwestuje – komentuje Andrzej Sadowski, ekonomista i ekspert z Centrum im. A. Smitha.

Przy wyliczeniach ekonomiści wzięli pod uwagę wydatki związane z wyżywieniem, ubraniem, zapewnieniem opieki i odpowiednich warunków do życia w domu oraz rozrywki czy kieszonkowego. Korzystając z amerykańskich wzorców, przyjęli, że koszt wychowania drugiego dziecka wynosi 80 proc. kosztów pierwszego, a trzeciego dziecka – 60 proc. kosztów pierwszego. W tych wyliczeniach zastosowano tzw. korzyść skali. Kolejne dziecko ma już bazę po pierwszym, więc rodzice nie muszą kupować mu wszystkiego nowego (np. zabawek, niektórych ubranek czy urządzać pokoju).

Jednak nie zostały tu uwzględnione utracone lub zmniejszone dochody z powodu przejścia mamy na urlop macierzyński czy wychowawczy (który jest bezpłatny). – Pamiętajmy, że jest to kalkulacja podstawowych wydatków. Prawdopodobne jest, że łączne koszty ekonomiczne wychowania dzieci są o wiele wyższe – zaznaczają autorzy raportu.

Mniej na ubrania. Więcej na mieszkanie i transport

Spore zamieszanie z pracą, od pojawienia się na świecie pierwszego dziecka, przechodzi Monika Ławrynowicz z Poznania. Wraz z mężem Piotrem wychowuje piątkę roześmianych i pełnych energii dzieci. 11-letniego Jana, 9-letnią Katarzynę, 7-letniego Józefa, 5- letniego Pawełka oraz 1,5 rocznego Franka. – Kiedy urodził się Janek, straciłam pracę. Byłam tak zafascynowana macierzyństwem, że nawet zbytnio się nie przejęłam – opowiada pani Monika.

Za to bardzo chętnie poszła do pracy, gdy na świecie pojawiła się Kasia, czyli druga pociecha. – Udało mi się znaleźć bardzo dobrą pracę. Nie na długo. Kiedy okazało się, że rodzina znów nam się powiększy, pracodawca stwierdził, że mnie nie chce – opowiada mama.
Przy mniejszych dochodach i niepewnej pracy mamy, wychowanie dzieci może być bardzo trudnym zadaniem. W przypadku dużych rodzin, jak u Moniki, problem rośnie proporcjonalnie do liczby dzieci. A największym finansowym wyzwaniem jest mieszkanie.

- To wyjątkowo kosztowne przedsięwzięcie. Nie chodzi o komfortowe warunki, ale o to, by każdy z nas mógł mieć własny kąt. My mamy cztery pokoje i już zaczyna być ciasno, a przecież dzieci jeszcze małe – mówi. Duże rodziny śmieją się, że wyjątkowo kosztochłonne jest czwarte dziecko.
- Przy nim trzeba zmienić samochód. Standardowy jest na pięć osób, nas wtedy jest sześcioro. Co wtedy? – zauważa Monika.
Wzrastają też koszty wakacji. Wraz z przyjściem na świat dzieci plażowanie we Włoszech, Hiszpanii czy Francji staje się w wielu przypadkach tylko marzeniem. Cena przelotu samolotem pięciorga czy sześciorga osób to finansowa bariera nie do przejścia. – Każdy rodzic chciałby pokazywać dzieciom świat, ale nie każdy może to robić – mówi mama pięciorga szkrabów.

Każde kolejne dziecko to kolejny skarb w domu. I to dosłownie. By je wychować, musimy przeznaczyć naprawdę duże pieniądze

- A choroby? One do reszty czyściły nasze portfele czy konta w banku – wspomina Magdalena Ptaszyńska, mama 3,5-letniego Igora, która wraz z mężem przeniosła się ze Śląska do Warszawy. - Wykupienie leków i tak nie było najgorsze. Fortunę wydawaliśmy na prywatnych lekarzy czy pielęgniarki. Kiedyś dostaliśmy pilne skierowanie do gastroenterologa. Zapisujemy się na wizytę, pani podaje termin za osiem miesięcy! Wyjście było tylko jedno. Poszukać lekarza prywatnie.

Monika i Piotr Ławrynowiczowie z Poznania, zanim zdecydowali się na pierwsze dziecko, analizowali budżet. Dobrze zarabiali, więc uznali, że chcą mieć więcej niż jedno dziecko. Ile dokładnie? Jak to zawsze – wyszło samo. Monika pytana dziś, czy gdyby miała świadomość, ile pieniędzy potrzeba, by wychować dzieci, zdecydowałaby się ponownie na założenie dużej rodziny, mówi tak: „Każde kolejne dziecko to kolejny skarb w domu. Tego się nie da przeliczyć na pieniądze. Zresztą możliwość wychowywania ich jest warta każdych pieniędzy“.

Pewna praca, więcej dzieci

Jednym z najistotniejszych wniosków, jaki płynie z raportu Centrum im. Adama Smitha, jest ten, że dostępna i pewna praca jest najlepszą formą polityki prorodzinnej.

- Pewna praca to bezpieczna rodzina – podkreśla Andrzej Sadowski. Jego zdaniem polskie rodziny nie chcą żyć z ulg, dotacji, zasiłków, świadczeń socjalnych. Chcą żyć z własnej pracy. - Gdyby była tak dostępna jak w Wielkiej Brytanii, gdzie na emigracji rodzi się najwięcej Polaków, sytuacja w kraju wyglądałaby zupełnie inaczej. Skoro nie zawsze w rodzinie pracuje dwoje ludzi, bo jedno musi zająć się dziećmi, nie zawsze wynagrodzenia są wysokie, to w sytuacji niepewności materialnej trudno decydować się na kolejne dzieci. 500 złotych tego nie zmieni – zwraca uwagę ekonomista.

U Ławrynowiczów program „Rodzina 500 Plus” oznacza co miesiąc dodatkowe 2 tysiące złotych. Jest radość. - Może odremontujemy mieszkanie, kupimy chłopcom nowe łóżko. Dzięki temu będzie nas stać na inwestycje, na które zawsze brakowało – mówi Monika.

Katarzyna Domagała-Szymonek

W Dzienniku Zachodnim sprawami dzieci, młodzieży i ... seniorów. Osób, które jeszcze lub znów się uczą. W swoich tekstach staram się też poruszać problemy, z jakimi mierzą się dziś młodzi ludzie. Tych najmłodszych mieszkańców regionu - przedszkolaków - poprosiłam o pomoc w wyjaśnianiu zawiłości współczesnego świata. Efekt możecie Państwo oglądać co tydzień na stronie dziennikzachodni.pl w programie "A co to?"

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.