Żarski szpital byłby lepszy?

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Koleśnik
Łukasz Koleśnik

Żarski szpital byłby lepszy?

Łukasz Koleśnik

Szpital w powiecie krośnieńskim boryka się z coraz nowszymi problemami. Mieszkańcy częściej wypominają, że gdyby Żary przejęły budynki, byłoby znacznie lepiej. Czy na pewno?

W Zachodnim Centrum Medycznym nie dzieje się najlepiej. Już drugi prezes rezygnuje ze stanowiska. Pracownicy nie zgadzają się z planem organizacji szpitala w dwóch miastach. Coraz częściej pojawiają się głosy, które mówią, że 105. Szpital Wojskowy już dawno wszystko by poukładał i mielibyśmy w powiecie filię żarskiej lecznicy.

Jeszcze przed założeniem spółki samorządowej sprawdzano inne warianty. Jednym z nich było przekazanie szpitala Żarom, które przecież już zorganizowały dobrze prosperującą filię w Żaganiu. Wszystko wskazywało na to, że starostwo zdecyduje się właśnie na tę opcję. Mijały jednak kolejne dni i decyzja nie została podjęta, a Żary ostatecznie się wycofały.
- Myślę, że gdyby Żary zajmowały się opieką medyczną w powiecie, to szpital w Gubinie już dawno by funkcjonował - mówi radna miasta przygranicznego, Halina Wojnicz.

Wśród mieszkańców krąży informacja, że 105. Szpital Wojskowy interesował się tylko budynkami w Gubinie, które są lepiej przystosowane do organizacji lecznicy.

Rozmawiamy z Wojciechem Włodarskim, pierwszym prezesem Zachodniego Centrum Medycznego, który brał udział w rozmowach na temat szpitala, jeszcze przed założeniem spółki samorządowej. - Owszem, żarski szpital był zainteresowany Gubinem. Jednak chcieli tam zorganizować tylko oddziały niezabiegowe, czyli internę i pediatrię, podobnie jak chce teraz zrobić Zachodnie Centrum Medyczne. Pamiętajmy jednak, były to tyko wstępne założenia - wyjaśnia Włodarski.

Czyli gdyby Żary przejęły szpital w powiecie krośnieńskim, to w Krośnie nie byłoby lecznicy, w Gubinie znajdowałyby się tylko dwa oddziały: pediatryczny i wewnętrzny. Na chirurgię trzeba byłoby jeździć... aż do Żar. Nie zmienia to faktu, że wiele osób, w tym również obecni pracownicy szpitala, nie zgadzają się z jego organizacją w dwóch lokalizacjach.
- Słyszałem o proteście personelu, rozumiem ich niepokój. To wspaniali ludzie, z którym dokonałem rzeczy niemożliwej - mówi W. Włodarski. - Nie ma wątpliwości, że prowadzenie szpitala w dwóch miastach będzie generowało większe koszty. Koszt transportu wewnętrznego jest do udźwignięcia i nie on stanowi problemu. Największe koszty dotyczą głównie kadr medycznych. Są bardzo drogie.

Wojciech Włodarski dodaje, że plan ZCM jest do zrealizowania przy spełnieniu wszystkich wcześniejszych założeń. Z drugiej strony z pracy zrezygnowało już dwóch prezesów. Skoro pomysł na szpital w powiecie nie jest najgorszy, to dlaczego dochodzi do rezygnacji?
- Nie chcę oceniać, czy pomysł jest dobry, czy zły - opowiada Włodarski.

- W tamtych okolicznościach był jedynym, dającym szanse powodzenia, jako menadżer dostałem zadanie i realizowałem wszystko zgodnie z planem, jedyne opóźnienie wyniosło 10 dni. Moim zdaniem największym problemem jest brak cierpliwości. Wiadomo, że przy okazji tak poważnej sprawy wywierane są naciski społeczne. Ale są granice, których odpowiedzialny menadżer przekroczyć nie może. Szpital wydobywany był wręcz z popiołów. Potrzeba czasu, pieniędzy i zaufania. Podejmowanie pochopnych decyzji może być ze szkodą dla spółki i szpitala. Im więcej politykowania, tym mniej szpitala. Szpital jest konieczny w tym powiecie, ale potrzebuje spokoju.

Prosiliśmy o komentarz w tej sprawie przedstawicieli szpitala w Żarach. Czekamy na odpowiedź.

Łukasz Koleśnik

Co robię?


 


"Ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję". To słynny cytat z serialu "Czterdziestolatek". Dlaczego go przytaczam? Nie jestem kobietą ;) Ale jeśli chodzi o moją pracę dziennikarską, to żadna tematyka mnie nie odstrasza. Biznes, polityka, sport, reportaże, fotoreportaże, relacje, newsy, historia. Dzięki temu też pogłębiam swoją wiedzę i doskonalę swoje umiejętności.


 


Największą satysfakcję z pracy mam wtedy, kiedy w jakiś sposób mogę pomóc. Dlatego często opisuję ludzi z problemami, chorych i potrzebujących oraz zachęcam do pomocy. I kiedy uda się pomóc nawet w najmniejszym stopniu, to jest plus.


 


Działam głównie na terenie powiatu krośnieńskiego. Obecnie trzymam ręce na pulsie, jeśli chodzi o poszczególne inwestycje w regionie, jak chociażby przygotowywane podniesienie zabytkowego mostu w Krośnie Odrzańskim (Czy zabytkowy most w Krośnie Odrzańskim zostanie podniesiony w tym roku? To coraz mniej prawdopodobne), przyglądam się rozwojowi szpitala w regionie (Zachodnie Centrum Medyczne w końcu kupiło nowy rentgen do szpitala. Budynek w Gubinie doczeka się termomodernizacji).


 


Jak trafiłem do Gazety Lubuskiej?


W Gazecie Lubuskiej jestem zatrudniony od kwietnia 2015 roku. Wcześniej też pracowałem jak dziennikarz, głównie na terenie Gubina i okolic. Tam stawiałem też swoje pierwsze kroki w zawodzie, poznałem podstawy, złapałem kontakty.


 


Początkowo nie łączyłem swojej przyszłości z dziennikarstwem. Myślałem o informatyce albo aktorstwie (wiem, spory rozstrzał ;) ). Ostatecznie trafiłem jednak na studia do Wrocławia, gdzie studiowałem na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Poszczęściło mi się i po studiach zacząłem pracę w zawodzie oraz trwam w nim do dziś.


 


O mnie


Jestem miłośnikiem piłki nożnej oraz koszykówki. Od lat zapalony kibic Borussii Dortmund. Łatwo się domyślić, że w wolnym czasie lubię oglądać mecze, ale nie tylko. Czytam książki. Głównie kryminały lub biografie. Kinomaniak. Oglądam filmy (fan Gwiezdnych Wojen, ale tych starych) i seriale (za dużo by wymieniać). Lubię czasem pobiegać (za rzadko, co po mnie widać ;) ). Tak w skrócie. To tyle :)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.