Czesław Wachnik

Zbiera różne drobiazgi. Po co? Z potrzeby duszy

- Ponad 2.200 kufli do piwa, kilka tysięcy otwieraczy, ale kolekcja się powiększa - mówi Marian Koszuk. Fot. Czesław Wachnik - Ponad 2.200 kufli do piwa, kilka tysięcy otwieraczy, ale kolekcja się powiększa - mówi Marian Koszuk.
Czesław Wachnik

Otwieracz do piwa z Korei Północnej? To może nie wywołuje specjalnego zdziwienia, ale z Sahary? Dom i sklep Mariana Koszuka z Sieniawy Lubuskiej przypomina muzeum. I wielu ludzi tak je traktuje...

Jak Pan Stanisław nie ukrywa, że kiedy wpada po piwo do sklepu pana Mariana, to czuje się jak w muzeum. - To może takie nietypowe muzeum. Dziesiątki, a może nawet setki kufli, z których większość to prawdziwe dzieła sztuki, robią ogromne wrażenie. Do tego otwieracze z całego świata, nieprawdopodobne garnki i zbiór białej broni. Stąd lubię tu przychodzić i posiedzieć. I przy okazji sięgnąć po drugie piwo - dodaje pan Stanisław.

Także panią Marię niebanalny wystrój sklepu zachęca, by tu przychodziła jak najczęściej i robiła zakupy. - Niekiedy warto przyjść po cukier i przy okazji się rozejrzeć, trochę jak w muzeum. Na dodatek nieustannie pojawia się coś nowego.

Zagorzały kolekcjoner

Marian Koszuk od 1989 roku mieszka w Sieniawie Lubuskiej. I mniej więcej od tylu lat jest zagorzałym kolekcjonerem. Kiedy wchodzimy do pomieszczenia w którym znajduje się sklep, widzimy setki kufli, otwieraczy do butelek, szklanek. Pan Marian proponuje kawę. W kubku prosto z... Cypru. Po chwili poznajemy historie poszczególnych kufli. Ten Senegalu, kolejne z Indii, Tajlandii, Egiptu.

- Ponad 2.200 kufli do piwa, kilka tysięcy otwieraczy, ale kolekcja się powiększa - mówi Marian Koszuk.
Czesław Wachnik - Ponad 2.200 kufli do piwa, kilka tysięcy otwieraczy, ale kolekcja się powiększa - mówi Marian Koszuk.

- Ale najwięcej eksponatów pochodzi z Niemiec, Polski, Anglii, Walii, Austrii. Cóż, to nacje piwoszy. Ale proszę popatrzeć, te dwa dostałem z Meksyku a tych kilka kupiłem w Turcji - pokazuje. I dodaje, że ma ponad 2.200 kufli. Sporo? To owoc 30 lat zbieractwa. Bo właśnie od tego rozpoczął się jego pociąg do kolekcjonerstwa, jeszcze kiedy mieszkał w Zielonej Górze.
- Po prostu jeden ze znajomych podarował mi kilka takich kufli i... chwyciło - tłumaczy. - Dziś tak naprawdę nie mam ich gdzie chować, wszystkie pokoje są zagracone.

Na starcie eksponaty zazwyczaj kupował. Ale teraz, kiedy znajomi wiedzą, że jest zbieraczem a nie handlowcem, to bardzo często dostaje je w prezencie. Tak w jego ręce trafiły zabytkowe kufle z USA i Rosji. A także z Meksyku.
- Tylko w tym roku jeden z znajomych przywiózł mi 160 naczyń do picia piwa z Niemiec. Nie chciał nawet grosza. Natomiast te pochodzące z Turcji, Egiptu czy Chorwacji sam najczęściej przywiozłem. Zaskoczę pana, ale kilka kufli kupiłem na... Saharze. Tam też są używane. To znakomita ręczna robota.

Otwieracze z całego świata

Przechodzimy do otwieraczy, te pan Marian zbiera od ośmiu lat i ma ich już kilka tysięcy. Pochodzą dosłownie z całego świata. - Tylko w 2015 roku dostałem grubo ponad setkę - wylicza.
Padają liczby. Ponad 120 otwieraczy pochodzi z Egiptu, 70 z Cypru, 80 z Tajlandii. Te pan Marian przywiózł najczęściej sam. A miałby ich więcej, ale niestety kilkadziesiąt sztuk zabrali mu w Egipcie celnicy. Stwierdzili, że to dobra narodowe i dzieła sztuki. I tak pewnie jest, niektóre przypominają prawdziwe dzieła sztuki...
Jedne mają kształt dzwonka, łyżki, inne scyzoryka, różnego rodzaju figurek, inne butelek, kwiatów. Co zaskakujące, niektóre po naciśnięciu guzika wydają dźwięki.

- We Włoszech niekiedy udawało mi się kupić je za euro, ale w Mediolanie musiałem już płacić siedem. Niekiedy sprzedawca, gdy dowiaduje się, że jestem kolekcjonerem i kupię kilkadziesiąt sztuk, to opuszcza. Najwięcej zapłaciłem chyba w Libii, gdzie za sztukę musiałem wyłożyć 10 dolarów. Może dlatego, że była to pustynia, a tam pojechaliśmy nielegalnie - tłumaczy pan Marian.

Ciekawostką jest jeden otwieracz z Korei Północnej. To prezent od znajomego. Przeglądamy kolejne eksponaty. Ten z Francji ma kształt krzyża, z Polski i Niemiec wyglądają jak medale medalu, z Austrii to figurki kobiet i mężczyzn. Tureckie, patriotycznie, dekorowane są flagą, walijskie przypominają duży klucz. Z kolei Grecy postawili na tańczące kobiety, podobnie jak niektóre otwieracze z Niemiec. Niektóre są zdobyczami z tzw. pchlich targów w Niemczech, ale też na zielonogórskim Winobraniu.

Bańka do ropy w prezencie. Jednym z ciekawszych eksponatów jest też bańka do przechowywania ropy naftowej, którą znaleziono nieopodal Zamku Czocha i w prezencie wręczono panu Marianowi. Kto wie, czy właśnie ta bańka nie była na wyposażeniu pojazdów, które służyły do wożenia i ukrycia skarbów w pobliskich górach.
- Nigdy się tego nie dowiemy, ale pomarzyć można - zasugerował pan Marian.

Wędrujemy dalej po tym muzeum. Oto butelki. Jest ich prawie tysiąc, w tym niektóre nawet z lat 20. ubiegłego wieku. Dzięki tym współczesnym poznamy historię piwowarstwa. Są butelki z browarów polskich, niemieckich, czeskich, ale i z innych krajów. Jakby tego było mało, możemy też obejrzeć zabytkowe garnki, w tym żeliwne oraz białą broń. Szable, tasaki, siekiery z Walii, Japonii i Chin.
Pan Marian dodaje, że jego kolekcja staje się sławniejsza i coraz częściej odwiedzają go turyści, także zagraniczni.
- Niektórzy wybrali się na zwiedzanie bunkrów Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego i przy okazji przyjeżdżają do Sieniawy - mówi. I dodaje, że wciąż rozszerza swoją kolekcję. Chociażby o maszyny rolnicze, wyposażenie gospodarstw. - Ludzie sami przywieźli do mnie maszyny rolnicze, sierpy, kosy, uprząż konia a nawet zabytkową gofrownicę z Walii. Ma ona ponad sto lat i jest wykonana z żeliwa.

Skąd ta kolekcja?

Na tak postawione pytanie pan Marian odpowiada, że dwa, trzy razy w roku wyjeżdża na wycieczki. Zwiedził już niemal cały świat. Zostały mu do odkrycia Ameryki i Australia. Już wyobraża sobie, że będzie to wspaniałe terytorium „łowieckie” i przybędą kolejne trofea...
Po co to wszystko? Pan Marian tylko wzrusza ramionami. Z potrzeby... duszy. Zwłaszcza że większość z tych przedmiotów ma do opowiedzenia jakąś historię, a on biorąc do je do ręki „słucha” tych opowieści.

Czesław Wachnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.