Zbierają elektrośmieci i przy okazji zarabiają

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapała
Marek Białowąs

Zbierają elektrośmieci i przy okazji zarabiają

Marek Białowąs

Strażacy z Mozowa nie zadowalają się tylko ćwiczeniami. Sami próbują też zdobyć pieniądze na utrzymanie swojej jednostki.

Strażacy wpadli na pomysł, jak można choć trochę zarobić, żeby wesprzeć działanie ich jednostki. - Gmina daje nam pieniądze na paliwo, ale cały czas brakuje środków na inne wydatki - mówi strażak Zbigniew Kwiatkowski. - Nie ma np. na buty czy mundury tyle, ile potrzeba. W ostatnią niedzielę nasi młodzi strażacy byli w Warszawie po odbiór nagrody za zajęcie 3 miejsca w ogólnopolskim konkursie ,,Najlepsi z Najlepszych’’ organizowany przez Związek Ochotniczych Straży Pożarnych. Musieli tam wystąpić w mundurach bojowych, bo nie mają galowych.

Dlatego liczy się każdy dodatkowy grosz

Jednostka ogłosiła, że przyjmuje u siebie elektrośmieci. Stare, niepotrzebne lub zepsute pralki, lodówki, telewizory można zostawić przy remizie. Korzyść jest dwustronna. Mieszkańcy pozbywają się niepotrzebnych gratów, a strażacy mogą choć trochę zarobić. - Uzbieraliśmy już sporo sprzętu. Głównie telewizory z kineskopem i zepsute lodówki - mówi Artur Skrucha, zastępca prezesa OSP Mozów. - Zadzwoniliśmy już do firmy z Nowego Tomyśla, która skupuje taki stary sprzęt. Gdy jest go dużo przysyła po te elektrośmieci samochód.

W tym roku to już kolejna tego typu akcja

Rok temu podobna zbiórka pozwoliła zarobić strażakom 250 zł. Jak żartują ochotnicy - wystarczy na zapłacenie za bankowe konto jednostki za rok. Jednostka dysponuje dwoma wozami: dużym starem oraz mniejszym, kupionym w 2007 r. specjalistycznym fordem transiteml. Strażacy nie mogą się doczekać kolejnego wozu. W głosowaniu tegorocznego budżetu obywatelskiego przyznano im 150 tys. zł na zakup auta. I tu pojawił się problem.

- Zbieramy elektrośmieci. Dobrze, że te stare urządzenia trafią do utylizacji - mówi Artur Skrucha.
Mariusz Kapała - Zbieramy elektrośmieci. Dobrze, że te stare urządzenia trafią do utylizacji - mówi Artur Skrucha.

- Jesteśmy w kropce, bo jest mercedes za 130 tys. zł, jednak z certyfikatem europejskim a nie polskim - mówi Z. Kwiatkowski. - Dlatego gmina nie chce go kupić. Nowe auto z polskim certyfikatem kosztuje ponad 270 tys. zł, samorząd nie może dołożyć tak dużej kwoty. Musimy jakoś ten problem rozwiązać.

Marek Białowąs

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.