Jarosław Miłkowski

Zbrodnia bez kary

Marek W. (na zdjęciu podczas ogłaszania wyroku w gorzowskim sądzie) nie przyznaje się do zamordowania Jerzego G., krawca z ul. Spichrzowej. Winą obarcza Fot. Jarosław Miłkowski Marek W. (na zdjęciu podczas ogłaszania wyroku w gorzowskim sądzie) nie przyznaje się do zamordowania Jerzego G., krawca z ul. Spichrzowej. Winą obarcza znajomego z Ukrainy.
Jarosław Miłkowski

Kończy się proces apelacyjny w sprawie Marka W. Został oskarżony o morderstwo krawca z ul. Spichrzowej. I uniewinniony...

Kolejne posiedzenie w tej rozprawie będzie pod koniec września i być może będzie to już ostatnia rozprawa w apelacji - mówi nam mecenas Joanna Dominik. Jest obrońcą Marka W. To 44-latek, który jest podejrzany o zabójstwo krawca, z ul. Spichrzowej. Był kwiecień 2013 r. 76-letni Jerzy G. został zadźgany w swoim zakładzie niemal w centrum miasta. Ciało mężczyzny było zmasakrowane od ciosów, zakład - ograbiony.

Trzy lata później Marek W. usłyszał wyrok. Choć można było spodziewać się nawet dożywocia - bo takiej kary chciał dla W. prokurator Arkadiusz Roćko - to po trwającym ponad rok procesie Sąd Okręgowy w Gorzowie oskarżonego uniewinnił. Skazał go jednak za... inne morderstwo: zabicie w niemieckim Rostocku 70-letniego Ingolfa P. Marek W. usłyszał za to wyrok 25 lat więzienia. Dlaczego „za krawca” sąd go uniewinnił?

Wątek morderstwa w Gorzowie miał charakter poszlakowy. Według prokuratury obciążające dla Marka W. miało być to, że jego telefon logował się w stacji przekaźnikowej koło zakładu Jerzego G. oraz to, że oskarżony miał przedmioty należące do zamordowanego. Pięcioosobowy skład sędziowski pod przewodnictwem sędzi Doroty Staszak uznał jednak, że „ciąg poszlak został przerwany”. Ślady butów w zakładzie krawca nie były śladami butów Marka W. Pod paznokciami krawca nie było też śladów DNA oskarżonego. Ślady DNA Marka W. były natomiast w Niemczech. Skazanie 44-latka za ten czyn nie budziło więc wątpliwości sądu. Od wyroku odwołały się obie strony procesu.
- Obrońca Marka W. wnosi o złagodzenie, a nawet uniewinnienie od zabójstwa w Niemczech, natomiast prokurator wnosi o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd – mówi sędzia Janusz Jaromin, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Szczecinie.

Jak przebiega ten proces? - Marek W. zgłosił liczne wnioski dowodowe. Część z nich została oddalona, ale nad niektórymi sąd się pochylił. Oskarżony przekonuje, że w czasie, gdy doszło do
morderstwa w Gorzowie, w ogóle nie było go w Polsce – mówi rzecznik Jaromin. Sąd zamierza sprawdzić, czy oskarżony rzeczywiście przebywał za granicą. Ustalenie tego może być jednak trudne, bo od czasu, gdy Polska należy do strefy Schengen, granicę przekracza się bez kontroli.

Szczeciński sąd zajął się też kwestii tajemniczego logowania się telefonu Marka W. do gorzowskich stacji przekaźnikowych. – Ta sprawa była w pierwszej instancji, ale wtedy nie było opinii biegłego – mówi rzecznik Jaromin. Sąd apelacyjny biegłego powołał. Ten jeszcze przed ostatnią (czerwcową) rozprawą przesłał do sądu opinię. Zrobił to jednak tuż przed terminem posiedzenia. Dlatego „wątek telefoniczny” sąd prawdopodobnie będzie kontynuował na wrześniowej rozprawie.
Czy opinia biegłego może być obciążająca dla 44-letniego Marka W.? - Nie mogę tego ujawnić – mówi nam rzecznik sądu apelacyjnego.

Wyrok w sprawie Marka W. powinien zapaść jesienią. – Sąd apelacyjny może utrzymać wyrok, złagodzić go lub cofnąć do ponownego rozpatrzenia przez sąd pierwszej instancji. Nie może sprawy cofnąć do ponownego rozpatrzenia przez prokuraturę - tłumaczy Jaromin.

Jarosław Miłkowski

Jestem dziennikarzem gorzowskiego działu miejskiego "Gazety Lubuskiej". Zajmuję się tym, co na co dzień dzieje się w Gorzowie - opisuję to, co dzieje się w magistracie, przyglądam się miejskim inwestycjom, jestem też blisko Czytelników. Często piszę teksty o problemach, z którymi mieszkańcy przychodzą do naszej redakcji w Gorzowie (Park 111, ul. Sikorskiego 111, II piętro). Poza tym bliskie mi są tematy związane z Kościołem. Od dzieciństwa jestem też miłośnikiem żużla, więc zajmuję się też tą dyscypliną sportu. Gdy żużlowcy rozgrywają sparingi, turnieje szkoleniowe a także jeżdżą w turniejach za granicą Polski, wybieram się tam z aparatem fotograficznym.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.