Zbyt "tania" kultura

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Kozakiewicz
Grzegorz Kozakiewicz

Zbyt "tania" kultura

Grzegorz Kozakiewicz

Powiat żarski. Instruktorzy pracują za grosze, a rodzice dokładają do zajęć. Obraz powiatowej kultury nie przedstawia się najlepiej

- Czy stowarzyszeniu „Żaranin” udało się wypełnić lukę po zlikwidowanym Młodzieżowym Domu Kultury? - pytał Edward Łyba podczas wtorkowego (27 września) posiedzenia powiatowej komisji edukacji. Cztery lata temu, powiatowa instytucja kultury odeszła do lamusa. Jej zadania przejęło stowarzyszenie. Z budżetem na poziomie 100 tys. zł miało być tańsze i bardziej dostępne dla młodzieży z terenów wiejskich.

- Naszą dumą jest sekcja taneczna - mówił prezes „Żaranina” Łukasz Matyjasek. - W tym roku nasz wychowanek zajął drugie miejsce w mistrzostwach świata w Ostrawie. Nie musimy się wstydzić także sekcji plastycznej i zajęć muzycznych. Ich uczestnicy bez problemu dostają się później do szkół muzycznych.

Radni zasiadający w komisji zainteresowani byli przede wszystkim liczbą osób uczestniczących w zajęciach. Chcieli wiedzieć ile zyskuje powiat, w tym także miejscowości oddalone od Żar. - Pracy w terenie prawie całkowicie zaniechaliście! - zarzucił radny, Józef Radzion. - Z oferty korzystają tylko te dzieci, które są w stanie dojechać do Żar. A jeżdżą, wiadomo, zamożniejsi. Dzieci z uboższych rodzin są dostępu do kultury pozbawieni.

Szef stowarzyszenia oponował. Wskazał na przykłady z Lipinek, Przewozu, Biecza czy Mieszkowa, gdzie zajęcia odbywają się regularnie. - Zainteresowanie jest duże. Część rodziców musimy odsyłać z kwitkiem. Trzeba pamiętać, że na instruktora mamy w miesiącu 200 - 400 złotych. By utrzymać program zajęć, konieczne jest zaangażowanie rodziców. Udział w sekcji musi kosztować - wyjaśniał Łukasz Matyjasek, podkreślając, że nawet wnioskowanie o pieniądze z zewnątrz nie rozwiązuje problemu. Wszak do każdego programu też trzeba mieć wkład własny.

Oceniając sprawozdanie szefa stowarzyszenia „Żaranin”, radni narzekali, że brakuje im informacji, które pozwolą ocenić zasadność ponoszonych wydatków. - Nie wiemy, ilu naszych uczniów korzysta z tych zajęć. A to przecież istotne. W końcu nastolatków najtrudniej czymkolwiek zainteresować - przyznała wicestarosta, Małgorzata Issel.

Autor: Grzegorz Kozakiewicz

Grzegorz Kozakiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.