Zobaczyłem i uwierzyłem. Odnowiony Kwadrat rządzi. Nie wierzycie? Zobaczcie zdjęcia i zapytajcie tych, co się tam bawią [ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Rusek
Tomasz Rusek

Zobaczyłem i uwierzyłem. Odnowiony Kwadrat rządzi. Nie wierzycie? Zobaczcie zdjęcia i zapytajcie tych, co się tam bawią [ZDJĘCIA]

Tomasz Rusek

Takich tłumów ludzi, jak na Kwadracie, nie widziałem nawet na placu zabaw w parku Górczyńskim. Odszczekuję więc: remont się udał. Choć podtrzymuję, że trochę za mało tam zieleni.

Gdy jesienią poszedłem podejrzeć trwający remont Kwadratu, napisałem w „GL”, że zielone miejsce zamieni się w beton. Tak to wyglądało zza płotu. Dlatego gdy na początku marca red. Zbigniew Borek napisał komentarz, że kupuje plac bez uwag i jakie świetne to miejsce, postanowiłem je odwiedzić. Tym bardziej pod wpisem mojego redakcyjnego kolegi pojawiły się wyłącznie komentarze albo z pochwałami, albo bardzo negatywne. W tych drugich tłumy na Kwadracie jego przeciwnicy tłumaczyli prosto: - To była pierwsza cieplejsza niedziela, a do tego z zakazem handlu. Stąd frekwencja.

Za dużo ławek? Jak są ludzie, to jest w sam raz

Dlatego na kwadrat poszedłem celowo w nieco chłodniejszą niedzielę, i na dokładkę w taką z czynnymi marketami i galeriami. I co? I też było mnóstwo ludzi. Dzieciaki łaziły po olbrzymim sześcianie do wspinaczki, skakały na trampolinach, korzystały ze stanowisk do gry w piłkarzyki. Obok dziewczyny skakały w gumę, nastolatki śmigały na rowerach, a druga ekipa ćwiczyła ewolucje na deskorolkach. Na uboczu trzech chłopców grało w piłę. Biegali, skakali, ale nikt nikomu w paradę nie wchodził.
Specjalnie przyjrzałem się też ławkom, których ponoć jest za dużo. Większość była zajęta. - Bardzo dobrze, że jest ich tak wiele. Nie trzeba się martwić, że zabraknie. Każdy ma miejsce - mówiły mi mamy: Aleksandra (z synem Natanem) i Marta (z córkami Elizą i Kornelią).

Policzyłem także amatorów tanich alkoholi, którzy to mieli na ławkach zalegać. Dopatrzyłem się jednego pana - na oko - pod wpływem, który jednak grzecznie siedział w rogu placu i nikomu nie przeszkadzał.

Nareszcie jest miejsce do fajnego wypoczynku

Przy okazji nie dało się nie zauważyć ożywienia ruchu na ul. Chrobrego. Jedni deptakiem szli na plac, inni już z niego wracali. Było... przyjemnie? Radośnie? W każdym razie chciało się tam być.

Pomiędzy drzewami wypatrzyłem Małgorzatę Kocik z córką Maliną i synem Leonardem. Śmigali na hulajnogach. - To chyba teraz nasze ulubione miejsce. Szalejemy, bawimy się, korzystamy z równych chodników, trampolin, tych wielkich platform. Leżymy na nich, siadamy, wygłupiamy się. Nareszcie Gorzów ma miejsce do takiej rodzinnej, nieskrępowanej zabawy. Dzieciaki ze sobą rozmawiają, poznają się, rodzice też. Kto pamięta tamten Kwadrat i ten musi zobaczyć różnicę na plus - mówiła M. Kocik.

Poczekam na trawę. Dziś mi jej brakuje

Gdybym miał się czepiać, to muszę wytknąć olbrzymi koszt urządzenia tego terenu (prawie 6 mln zł) i opóźnienie inwestycji. Ale w tych kwestiach nic już się nie zmieni. Trzeci minus - brak zieleni. Tu jest szansa na zmiany. Wiem, są miejsca na trawę, jednak obawiam się, że zostały skutecznie zabiegane przez dzieci. A na Kwadracie musi być zielone miejsce pod koc i piknik. Albo pod poczytanie książki na leżąco. Wtedy to miejsce będzie dla mnie kompletne.
A gdyby się jeszcze pojawiła budka z lodami albo z kawą, byłoby idealnie.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.