Zostałem potraktowany w urzędzie jak śmieć - mówi Marian Słonimski

Czytaj dalej
Fot. Przemysław Kaźmierski
Przemysław Kaźmierski

Zostałem potraktowany w urzędzie jak śmieć - mówi Marian Słonimski

Przemysław Kaźmierski

Marian Słonimski z Żar odszedł z kwitkiem z urzędu, który obiecał, że wyda mu legitymację inwalidy dla jego żony. Wygrały przepisy.

- Czytałem w prasie różne krytyczne uwagi na urzędników państwowych, ale nigdy nie dotyczyły mnie aż do 30 listopada, kiedy zostałem potraktowany jak śmieć - pisze do nas Marian Słonimski, 77 letni emeryt z Żar.

Nieprzyjemna sytuacja spotkała mężczyznę w Powiatowym Zespole Orzekania o Niepełnosprawności w Żaganiu. Przyjechał z wnioskiem o wydanie legitymacji dla żony, który złożył dołączając orzeczenie lekarskie o niepełnosprawności oraz upoważnienie do odbioru dokumentu. Okazało się, że to nie przekonało urzędniczki, która według relacji pana Mariana, zażądała kategorycznie dowodu osobistego małżonki.

Miał wrażenie, że jego sprawa zostanie rozpatrzona pozytywnie, jednak grubo się mylił

- Wcześniej żona informowała, że od 20 listopada nie będzie w kraju, ponieważ córka zaprosiła ja do siebie i dowód będzie jej niezbędnie potrzebny - pisze M. Słonimski. - Otrzymałem informację, że przy odbiorze nie będzie konieczny więc pojechałem w ciemno. Powiedziano mi także, że maja kopie orzeczenia więc oryginał nie będzie konieczny. Legitymacja jest nam bardzo potrzebna szczególnie do zniżek na przejazdy dla mnie jako opiekuna a przede wszystkim dla żony. Ostatecznie na miejscu okazało się, że potrzebny jest zarówno dowód zony jak i oryginał orzeczenia lekarskiego o niepełnosprawności, który dodam, że żona otrzymała dożywotnio.

Wówczas mężczyzna udał się do kierownika placówki. Wstępnie miał wrażenie, że jego sprawa zostanie rozpatrzona pozytywnie, jednak grubo się mylił.
- Poprosił mnie abyśmy weszli do tej pani - pisze pan Marian - ale ona przy swoim przełożonym powiedziała, że nie mając dowodu nie wie na kogo ma wystawić legitymację.

- Obiecano mi, że będę mógł odebrać legitymację mojej żony, a zostałem potraktowany jak śmieć - mówi Marian Słonimski.
Przemysław Kaźmierski - Obiecano mi, że będę mógł odebrać legitymację mojej żony, a zostałem potraktowany jak śmieć - mówi Marian Słonimski.

Zapytaliśmy kierownika placówki o co chodziło w całej sprawie.

- Sytuacja jest dość jasna. Ta osoba przyjechała ze zdjęciem i poprosiła o wyrobienie legitymacji dla żony, a to nie jest to samo co odbiór dokumentu - mówi Marek Koziński, przewodniczący Powiatowego Zespołu Orzekania o Niepełnosprawności z Żagania. - Przepisy mówią jasno, że tylko zainteresowana osoba, która nie jest ubezwłasnowolniona jest uprawniona do wyrobienia legitymacji. Jeśli osobiście nie może pojawić się w tym celu w naszym urzędzie to musi notarialnie wyznaczyć pełnomocnika. Inaczej sprawa wygląda z odbiorem juz wyrobionej legitymacji. Tutaj rzeczywiście wystarczy upoważnienie - wyjaśnia urzędnik.

Takie jest prawo.

Przemysław Kaźmierski

Jestem dziennikarzem Gazety Lubuskiej oraz Kuriera Żarsko-Żagańskiego. Uwielbiam podróże i grę w petanque.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.