Rafał Darżynkiewicz

Żużlowe szkiełko: Prawda sezonu

Żużlowe szkiełko: Prawda sezonu Fot. archiwum GL
Rafał Darżynkiewicz

Trochę lepiej, ale tylko trochę. Stal na ośmiopunktowym minusie w finale Speedway Ekstraligi. Było już znacznie gorzej, ale gorzowianie wzorem sąsiadów zza miedzy w końcówce uratowali wynik.

Porażka niewielka i wszystko dziś - warto podkreślić słowo dziś - wskazuje na to, że mistrzostwo przypadnie zespołowi Stanisława Chomskiego. Takiej szansy na złote medale nie można zmarnować i Stal jej nie zmarnuje. W Gorzowie w niedzielny wieczór szykuje się wielkie świętowanie. Mistrz znów będzie nad Wartą i to jak najbardziej zasłużenie.

Po półfinałowej wpadce szybko pozbierali się zielonogórzanie. Wygrali w Poznaniu i na osłodę Falubaz zakończy sezon z brązowymi medalami. Licząc rok do roku to przy W69 jest progres, choć apetyt jeszcze kilka tygodni temu był znacznie większy. Warto cieszyć się jednak z tego co jest i myśleć o kolejnym sezonie. Myśleć pozytywnie, a „polowanie na czarownice” zostawić innym.

Tych polowań wielu nie ma, bo ligowa reszta - nie licząc Leszna - większych ambicji nie miała i nie ma. Unia tytułu nie obroniła, ale w lidze została, bo barażu nie będzie. Z nadziei na pozostanie w elicie - szemranej szansy na „kombinowany” baraż - nie mają już w Tarnowie. Orzeł tylko nieznacznie przegrał w Daugavpils, więc to łodzianie wywalczą awans. Warunki licencyjne pewnie spełnią, choć jak słychać łatwo nie będzie. Tarnowian czekają występy w niższej klasie, a także obserwacja podchodów pod Janusza Kołodzieja. Polowanie na trzykrotnego mistrza Polski czas zacząć. Stawiam na Łódź, bo ten kierunek już dawno i to z sukcesami przetarł Jakub Jamróg. Orły muszą licytować, bo atut starego i zagadkowego dla ekstraligowców toru, to zbyt mało na skuteczną jazdę w Speedway Ekstralidze. Liga jeszcze przez kilka dni i przerwa. Długie jesienno-zimowe wieczory bez Falubazów, Unii, Stali czy innych GKM-ów czy ROW-ów.

Emocje przedłuży walka o tytuł indywidualnego mistrza świata. Nie powinno być nudno, bo w grze o złoto jest ciekawie. Szanse na medal ma Bartosz Zmarzlik, a dwóch innych biało-czerwonych nie może odpuszczać żadnego punktu w boju o czołową ósemkę. Sztokholm, Toruń i wreszcie Melbourne. Trzy turnieje a możliwości dziesiątki. Fajnie to wygląda. Grand Prix ciekawe, nawet ostatni turniej mistrzostw Europy mógł się podobać. Do ostatniego wyścigu nie było wiadomo kto wygra i skończyło się niespodzianką. Mało kto pewnie stawiał na Nickiego Pedersena, a tu tymczasem Duńczyk pogodził faworytów. To ciągle światowa czołówka i żużlowa klasa. W takiej formie Pedersen spokojnie znajdzie hojnego pracodawcę na kolejny sezon. Gdzie to jeszcze Duńczyka nie było?

Ogólnie rzecz ujmując, sezon kończy się optymistycznie. Są emocje, kibiców nie brakuje, a jeszcze całkiem oficjalnie słychać o reaktywacji żużla w kilku „odpoczywających” ośrodkach. Z tym hurraoptymizmem trzech pełnych ośmiozespołowych lig, to radziłbym poczekać do procesu licencyjnego. Licencja prawdę powie.

Rafał Darżynkiewicz

Rafał Darżynkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.