Żużlowe szkiełko: "Profesjonalny amator"

Czytaj dalej
Fot. Michal Gaciarz / Polska Press
Rafał Darżynkiewicz

Żużlowe szkiełko: "Profesjonalny amator"

Rafał Darżynkiewicz

Tyle przygotowań, tyle oczekiwań i misternego budowania napięcia i wszystko na nic. Misterny plan runął w gruzach. Aura zakpiła sobie z profesjonalnej ligi i to już na samym początku. Jakiekolwiek dyskusje o tym czy lepiej było zacząć wcześniej, a może później nie mają sensu. Nie mają sensu dziś, nie będą miały za rok. Żużel taki jest i tego nie zmienimy. Dyscyplina zdana na łaskę i niełaskę pogody. W tym roku się nie udało, ale pozostaje mieć nadzieję, ze to złe miłego początki.

Trzydniowa inauguracja udała się tylko w piątek. Stal, która przed rokiem zaliczyła bardzo długi falstart w tym zaczęła od najlepszego wyniku w sezonie. Wyższej półki niż Unia w lidze nie ma. Mistrz - do tego na własnym torze – pokonany. Taki początek gorzowian, że palce lizać. W kolejnych meczach będzie tylko łatwiej i nie ma znaczenia, że „Byki” jechały osłabione. To żużel i kadrowe braki są wkalkulowane w tę zabawę. Emila szkoda, ale dla Stali brawa. Dla mistrzów też, bo widowisko na inaugurację było przednie.

Tego samego powiedzieć nie można o inauguracji akcie drugim. To była czarna rozpacz w wykonaniu Unii z Tarnowa.

W Grudziądzu polegli z kretesem. „Jaskółki” nie poderwały się do lotu. Póki co uwiły sobie gniazdko na dnie tabeli i zawiesiły czerwoną latarnię. Na wnioski za wcześnie, ale nie wykluczone, że to może potrwać długo i niekoniecznie zmienić się do końca sezonu. Tarnów wygląda bardzo słabo. Pozostali niedzielę spędzili w domu żyjąc nadzieją, że za tydzień się uda. Musi! Liga większa zaczęła późno – na horyzoncie już majowy weekend - i za chwilę o wolne terminy na odrabianie zaległości będzie trudno.

Czas goni, a ten jest potrzebny wszystkim

Najbardziej profesjonalistom z zagranicy. Nazwiska dostają sumy na przygotowanie do sezonu i wolną rękę w przygotowaniach. Kluby liczą na profesjonalizm Duńczyków, Szwedów czy Słoweńców. Przynajmniej w pierwszej połowie kwietnia powinny zacząć wątpić. Patrząc nie tylko na Speedway Ekstraligę, a na ligę mniejszą, także przyjezdni wyglądają na zupełnie „niewjechanych”. Kłopoty ze sprzętem, braki kondycyjne i ogólnie słabizna. Przeciwnie Polacy. Mniejsza liczba pracodawców, konkurencja na rynku – ciągle kilkunastu żużlowców pozostaje bez regularnej jazdy – wymusiła poważne podejście do przygotowań. Efekty zimowych zgrupowań – najczęściej klubowych, pod okiem wszelkiej maści profesjonalistów z dietetykami włącznie - widać jak na dłoni.

Trafili i skorzystali nie tylko seniorzy, ale juniorzy także.

Już u progu sezonu wszędzie jadą zaskakująco dobrze. Zagraniczni mają o czym myśleć i nad czym pracować. Czasu mało, a robota nad Wisłą może się skończyć nadspodziewanie szybko. Jeden, drugi nieudany występ i kolejne zaproszenie może pojawić się w styczniu przyszłego roku. Będzie to data rozpoczęcia przygotowań do sezonu pod okiem klubowych specjalistów. Taka historia profesjonalistów, którzy póki co wyglądają jak amatorzy.

Rafał Darżynkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.