Żużlowe szkiełko: "Wąska specjalizacja"

Czytaj dalej
Fot. Fot. Mariusz Kapala / Gazeta Lubuska
Rafał Darżynkiewicz

Żużlowe szkiełko: "Wąska specjalizacja"

Rafał Darżynkiewicz

Miesiąc zaczął się od Święta Pracy. Można powiedzieć, że pierwszy maja trwa. Pracę w tym miesiącu znajdują wszyscy bez wyjątku.

Jeszcze kilka tygodni temu mieliśmy autobus zawodników pozostających bez roboty. I nie będzie przesady, gdy użyć określenia – piętrowy autobus. Minął kwiecień i prawie wszyscy już jeżdżą. Znaleźli pracodawców i mają miejsce w drużynach. Liczba drużyn ta sama, składy zespołów nadal siedmioosobowe tylko presja wyniku nakazuje zawodzących zastąpić innymi. Angaże dostali przede wszystkim ci z umiejętnościami, ale mimo wszystko drodzy. Tajemnicą jest czy budżety klubów stały się większe, czy też zawodnicy obniżyli oczekiwania. Śmiem przypuszczać, że nic się nie zmieniło, a efekty majowych zakupów obnaży w kilku przypadkach proces licencyjny. Presja wyniku nie zna ceny. Obym się mylił.

Liczba zakontraktowanych zawodników w większości klubów dwukrotnie przewyższa liczbę miejsc w drużynie. Decydujące są treningi. Trzech, a czasem czterech w boju o jedno miejsce. Takie najczęściej piątkowe boje dostarczają więcej emocji niż niedzielne mecze. Zawodnicy nie przebierają w środkach i niejednokrotnie walka o miejsce w składzie kończy się w szpitalu. To jedna z koncepcji budowy drużyny.

Druga to pięciu pewniaków, którzy bez zbędnej presji są pewni jazdy. Ostatnio mamy do czynienia z drogą trzecią czyli wąską specjalizacją. Jedni jadą u siebie, drudzy tylko na wyjazdach, są jeszcze inni do zadań specjalnych. Takim przykładem niech będzie Tomasz Gollob i zespół z Grudziądza. Mistrz świata z 2010 roku prezentuje się wybornie. Na torze w parku Hallera jest królem. Jeździ widowiskowo i nie ma na niego mocnych. Takiego Golloba można oglądać tylko tam. W delegacje nie jedzie, bo i po co. Tory inne, to i zawodnicy w składzie GKM inni. Grudziądzka polityka jest opłacalna. Z Gollobem póki co zespół wygrywa u siebie wszystko. Na wyjazdach jest trochę słabiej, ale czasem może się coś zdarzyć. Czasem zaliczka z domu może wystarczyć do bonusa. Jak tak dalej pójdzie koncepcja rotacji może niedocenianemu zespołowi z Grudziądza dać czołową czwórkę.

Przy tak słabych Uniach – obie poniosły już straty na własnych torach - cieniującym zespole z Torunia i Falubazie bez Jarosława Hampela to nie tylko w Grudziądzu, ale i Rybniku mogą myśleć o niespodziance. A Golloba chce się oglądać. Kameralny stadion pęka w szwach, bo na takie widowiska zjeżdża całe kujawsko-pomorskie. Bilety wysprzedane, a przed telewizorami rekordowa widownia. Pana Tomka się ogląda. Kapitan reprezentacji w niedzielę pożegna się z kadrą. Tym razem wszystko musi zagrać i w niedzielę na Stadionie Narodowym ostatni raz będzie okazja, by oklaskiwać legendarnego zawodnika w plastronie z orłem na piersi. Też tam będę, bo mam to szczęście, że oglądałem Golloba zanim zdecydował się na wąską specjalizację. A do Grudziądza też pojadę, bo to trzeba zobaczyć na żywo. Warto.

Rafał Darżynkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.