Żużlowiec Falubazu Zielona Góra Jacob Thorssell już jeździ na motocyklu. A inni jeszcze na nartach

Czytaj dalej
Fot. Facebook.com/thorssellracing
Cezary Konarski

Żużlowiec Falubazu Zielona Góra Jacob Thorssell już jeździ na motocyklu. A inni jeszcze na nartach

Cezary Konarski

Jacob Thorssell – szwedzki żużlowiec Falubazu Zielona Góra – jeszcze kilka dni temu biegał na nartach po Polanie Jakuszyckiej, a już śmiga na motocyklu.

Szwed ledwo, co wrócił ze zgrupowania drużyny Falubazu w Szklarskiej Porębie, od razu spakował się i poleciał do Andory. Tam dołączył do innego szwedzkiego żużlowca Fredrika Lindgrena. „Z jednego obozu na drugi. Do Freddie Lindgrena. Mam ze sobą rower szosowy i sprzęt MX. Świetne dni przede mną” – w poniedziałek napisał Jacob Thorssell na Facebooku. A wczoraj zamieścił swoje zdjęcie na motocyklu z podpisem: „Szkoda, że nie widzicie pod kaskiem uśmiechu na mojej twarzy”.

Zawodnik Falubazu ma spore powody do radości. Przecież jeszcze kilka miesięcy temu nie było wiadomo, kiedy znów będzie mógł jeździć na motocyklu. Niepewność była efektem ciężkiej kontuzji, jakiej Jacob Thorssell doznał pod koniec ubiegłorocznego sezonu. Szwed w meczu ligi angielskiej upadł na tor i uderzył w drewnianą część bandy. Badania wykazały złamany krąg T12 w dolnym odcinku kręgosłupa. Niezbędna była operacja. W czasie rehabilitacji okazało się, że uraz nie jest tak groźny, jak sądzono tuż po wypadku. I dlatego na początku roku Jacob Thorssell wysłał w świat zapewnienia: – Nie ma żadnej groźby, że nie wrócę na tor, rehabilitacja przebiega zgodnie z planem, bardzo dużo ćwiczę i niecierpliwie czekam na nowy sezon, będę w pełnej gotowości.

Obrazek z Andory jest tych słów najlepszym potwierdzeniem. Szwed solidnie przygotowuje się do sezonu, bo zamierza walczyć o stałe miejsce w ekstraligowym zespole Falubazu. Zapowiadał to zaraz po przedłużeniu z zielonogórskim klubem kontraktu na kolejny sezon. A zadanie z pewnością nie będzie łatwe, bo w szerokiej kadrze Falubazu jest więcej zawodników niż miejsc w meczowym składzie. Jednym z konkurentów Jacoba Thorsella będzie Martin Smoliński. Niemiec kilka dni temu też odpalił motocykl, ale w zupełnie innej scenerii niż uczynił to jego szwedzki kolega z Falubazu. „Smoli” jeździł po zaśnieżonych stokach w bawarskim Mittenwald, i była to bardziej forma zabawy niż trening.

Tej zimy jazdy na motocyklu zaliczył też jeden z liderów zielonogórskiej ekipy Patryk Dudek. Wicemistrz świata kilka tygodni temu dokonał „rozruchu” w zbudowanej blisko Torunia Arenie YCF dla mini crossów. „Mój warsztat motocyklowy powiększył się na sezon 2018 o Pit Bike YCF SP3 daytona 150. Po pierwszych jazdach czuję, że czeka mnie sporo fajnej zabawy na nim. Dzięki YCF Polska za treningi na YCF Arena” – napisał „Duzers” na swoim facebookowym profilu.

Z pewnością coraz częściej do kibiców docierać będą informacje o kolejnych żużlowcach, którzy zdecydowali się na treningi motocyklowe. Niektórzy już dawno mają zaplanowane wyjazdy na crossówki do Hiszpanii. Ale póki co większość zawodników szlifuje formę w salach, siłowniach, czy na trasach narciarskich. Takie treningi czekają niektórych lubuskich żużlowców na rozpoczynającym się 11 lutego zgrupowaniu reprezentacji Polski. Na tydzień do Zakopanego pojadą zawodnicy, którzy otrzymali nominacje do kadry narodowej seniorów i juniorów. Tą pierwszą poprowadzi Marek Cieślak, który w góry zaprosił czterech żużlowców lubuskich klubów – Bartosza Zmarzlika (Stal Gorzów), Piotra Protasiewicza, Patryka Dudka i Grzegorza Zengotę (wszyscy Falubaz). Z kolei w grupie juniorów, pod okiem trenera Rafała Dobruckiego, ćwiczyć będzie m.in. gorzowianin Rafał Karczmarz.

Zobacz też:
Zielonogórski żużlowiec Grzegorz Zengota nie zakładał, że do Falubazu wróci tak szybko

Cezary Konarski

O żużlu wiem trochę więcej niż o innych dyscyplinach sportu, ale w pracy zawodowej nie tylko speedway'em się zajmuję, bo choć województwo lubuskie jest mocno zakręcone w lewo, to nie brakuje tu wielu innych ciekawych atrakcji sportowych. Najczęściej można mnie spotkać na zawodach żużlowych, ale chętnie bywam też m.in. na meczach koszykówki, piłki nożnej, czy piłki ręcznej.


Bywam na żużlowych turniejach rangi mistrzostw świata, czy meczach piłkarskiej reprezentacji Polski, ale przede wszystkim interesuje mnie sport lokalny. I to nie zawsze ten przez duże „S”, bo chętnie zaglądam też na sportowe areny, którym daleko do świata profesjonalizmu. 


 Najwięcej moich tekstów oczywiście znajdziecie w zakładkach poświęconych żużlowi: 


Żużel w Gazecie Lubuskiej


 Zachęcam rzecz jasna do odwiedzania również innych sportowych rejonów naszego serwisu:  


Lubuski sport


Jestem zielonogórzaninem, w „Gazecie Lubuskiej" pracuję od 2018 roku, ale moja przygoda z dziennikarstwem rozpoczęła się 25 lat wcześniej. W 1993 roku w dzienniku „Gazeta Nowa” – tak, był w Zielonej Górze taki tytuł – ogłoszono konkurs, w którym do wygrania był staż w dziale sportowym. Już w szkole średniej marzyłem o takiej okazji. Jak dziś czytam swoją pracę konkursową, to z uśmiechem łapię się za głowę. Ale udało się, zostałem przyjęty. „Gazeta Nowa” niebawem przeistoczyła się w „Codzienny Express Zachodni”, a następnie zniknęła z rynku. Później współpracowałem z kilkoma redakcjami, nie tylko lokalnymi, aż wreszcie – w 1998 roku – na długie lata zakotwiczyłem w zielonogórskim oddziale „Gazety Wyborczej”.


O mnie


Jeśli czas pozwala, to z chęcią wybieram się w sportowe podróże. Meczowe wyprawy z przyjaciółmi to jest to, uwielbiamy wspólnie przeżywać emocje. Lubię też zagłębiać się w sportowe historie, cofać się w czasie, by poznać sport, który już dawno przeminął oraz losy byłych lokalnych idoli.  

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.