Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Życie w cieniu rodu Radziwiłłów

Czytaj dalej
Fot. "Skarby Pamięci"
Dariusz Chajewski

Życie w cieniu rodu Radziwiłłów

Dariusz Chajewski

Wspaniały arkadowy dziedziniec rezydencji magnackiej w Ołyce był cztery razy większy od dziedzińca zamku na Wawelu. Za jej sprawą i wspaniałej kolegiaty to była perła Wołynia...

Zatelefonowała do nas pani Wanda Lasocka z Zielonej Góry z kresową prośbą: - Moja mama opowiadała mi o swoim dzieciństwie i młodości na Kresach, w miejscowości Ołyka na Wołyniu. Ja zawsze myślałam, że to była taka bajka dla dzieci o pałacu, książętach i księżniczkach. Ale syn w internecie znalazł, że rzeczywiście była taka miejscowość z pałacem Radziwiłłów. Czy znacie kogoś z tej miejscowości? Gdzie można się czegoś więcej o niej dowiedzieć?

Obiecałem, że poszperam, i na pewien czas zapomniałem, dopóki nie sięgnąłem po niesamowity tom „Skarby pamięci. Wołyń” Tadeusza Marcinkowskiego i jego córki Małgorzaty Ziemskiej. Do skarbca pamięci pana Tadeusza sięgaliśmy nie raz i nie dwa, ale to, czego dokonali w tej księdze... To kompendium wiedzy o Wołyniu, gdzie znajdziemy niemal każdą miejscowość. Doprawdy tytaniczna robota uzupełniona ilustracjami z nieprzebranej kolekcji fotografii i kart pocztowych.

Znaleźliśmy oczywiście Ołykę. To rzecz jasna Radziwiłłowie i największa rezydencja magnacka na całym Wołyniu. Po raz pierwszy w dokumentach pojawiła się w 1149 roku. Niegdyś była to ruska osada, która z czasem awansowała na stolicę księstwa. Radziwiłłowie objęli ją po „kądzieli”, gdy Anna z Kiszków wyszła za Jana Radziwiłła. Pierwszym księciem na Ołyce i Nieświeżu zaczął tytułować się Mikołaj „Czarny” Radziwiłł. Tak, tak, to ten od Barbary Radziwiłłówny. Prawa miejskie otrzymała w 1654 r. Gdy spojrzymy na mapę, Ołyka leży nad Putyłówką (dopływem Horynia), na wschód od Łucka.

Tutaj zbierała się śmietanka towarzyska nie tylko okolicy. Bankiet na tarasie pałacu na cześć Ignacego Mościckiego
"Skarby Pamięci" Tutaj zbierała się śmietanka towarzyska nie tylko okolicy. Bankiet na tarasie pałacu na cześć Ignacego Mościckiego

Najbardziej rozpoznawalną budowlą był oczywiście zamek, który zamykał rynek od północy. Został wybudowany w stylu renesansowym i przez wieki pełnił rolę ważnej kresowej twierdzy. Dopiero w latach 1740-1760 został gruntownie przebudowany przez ks. Michała Radziwiłła zwanego Rybeńko. Powstała reprezentacyjna siedziba w stylu barokowym. Ostateczny remont przeprowadzono u progu wieku XX. Niestety gmach, a zwłaszcza bogate zbiory dzieł sztuki i wyposażenie, ucierpiały podczas I wojny światowej. I praktycznie przez cały okres II Rzeczpospolitej trwało przywracanie siedziby do dawnej świetności, ale nawet w 1939 roku sporo jeszcze było do zrobienia. Jednym z ostatnich wydarzeń z historii pałacu była wizyta uciekającego z Polski do Rumunii prezydenta Ignacego Mościckiego, tutaj także zdeponowano działa sztuki wywiezione z Zamku Królewskiego.

Tutaj zbierała się śmietanka towarzyska nie tylko okolicy. Bankiet na tarasie pałacu na cześć Ignacego Mościckiego
"Skarby Pamięci" Zamek Radziwiłłów był najważniejszą rezydencją magnacką na całym Wołyniu

Południową stronę rynku zajmował z kolei najpiękniejszy kościół na Wołyniu - kolegiata Świętej Trójcy z XVII wieku, ufundowana przez Albrychta Stanisława Radziwiłła, który został w niej pochowany. Świątynię wybudowano w stylu barokowym, a zdobiły ją rzeźby wrocławskiego artysty Melchiora Erlenberga. Po przejęciu władzy na tych terenach przez Ukraińców i przymusowym wysiedleniu Polaków świątynia została kompletnie zrujnowana. A była efektowna, słynęła z kolekcji starodruków.
Ta osada o miejskim charakterze była znana na całym Wołyniu także z jarmarków. Z łykiem i łapciami przybywali tutaj także Poleszucy, czego echem jest przysłowie „Deraźne na garnki, Klewań na dziady, Ołyka na łyka”.

Tutaj zbierała się śmietanka towarzyska nie tylko okolicy. Bankiet na tarasie pałacu na cześć Ignacego Mościckiego
"Skarby Pamięci" Z kolei kolegiata św. Trójcy była uznawana za najpiękniejszą świątynię na Wołyniu

Po I wojnie światowej gros mieszkańców stanowili Żydzi. W 1931 r. w miasteczku mieszkało 5785 osób. Także w tych czasach nad miastem zalegał cień Radziwiłłów, którzy miasto wspierali. Na przykład w 1936 roku książę Janusz Radziwiłł przekazał ziemię pod budowę siedmioklasowej szkoły. Cytując „Skarby pamięci”: „Miasteczko, rozrzucone na znacznej przestrzeni, ciągnęło się wzdłuż szosy, która wiodła do oddalonej o 12 km stacji kolejowej. Miejscowość była na tyle ważna, że dojeżdżały tu autobusy z Łucka i Równego. Do przedsiębiorstw miejskich w Ołyce należały elektrownia, wodociągi i rzeźnia. Działały młyn, browar, fabryka maszyn rolniczych, cegielnie i olejarnie. Zatrudnienie mieszkańcom dawały też magistrat, urząd gminy, przychodnia, fabryka cementu Wirpsza”. Była szkoła siedmioklasowa i prywatna dla dzieci żydowskich. Działał hotel „Warszawski” i trzy restauracje...

Tutaj zbierała się śmietanka towarzyska nie tylko okolicy. Bankiet na tarasie pałacu na cześć Ignacego Mościckiego
"Skarby Pamięci" Ołyka słynęła także z jarmarków, na które zjeżdżali goście nie tylko z najbliższej okolicy

Po wkroczeniu Sowietów książę Janusz i jego syn Edmund zostali aresztowani. Tylko dzięki znaczącym znajomym zostali wypuszczeni. Już we wrześniu 1939 r. dali o sobie znać nacjonaliści ukraińscy. Rozbroili żołnierzy znajdujących się w szpitalu wojennym prowadzonym przez księżną i wydali ich Rosjanom. W 1942 r. Niemcy założyli w Ołyce getto, by w końcu lipca 1942 r. około 4,5 tys. Żydów - mieszkańców getta - rozstrzelać w pobliżu wsi Czemeryn. Od 1942 roku nasiliły się także ataki nacjonalistów ukraińskich. Cytowane opowieści brzmią jak ze złego snu: tortury, mordowanie dzieci. Nic dziwnego, że Polacy z Ołyki i okolicznych miejscowości szukali schronienia w zamku, w którym stacjonowali Niemcy. Gdy ci się wycofali, Polacy poprosili o wsparcie oddziały samoobrony z Przebraża, gdzie ostatecznie mieszkańców Ołyki przeniesiono. Na pożegnanie ewakuowani, po raz ostatni, usłyszeli polski hymn...

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Lubuskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Lubuskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Lubuskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Dariusz Chajewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Dwa bilety na Free Fight Federation 8 czerwca

Płacisz za pół roku z Gazetą Lubuską, a dwa bilety na Free Fight Federation dostajesz GRATIS!

180,00 400,00

FFF to nowość, której celem jest konfrontowanie w klatce ludzi znanych z pierwszych stron gazet, którzy chcą się sprawdzić w twardej formule MMA.

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.